Lew story we wrocławskim zoo! Pół roku kocich zalotów przyniosło efekt
Musieliśmy zrobić to w taki sposób, który będzie zakończony sukcesem, dlatego że gdybyśmy je połączyli zbyt wcześnie i pojawiła się jakaś agresja, to mogłoby się to już nigdy nie udać. Obserwowaliśmy je jeszcze, kiedy były rozdzielone kratą, mówi Paweł Sroka, szef działu ssaków drapieżnych wrocławskiego zoo:
- Obwąchiwały się, patrzyły na siebie i - co też pokazuje, jak się koty uspokoją - potrafią się koło siebie położyć. Nie rzucają się, tylko w spokoju. Nawet ważne jest też, czy ocierają się głową o kratę, jedna i druga strona. Wszystkie takie znaki były.
Podczas inauguracyjnego połączenia opiekunowie byli przygotowani nawet na konieczność użycia strumienia wody z węża strażackiego, by w razie potrzeby rozdzielić zwierzęta. Na szczęście nie było konieczne użycie żadnych środków bezpośrednich, bo koty szybko ustaliły hierarchię i rozpoczęły się kocie zaloty, mówi Weronika Łysek, rzeczniczka prasowa wrocławskiego zoo.
- Jest to proces, do którego trzeba podejść na chłodno, mimo że uczucia są gorące. Dlatego też cała ta wiedza – nasza i z innych ogrodów zoologicznych – musiała być brana pod uwagę, żeby zrobić to w taki sposób, który będzie zakończony sukcesem, bo gdybyśmy połączyli je zbyt wcześnie i pojawiła się agresja, to mogłoby się to już nigdy nie udać.
Na wybiegu lwów mieszka także przyrodnia siostra Malki - Wandzia. W jej przypadku proces łączenia z samcem będzie jednak dłuższy.
- Jeżeli chodzi o Wandzię, to jej jeszcze trochę czasu dajemy, żeby łączyć ją z Togo w przyszłości. Dlatego, że rzeczywiście to uczucie jest większe do Malki i z tych dwóch przyrodnich sióstr to Togo sobie tę jedną szczególnie upodobał. – dodaje Łysek.
Malkia i Togo spędzają obecnie razem kilka godzin dziennie. Później lwica wraca na wybieg do swojej siostry.
Posłuchaj całego materiału Beaty Makowskiej:
Przeczytaj także: Głuszyckie lodospady znów przyciągają wspinaczy. Sezon potrwa nawet półtora miesiąca
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


