Są oferty na przejęcie 450 pracowników wrocławskiego szpitala. "Wszystko za naszymi plecami, żadnych rozmów"

Aktualizacja, 8 stycznia
Marta Stożek, posłanka z partii Razem, oświadczyła, że złożyła zawiadomienie do CBA w sprawie przetargu w USK.
Złożyłam dziś zawiadomienie do Centralnego Biura Antykorupcyjnego w związku z poważnymi wątpliwościami odnośnie przetargu w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym. Niestety, USK nie zatrzymuje się w próbach zepchnięcia pracowników niemedycznych do firmy zewnętrznej. Jako @RazemWroclaw uważamy, że istnieją poważne wątpliwości związane z konfliktem interesów jednej z osób, które mogły mieć wpływ na przetarg, a szpital tworzy zagrożenie zarówno dla stabilności zatrudnienia pracowników, jak i zdrowia pacjentów.
Wcześniej pisaliśmy:
Po kilkumiesięcznym opóźnieniu i protestach, dzisiaj otwarto oferty na outsourcing działu czystości w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. Przeniesionych ma zostać około 450 osób m.in salowych czy noszowych, którzy do tej pory zatrudnieni byli bezpośrednio przez szpital, o czym informowaliśmy na portalu Radia Wrocław. Pracownicy protestują od zeszłego lata obawiając się utraty części świadczeń.
Hanna Piaszczyńska, liderka Ogólnopolskich Międzyzakładowych Związków Zawodowych Personelu Pomocnicznego w Ochronie Zdrowia wyjaśnia, że przez ostatnie miesiące dyrekcja nie podejmowała dialogu z pracownikami:
- Niestety mimo rozgłosu i szumu medialnego jak do tej pory nie zaproponowano nam żadnych rozmów ani pracownikom, ani związkowcom. To wszystko dzieje się za naszymi plecami. Nie jesteśmy o niczym informowani.
Oferty na ponad 200 mln złotych
Do przetargu na przejęcie pracowników stanęły dwa konsorcja złożone z pięciu firm. Dyrekcja szpitala będzie teraz analizować złożone oferty. Obie opiewają na ponad 200 mln złotych, różnią się od siebie o prawie 8 milionów. Tańszą cenę 205 milionów oferuje konsorcjum związane z firmą Impel. - Taka forma zatrudnienia sprawdziła się w placówce obok - mówi Tomasz Król, rzecznik prasowy szpitala przy Borowskiej:
- Pierwszym obszarem, którym zdecydowaliśmy się na zlecenie usług pomocniczych podmiotom zewnętrznym była klinika transplantacji szpiku, onkologii i hematologii dziecięcej nazywana również Przylądkiem Nadziei. Model ten sprawdził się, standardy pracy nie budzą żadnych zastrzeżeń.
Innego zdania są obecni pracownicy pomocniczy szpitala, którzy obawiają się pogorszenia warunków pracy.
UMW odpowiada: "Pozostajemy w stałym kontakcie ze związkami zawodowymi i pracownikami"
Po publikacji naszego tekstu, Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu wystosował oświadczenie. Publikujemy je w całości:
"Odbyło się kilkadziesiąt spotkań dotyczących planowanego przetargu. Spotkania były prowadzone z pracownikami, kierownikami klinik oraz pielęgniarkami oddziałowymi. Prowadzone były również indywidualne rozmowy.
Powołaliśmy także Punkt Konsultacyjny, który przez kilka tygodni był czynny i dostępny dla pracowników mających pytania lub wątpliwości. Obecnie powołanych jest trzech koordynatorów, którzy na bieżąco pozostają w kontakcie z pracownikami.
Dodatkowo pielęgniarki oddziałowe pełnią rolę osób kontaktowych i są stale dostępne dla pracowników, którzy mają pytania lub wątpliwości dotyczące przetargu.
Pozostajemy również w stałym kontakcie ze związkami zawodowymi i na bieżąco prowadzimy z nimi dialog w tym zakresie - Monika Kowalska zastępca dyrektora ds. komunikacji PR UMW."
Sprawdź: Szpital w Oławie wstrzymuje odwiedziny na oddziałach. "Ostre, wirusowe infekcje"
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

