Dokumenty oficjalnie złożone. Mieszkańcy Sobótki chcą odwołania burmistrza i rady miejskiej

Blisko 2200 podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania burmistrza Mirosława Jarosza i rady miejskiej w Sobótce. To ponad dwukrotnie więcej niż wymagane ustawowo 1029 podpisów. Dokumenty zostały już złożone w Delegaturze Krajowego Biura Wyborczego we Wrocławiu.
Burmistrz: Jest pewna grupa oponentów moich działań
Inicjatorzy wskazują, że decyzja o rozpoczęciu zbiórki wynika z ich zaniepokojenia sposobem zarządzania gminą, w tym planem przeniesienia urzędu do nowego budynku, brakiem konsultacji społecznych oraz tempem zadłużania samorządu. Do sprawy odniósł się Mirosław Jarosz, burmistrz Sobótki, który w poniedziałek był gościem audycji Reakcja24 w Radiu Wrocław:
- Odkąd zostałem burmistrzem, jest pewna grupa ludzi, oponentów moich działań. Z informacji, które posiadam - bo przecież moi znajomi też są nakłaniani do tego, żeby złożyć swój podpis na listach - tak, jak się przedstawia pracę urzędu i tak, jak się przedstawia mnie, to też bym się chyba wpisał, gdybym nie wiedział, jak to wygląda faktycznie.
- Mieszkaniec - a znam ich, bo widzę, jak to funkcjonuje - który ma przed domem wybudowaną nową drogę, nowy chodnik, ma oświetlenie, ma ścieżkę rowerową 20 metrów od siebie i mówi: "w Sobótce się nic nie dzieje, tu się nic nie robi", a ma tę drogę po raz pierwszy od dwudziestu paru lat. Nie przekonam tych państwa do siebie, żebym nie wiem, jakich argumentów używał.
"Nie jest to decyzja podjęta z dnia na dzień"
Jednym z głównych czynników, który - według inicjatorów - doprowadził do tej sytuacji, była decyzja o przeniesieniu urzędu miasta do nowego budynku. Część mieszkańców uważa, że zmiana została przeprowadzona nagle, bez wieloletniej analizy finansowej i bez szerokich konsultacji społecznych. O tym, jak ich zdaniem powinien wyglądać proces podejmowania tak ważnych decyzji, opowiada Piotr Gruźniśki, członek inicjatywy referendalnej:
- Na pewno z wyprzedzeniem, powinna być szerzej omówiona z wykorzystaniem zewnętrznych ekspertów, nie pracowników gminy. Nie podważamy ich wiedzy, natomiast chcielibyśmy jako mieszkańcy mieć pewność, że to są - tak jak dzisiaj chociażby Urząd Miejski Wrocławia wynajmuje firmę zewnętrzną, która dokonuje ekspertyz - czy dany budynek się nadaje do zakupu, czy nie.
W gminie mieszka około 10 tysięcy pełnoletnich osób, a inicjatorzy zebrali blisko 2200 podpisów w zaledwie dwa tygodnie. O tym, skąd tak duże zaangażowanie mieszkańców, mówi Paweł Pawlicki, pełnomocnik inicjatywy referendalnej:
- Nie jest to decyzja podjęta z dnia na dzień. Przez bardzo dużo miesięcy praktycznie dużo mieszkańców angażowało się w życie gminy, zbierało informacje, analizowało. Zauważyliśmy po prostu, że obecne władze, w tym Rada Miejska, podejmują błędne decyzje. Są to decyzje nieekonomiczne, które mocno wpłyną na budżet gminy. Dlatego postanowiliśmy po prostu działać w tym zakresie.
Teraz komisarz wyborczy ma 30 dni na weryfikację podpisów. Po jej zakończeniu zapadnie decyzja, czy referendum będzie mogło się odbyć.

W regionie: Ruszył remont deptaka w Karpaczu. To miejsce przejdzie prawdziwą metamorfozę [ZDJĘCIA]
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

