Powódź w 2024 roku ujawniła luki w systemie. Mieszkańcy Lądka-Zdroju i organizacje pozarządowe chcą zmian

Eksperci Fundacji Batorego, organizacje pozarządowe, samorządowcy i mieszkańcy rozmawiali w Lądku-Zdroju o państwie, lokalnych wspólnotach i zarządzaniu kryzysem w oparciu o raport przygotowany przez fundację po powodzi w 2024 roku.
Przeczytaj: Zderzenie dwóch autobusów z pracownikami na DK 8 w Jaszowicach. Są osoby poszkodowane
"Są sukcesy, są również porażki"
Jak przyznał Dawid Sześciło, profesor Uniwersytetu Warszawskiego i ekspert Fundacji Batorego, raport pokazuje sukcesy, ale też porażki. Jak dodał, zabrakło systemu opartego na przećwiczonych i wypróbowanych mechanizmach reagowania na kryzys, a działania w powodzi były nauką i pewną improwizacją. Teraz jest czas, by przygotować się lepiej:
– Dużo ważniejsze jest nie tylko gromadzenie zasobów, kupowanie sprzętu i infrastruktury. Przede wszystkim otwarcie się władz lokalnych na to, żeby włączać takie podmioty, jak organizacje pozarządowe, sołtysów, sołtyski, również niezależne media lokalne, których rola okazała się absolutnie bezcenna.
Sprawdź również: Umorzenie postępowania ws. aborcji w 36. tygodniu ciąży. Oleśnicki szpital kończy współpracę z lekarką
Mieszkańcy przedstawiają swoje rozwiązania
Na spotkaniu w Lądku mieszkańcy przedstawili swoje rekomendacje i to, co należy jeszcze zaktualizować w raporcie. Jak podkreślił Maciej Sokołowski, prezes stowarzyszenia KOMPAS, społecznik i organizator Festiwalu Gorskiego, potrzebne są przepisy umożliwiające udostępnianie sprzętów zakupionych przez samorządy organizacjom samorządowym i testowanie ich, na przykład podczas organizacji dużych eventów. Jak dodał, jego organizacja nie czeka:
– Sami zbieramy sprzęt. Mamy swój agregat prądotwórczy, mamy dwadzieścia innych, mniejszych. Dostaliśmy teraz grant na kupno dziesięciu anten satelitarnych systemu Starlink. Będą przygotowane, żeby tu w Lądku, w razie kryzysu rozstawić dla mieszkańców.
Dr Małgorzata Łukowicz, zastępca dyrektora ds. lecznictwa 23. Wojskowego Szpitala Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjnego w Lądku-Zdroju, uważa, że konieczne są nowe przepisy dla placówek medycznych:
– Które w sytuacjach różnych kryzysów, w których moglibyśmy swobodnie działać, bez związanych rąk. Bez lęku, czy możemy dana procedurę zrobić, czy nie. Żebyśmy mogli wypisywać leki. Nie było jak. Nie było systemu, nie było Internetu, nie było prądu.
Co z sołtysami?
Jak przyznała Marzena Stołypko, sołtys Starej Morawy koło Stronia Śląskiego, sołtysi wciąż są pomijani:
- Właśnie jest powołany zespół do zarządzania kryzysowego w gminie Stronie Śląskie, sołtysi nie są w tym zespole. Jeżeli są prowadzone jakiekolwiek szkolenia, to sołtysi nie są brani pod uwagę. Natomiast w razie kryzysu zostaną wciągnięci do zespołu, ale będą nieprzygotowani.
Fundacja Batorego finalnie przedstawi samorządom i organizacjom pozarządowym gotowe instrumenty i narzędzia do tego, by w kryzysowych sytuacjach mogli działać wspólnie.
Przeczytaj również: Grzegorz Braun gościem na festiwalu we Wrocławiu. Władze reagują: "Nie wyobrażam sobie, żeby Dolny Śląsk wspierał takie treści"
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

