Ruszył proces byłego wiceministra sprawiedliwości. B. Ciążyńskiemu grozi 10 lat więzienia

We wrocławskim sądzie ruszył proces Bartłomieja Ciążyńskiego, byłego wiceministra sprawiedliwości i wiceprezydenta Wrocławia z ramienia Lewicy. Były polityk jest oskarżony o nadużycie uprawnień i oszustwo: używanie służbowego samochodu oraz karty paliwowej, korzystając z nich w celach prywatnych miał m.in jeździć na wakacje w okresie czerwca i lipca 2024 roku. - Co miało spowodować traty ponad 4,6 tys. zł – mówiła w sądzie Joanna Adach prokurator:
- Działając w krótkich odstępach czasu, z góry powziętym zamiarem osiągnięcia korzyści majątkowej, przekroczył swoje uprawnienia i doprowadził do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie przynajmniej 4 tysięcy 619 złotych 82 groszy, poprzez wprowadzenie w błąd, co do faktu wykorzystywania samochodu służbowego do celów prywatnych, wbrew regułom używania samochodu służbowego.
"Jest różnica pomiędzy odpowiedzialnością cywilną a karną"
Bartłomiej Ciążyński nie przyznaje się do winy, twierdząc, że było to lekkomyślne, a nie przestępcze. - Popełniłem błąd, straciłem pracę w Sieci Badawczej Łukasiewicz Port, złożyłem dymisję ze stanowiska wiceministra sprawiedliwości. Jest zasadnicza różnica pomiędzy odpowiedzialnością cywilną i pracowniczą a karną – mówił:
- Nie przyznaję się do zarzucanego mi czynu. Chciałbym złożyć wyjaśnienia. Przez myśl by mi nie przeszło, że moje uprawnienie pracownicze sprowadza się tylko do tego, że samochód musi być zawsze na parkingu instytutu, albo tylko korzystamy w drodze – miejsce zamieszkania- miejsce pracy.
Ciążyńskiemu grozi do 10 lat więzienia.
Sprawdź również: Nawet 10 lat więzienia za zniszczenie zabytku. Janusz J. stanie przed sądem za zburzenie willi przy Kasprowicza
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

