"Turyści byli wyjątkowo nieodpowiedzialni". Grupa Karkonoska GOPR podsumowała okres ferii

To były najbezpieczniejsze ferie zimowe od lat. W regionie było mniej turystów, a co za tym idzie mniej interwencji. Tak ostatni czas podsumowują ratownicy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego z Karkonoszy. - Od początku stycznia wyjeżdżali oni głównie do wypadków na stokach narciarskich, a na szlakach turystów przede wszystkim zaskakiwały warunki pogodowe Szczęśliwie obyło się bez ofiar śmiertelnych – mówi zastępca naczelnika GOPR Jacek Kieżuń:
- W tym roku udzieliliśmy pomocy 90 turystom w ponad 60 akcjach i wyprawach, więc tendencja się utrzymuje. Nie było dramatycznych wydarzeń oprócz zatrzymania krążenia pod koniec tych ferii. Większość wypadków to były urazy mechaniczne, było również sporo zaginięć.
"Nie wiedzą gdzie się znajdują, nie wiedzą jakim szlakiem idą"
Choć w tym roku ratownicy górscy mieli w ostatnim czasie mniej pracy i nie doszło do poważnych wypadków, to jak mówi ratownik, Jacek Kieżuń, turyści tej zimy byli wyjątkowo nieodpowiedzialni:
- Z jednej strony nie planują wycieczki, nie wiedzą gdzie się znajdują, nie wiedzą jakim szlakiem się poruszają, jak długo jeszcze ten szlak trzeba będzie pokonywać. Mieliśmy kilka akcji poszukiwawczych. Duża część turystów potraktowała góry, jak deptak w centrum miasta i to, że się znaleźli w wyższych partiach Karkonoszy była przypadkiem.
Do jednego poważnego wypadku doszło pod koniec ferii, kiedy to w okolicach Domy Śląskiego musiał interweniować helikopter LPR-u, bo u jednego z turystów doszło do zatrzymania akcji serca. Aktualnie, mimo pięknej pogody, w górach panują trudne warunki. Jest zimno, wieje silny wiatr, a szlaki są oblodzone.
Przeczytaj również: Strażak chciał zemścić się na kolegach. Sąd skazał go za podżeganie do podpaleń
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

