Zażartował o bombie, ale na sumieniu miał znacznie więcej. Zamiast polecieć do Hiszpanii, wylądował w więzieniu

Podczas nadawania bagażu 51-letni mężczyzna poinformował obsługę, że w jego walizce znajduje się bomba. Słowa, które - jak później tłumaczył - miały być jedynie "żartem", natychmiast postawiły na nogi służby. Do zdarzenia doszło w czwartek, 12 lutego na lotnisku we Wrocławiu.
Zgodnie z procedurami bezpieczeństwa uruchomiono alarm, a na miejsce skierowano funkcjonariuszy Zespołu Interwencji Specjalnych Straży Granicznej. Bagaż został dokładnie sprawdzony. Po szczegółowej kontroli wykluczono jakiekolwiek zagrożenie - walizka była bezpieczna, a alarm okazał się fałszywy. Mężczyzna został ukarany mandatem. Dla 51-latka nie był to jednak koniec problemów.
Głupi żart zaprowadził go prosto do więzienia
Podczas rutynowych czynności wyszło na jaw coś znacznie poważniejszego. Mężczyzna figurował w systemach jako osoba poszukiwana do zatrzymania i doprowadzenia do zakładu karnego. Do odbycia miał karę 100 dni pozbawienia wolności za niestosowanie się do orzeczonych przez sąd środków karnych.
Zamiast więc wejść na pokład samolotu do Hiszpanii, 51-latek trafił pod eskortą do zakładu karnego, gdzie odbędzie zasądzoną karę. Jego podróż zakończyła się, zanim na dobre się rozpoczęła. - Ta sytuacja jest kolejnym przykładem na to, że nieodpowiedzialne zachowanie na lotnisku może mieć poważne konsekwencje, znacznie poważniejsze niż tylko utrata wakacyjnego wyjazdu - podkreślają Strażnicy Graniczni.
Przeczytaj również: Mieszkańcy Karwian zatrzymali podejrzanych. Prokuratura chce aresztu dla dwóch złodziei
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

