"Przemoc była nadmierna, ale to było tylko i aż rażące przekroczenie uprawnień”. Łagodniejszy wyrok w sprawie Dmytra

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zmienił wyrok w sprawie śmierci Dmytra Nikiforenki. Złagodził kary wymierzone policjantom, sanitariuszom wrocławskiej izby wytrzeźwień i lekarce pełniącej tam dyżur. Oskarżeni usłyszeli prawomocne wyroki od 3 miesięcy do roku pozbawienia wolności, które dodatkowo sąd zawiesił. - Nie stwierdzono także udręczenia w rozumieniu przepisów karnych. Zachowania oskarżonych zakwalifikowano jako rażące przekroczenie uprawnień, które przyczyniło się do śmierci mężczyzny – uzasadniał wyrok sędzia Andrzej Kot:
- Funkcjonariusze policji, ratownicy medyczni maja prawo używać środków przymusu, mają prawo, a nawet obowiązek ten przymus, przemoc, fizyczne oddziaływanie na człowieka przez człowieka, wbrew jego woli stosować. Z tych uprawnień oskarżeni korzystali, tylko, że te uprawnienia przekroczyli.
Zmarł po interwencji policjantów i medyków
Młody Ukrainiec zmarł w izbie wytrzeźwień, po brutalnym obezwładnieniu i przyduszaniu przez policję 30 lipca 2021. W pierwszej instancji, w czerwcu 2024 roku, Sąd Okręgowy we Wrocławiu orzekł znacznie surowsze sankcje - od półtora roku do pięciu lat bez zawieszenia.
Sąd apelacyjny uznał, że w sprawie nie doszło do pobicia ani znęcania się nad pokrzywdzonym. Nie stwierdzono także udręczenia w rozumieniu przepisów karnych. - Każdy kto zobaczy nagranie z monitoringu sam musi ocenić co widzi – powiedział skomentował dzisiejszą decyzję sądu, adwokat Krzysztof Budnik, pełnomocnik rodziny Dymytra:
- Każdy z nas kto oglądał ten obraz niech oceni czy zadanie 53 ciosów, w sytuacji, gdy nie było podstaw do ani jednego, kiedy każdy jeden był bezprawny, czy to jest pobicie, czy to nie jest pobicie. Wydaje mi się, ze w tym zakresie wyrok budzi największe wątpliwości.
"Mają prawo a nawet obowiązek"
- Funkcjonariusze policji, ratownicy medyczni maja prawo używać środków przymusu, mają prawo, a nawet obowiązek ten przymus stosować. Z tych uprawnień oskarżeni korzystali, tylko, że te uprawnienia przekroczyli – uzasadniał wyrok sędzia Andrzej Kot:
- Nikt tu się nad pokrzywdzonym nie znęcał. Nie zostały zrealizowane znamiona strony przedmiotowej, ani podmiotowej. Działanie nie było podyktowane jakimś udręczeniem pokrzywdzonego. Chodziło o jego unieruchomienie.
Dodatkowo sąd zmniejszył kary odszkodowania z 200 tysięcy do 20 tysięcy złotych. Wszyscy, oprócz najmłodszej stażem policjantki mają kilkuletnie zakazy wykonywania zawodu. Wyrok jest prawomocny.
Przeczytaj więcej: Ojciec ofiary nie zgadza się z wyrokiem. Rusza proces apelacyjny w sprawie brutalnej śmierci Dmytra
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

