Ojciec ofiary nie zgadza się z wyrokiem. Rusza proces apelacyjny w sprawie brutalnej śmierci Dmytra

Wrocławski sąd apelacyjny do piątku odroczył wydanie prawomocnego wyroku w sprawie śmierci Dmytra Nikifforenki. Młody Ukrainiec zmarł w izbie wytrzeźwień, po brutalnym obezwładnieniu i przyduszaniu przez policję, lekarkę i ratowników medycznych 30 lipca 2021. W pierwszej instancji sąd skazał siedmiu oskarżonych na kary od 1,5 roku do 5 lat pozbawienia wolności. Od wyroku odwoływali się wszyscy – prokurator, rodzina ofiary i oskarżeni.
Rodzina: "Chcemy surowej kary"
Ojciec Dymytra chciał aby winni śmierci jego syna odpowiedzieli za to surowiej, oskarżeni domagali się od uniewinnienia do ponownego rozpatrzenia sprawy. - W mojej ocenie doszło do pobicia – powiedział prokurator Hubert Kołtuniak z prokuratury regionalnej w Szczecinie:
- Uważam że doszło do pobicia, że oskarżonym, którym zarzucono w akcie oskarżenia stosowanie przemocy wobec pokrzywdzonego, wykorzystali swoim działaniem znamiona przestępstwa pobicia, że działali wspólnie i w porozumieniu i zadawali pokrzywdzonemu ciosy i ostatecznie doprowadzili do śmierci.
Dzisiaj w sadzie apelacyjnym adwokaci oskarżonych przekonywali sąd, że Dymytro był silnym mężczyzną, agresywnym w chwili tego zdarzenia. Adwokat Krzysztof Budnik, przedstawiciel rodziny Dymitra Nikifforenki, przekonywał, że to nie ma wpływu na całą sprawę:
- W ani jednej sekundzie zachowanie Dymitra nie usprawiedliwiało stosowanie takiej przemocy jaka miała miejsce na sali pasów, i która doprowadziła do blisko 100 obrażeń na jego ciele, a przede wszystkim do jego śmierci.
Decyzja sądu jest prawomocna
Wcześniej pisaliśmy:
Tego dnia we Wrocławiu do młodego, nietrzeźwego mężczyzny, który zasnął w autobusie wezwano pogotowie. Kiedy ratownicy medyczni stwierdzili, że mężczyzna jest pijany, sprawę przekazano policji. Aby patrol przyjechał szybciej, ratownik poinformował policjantów, że Ukrainiec jest pobudzony. Funkcjonariusze na miejscu skuli chłopaka bez uzasadnienia i psiknęli mu gazem w twarz.
W izbie wytrzeźwień, gdzie trafił był torturowany, a całe zajście zostało zarejestrowane przez monitoring. Był bity i duszony przez funkcjonariuszy. W efekcie Ukrainiec zmarł. W pierwszej instancji sąd skazał w tej sprawie siedem osób, w tym policjantów, opiekunów i lekarkę. Usłyszeli kary od 1,5 roku do 5 lat pozbawienia wolności. Z tym wyrokiem nie zgadza się ojciec mężczyzny. "To było pobicie na śmierć". – powiedział wtedy Radiu Wrocław.
Przeczytaj więcej: Odpowiedzialni za śmierć Dmytra Nikiforenko we wrocławskiej izbie wytrzeźwień usłyszeli wyroki
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

