Kilkanaście karetek w kolejce na SOR. Czekały przed szpitalem w Legnicy nawet kilka godzin [AKTUALIZACJA]
![Kilkanaście karetek w kolejce na SOR. Czekały przed szpitalem w Legnicy nawet kilka godzin [AKTUALIZACJA] - Karetki czekają nawet po kilka godzin na przekazanie pacjentów / zdjęcie ilustracyjne](/img/articles/157049/B64EWBvlSX.jpg)
Aktualizacja:
Sytuacja na legnickim SOR opanowana. Część pacjentów znalazła miejsce na oddziałach, część została doraźnie zaopiekowana i wróciła do swoich domów. "Zatkanie" SOR-u spowodowane było tym, że do szpitala po długim weekendzie przywożono pacjentów z całego regionu - Jawora, Złotoryi, a nawet z Lubina.
Poświąteczne "zatrzęsienie" pacjentów doprowadziło do tego, że na podjeździe stało nawet kilkanaście karetek oczekując kilka godzin na przekazanie pacjentów. Jak podkreśla dyrektor legnickiego szpitala Maciej Leszkowicz, większość przypadków mogła zostać zaopiekowana na poziomie ośrodków POZ, tyle że wiele z nich było w poniedziałek zamkniętych.
- Ta ilość pacjentów była tak duża, że nie byliśmy w stanie tych wszystkich pacjentów od razu przyjąć. Wszyscy zostali zaopatrzeni, część została w szpitalu, część wróciła do domu. Musimy mieć taką głębszą rozmowę na ten temat z prezesami okolicznych szpitali, ale też ze służbami wojewody, bo takie sytuacje ponownie nie mogą mieć miejsca - podkreślał.
Na legnicki SOR trafiali wczoraj pacjenci, których zdrowiu i życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo, zostali tam skierowani na badania i konsultacje, które można było wykonać na izbach przyjęć powiatowych szpitali w regionie.
- Przyjechała ze szpitala powiatowego pacjentka z gipsem na nodze, zaopatrzona do konsultacji. Pacjentka z jeszcze innego rejonu odesłana, bo "Państwu w Legnicy zrobią wszystkie badania". Każdego przyjmiemy, każdym się zaopiekujemy, ale Szpitalny Oddział Ratunkowy jest od ratowania życia - przypomina Leszkowicz.
Udrażnianie zatoru na legnickim SOR trwało do późnych godzin nocnych. Dyrekcja zapewnia, że choć nadal na SOR i innych oddziałach jest pełne obłożenie to kryzys został zażegnany.
Wcześniej pisaliśmy:
Poświąteczne zatrzęsienie pacjentów na legnickim SOR. Na podjeździe stało nawet kilkanaście karetek oczekując kilka godzin na przekazanie pacjentów. W szczytowym momencie było nawet 12 ambulansów oczekujących w kolejce.
- Nie jesteśmy w stanie przyjąć takiej ilości pacjentów. Powodowane jest to między innymi ilością pacjentów po okresie świątecznym, ale też przede wszystkim spowodowane jest to tym, że, jak widać, na podjeździe stoją karetki z Jawora, ze Złotoryi - mówi Maciej Leszkowicz, dyr. Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy.
- Mamy 13 łóżek dostępnych na SOR, a w tej chwili jest ponad 40 pacjentów. Karetki stoją, bo w tej chwili SOR jest - kolokwialnie mówiąc - "zatkany". Na podjeździe stoją karetki z Jawora, ze Złotoryi. Przypominam, że te szpitale normalnie powinny świadczyć usługi - podkreśla Leszkowicz.
By rozładować sytuację, personel od wczoraj stara się wygospodarować kilka dodatkowych miejsc na szpitalnych oddziałach, ale przy takim napływie pacjentów to może potrwać.
Czytaj także: Nieprawidłowe parkowanie we Wrocławiu kosztowało kierowców ponad 3 mln złotych
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

