Chrobry nie dał rady Ostrovii. Porażka w Superlidze

Świetna dyspozycja w bramce Kacpra Ligarzewskiego w połączeniu z dobrze zorganizowaną defensywą Rebud KPR Ostrovii sprawiła, że po ośmiu minutach gry było już 5:1 dla gospodarzy. Głogowianie w ogóle przez pierwszy kwadrans gry mieli problemy, żeby dojść do pozycji rzutowych. Przez pierwszy kwadrans rzucili tylko cztery bramki. Mecz wyrównał się w ostatnich dziesięciu minutach pierwszej połowy, kiedy częściej do głosu zaczął dochodzić Paweł Paterek. Mimo to, gospodarze utrzymali czterobramkowe prowadzenie do przerwy.
Podobnie jak to było w ostatnim domowym spotkaniu, Rebud KPR Ostrovia „nieco dłużej została w szatni”. – To niedopuszczalne. Kolejny raz mentalnie nie wychodzimy na boisko po przerwie – grzmiał kolejny raz Kim Rasmussen. W 38. minucie po bramce Tomasza Kosznika już był remis na tablicy świetlnej po 16. Chwilę później Wojciech Styrcz wyprowadził po raz pierwszy gości na prowadzenie. Na ławce gospodarze zrobiło się nerwowo. Wykluczenia, nieporozumienia sprawiły, że szkoleniowiec gospodarzy miał szybko wykorzystane dwa czasy. Musiał ratować sytuację.
W kluczowych momentach w ofensywie skuteczny był Miriani Gavashelishvili, który trzymał przy życiu gospodarzy. Później do gry dołączyli kolejny raz kibice, którzy nieśli swój zespół w defensywie, która pozwoliła wyprowadzić szybkie kontrataki, kończone przez Przemysława Urbaniaka. Świetny w bramce był Jakub Zimny i gospodarze wyszli na czterobramkowe prowadzenie, którego nie oddali do końca. Ostrowianie zwyciężyli 30:26 wciąż licząc się bardzo mocno w walce o trzecie miejsce na koniec sezonu zasadniczego.
MVP spotkania wybrany został Kacper Ligarzewski, przede wszystkim za świetną pierwszą połowę meczu.
Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wlkp. - KGHM Chrobry Głogów 30:26 (15:11).
Najwięcej bramek: dla Ostrovii - Kamil Adamski 11, Przemysław Urbaniak 7, Robert Kamyszek 3, Miriani Gavashelishvili 3; dla Chrobrego - Wojciech Styrcz 7, Jakub Adamski 3, Krzysztof Żyszkiewicz 3, Tomasz Kosznik 3.
PRZECZYTAJ: Karne rozstrzygnęły o losach meczu w Lubinie
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
