Tragedia w Lubinie: Zginęli dwaj mężczyźni. Jedna z hipotez zakłada, że grali w rosyjską ruletkę

Legnicka prokuratura ujawnia wstrząsające kulisy śledztwa w sprawie śmierci dwóch mężczyzn w Lubinie, o której informowaliśmy na portalu Radia Wrocław. W ostatnim dniu 2024 roku ciała z ranami postrzałowymi znaleziono w ich mieszkaniu. Choć nie są znane wszystkie okoliczności tragedii, śledczy nie mają wątpliwości: to denaci w ostatnich chwilach życia pociągnęli za spust rewolweru.
Adam Kurzydło, prokurator okręgowy w Legnicy uważa, że pierwszy strzał mógł być efektem nieumiejętnego obchodzenia się z bronią:
- Założyliśmy, że po oddaniu strzału przez tego mężczyznę, druga osoba - która żyła w dobrych relacjach, zażyłych - przyjęliśmy, że pod wpływem szoku, wzburzenia postanowiła pozbawić się życia. Przy czym nastąpiło to z tej samej broni.
POLECAMY: Miasto planuje wielkie wyburzanie. Wschodnia estakada zniknie z placu Społecznego
Na spuście zabezpieczono śladu obu mężczyzn
Jedna z hipotez przyjętych w śledztwie zakładała, że młodzi mężczyźni grali w tzw. rosyjską ruletkę. Dziś nie ma jednak możliwości ustalenia szczegółów ostatnich chwil przed tragedią. Panowie od dłuższego czasu pozostawali w stałym związku. Planowali wspólną przyszłość, nie byli prześladowani i nie mieli problemów finansowych. - W feralnym momencie jeden z nich - być może przez nieuwagę pociągnął za spust, gdy lufę skierował w swoją stronę - tłumaczy Adam Kurzydło:
- Ponieważ były tam tylko dwie łuski, naboje zostały wprowadzone do rewolweru w taki sposób, że najpierw załadowano jedna sztukę amunicji. Nastąpił wystrzał. Po tym wystrzale - po przekręceniu bębenka - doładowano kolejną amunicje, która została użyta.
Z opinii ekspertów wynika, że drugi pocisk wprowadził wprowadził do bębenka partner denata. Na spuście zabezpieczono odciski palców obu mężczyzn. Biegli wykluczyli udział osób trzecich, dlatego śledztwo zostało umorzone.
Przeczytaj również: Handlowali narkotykami wykorzystując skrytki automatyczne. Wrocławska policja zatrzymała dilerów
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

