Różne punkty słyszenia: Czy samorządy powinny wydawać lokalne media? - Radio Wrocław

Różne punkty słyszenia: Czy samorządy powinny wydawać lokalne media?

Filip Marczyński
Filip Marczyński
| Ćwierć roku temu, 2026-03-11, 19:35
Różne punkty słyszenia: Czy samorządy powinny wydawać lokalne media? - Czy samorządy powinny wydawać lokalne media?
Czy samorządy powinny wydawać lokalne media?
Fot. RW

W projekcie ustawy medialnej znalazł się zapis o zakazie wydawania lokalnych mediów przez samorządy. Był, ale już go nie ma. Zniknął. Ministerstwo kultury i dziedzictwa narodowego nie odpowiada wprost dlaczego tak się stało, ale za to informuje o programie wsparcia dla mediów lokalnych. Z tego nie mogłyby korzystać te finansowane przez samorząd.

"W ogłoszonej wersji projektu tego zapisu brak. To znaczy, że góra urodziła mysz, że obietnice składane od miesięcy wydawcom lokalnym i organizacjom zajmującym się wolnością słowa okazały się nic nie warte. Podstawą wydawania lokalnych mediów przez samorządy jest bowiem ustawa o gospodarce komunalnej dająca im prawo do „działalności doradczej, promocyjnej, edukacyjnej i wydawniczej”. W proponowanej wersji projektu, ustawa ta nie ulega zmianie. Tylko jednoznaczne określenie zasad wydawania przez samorządy biuletynów informacyjnych, a nie publikacji de facto przybierających kształt prasy, mógł sprawić, że zaprzestałyby one praktyki sprzecznej z zasadami EMFA" - tak piszą organizacje pozarządowe w apelu ws. projektu wdrażającego Europejski Akt o Wolności Mediów i „prasy” samorządowej. Są to Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Izba Wydawców Prasy, Sieć Obywatelska Watchdog Polska, Stowarzyszenie Dziennikarzy i Twórców Radia Publicznego, Stowarzyszenie Gazet Lokalnych i Towarzystwo Dziennikarskie.

W środę w "Różnych punktach słyszenia" o tej sprawie rozmawialiśmy z lokalnymi dziennikarzami i nie tylko:

  • Piotr Kanikowski, tuLegnica.pl,
  • Marcin Marczewski, Bolec.Info,
  • prof. Adam Szynol, medioznawca,
  • Tomasz Sikora, Urząd Miejski Wrocławia.

POSŁUCHAJ AUDYCJI:

1.0x
00:00
00:00

Przeczytaj: Niemcy masowo tankują po polskiej stronie granicy. "Czujemy się oszukani"


Komentarze (6)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Dawno, dawno temu 2026-03-16 02:45:26 z adresu IP: (188.33.xxx.xxx)
byłem pracownikiem lokalnej (urzędowej) telewizji w małym, dolnośląskim miasteczku. Było to 35 lat temu a telewizji (ani nawet archiwów po niej) dziś już nie ma. Ale to zupełnie inny temat. Chwilę wcześniej (jakieś 3 lata) powstał biuletyn, który szybko został sprywatyzowany i wydawany już przez prywatną firmę. Jako telewizja realizowaliśmy wiele programów i tematów, w tym programy interwencyjne, krytykujące władzę czy urzędników. I mimo, że byliśmy pracownikami urzędu, to nikt nigdy nie poniósł żadnych konsekwencji za krytyczny materiał. Było mnóstwo programów z mieszkańcami, a najpopularniejsze były sondy uliczne, gdzie mieszkańcy mogli wypowiadać się na dany temat (dziś pewnie nie do pomyślenia przez RODO-srodo). Nie przypominam sobie, aby z wypowiedzi mieszkańców usuwano te negatywne (może zdarzyło się kilka, kiedy ekipa trafiła na kogoś wulgarnego lub z zespołem dnia następnego). Kiedy zbliżały się wybory, telewizja przygotowywała szczegółowy regulamin z informacją o tym, ile kandydatom w wyborach samorządowych (i tylko takich) przysługuje czasu i na jakich warunkach. Informacja była jawna dla wszystkich i wszyscy, łącznie z widzami wiedzieli, ile czasu antenowego (bezpłatnego) mają kandydaci na burmistrza (i nie było znaczenia, czy był to urzędujący burmistrze czy ktoś inny) a ile kandydaci na radnych. Wszyscy dostawali tyle samo czasu i na tych samych warunkach, nawet nagrywani byli w dokładnie takich samych warunkach, żeby było sprawiedliwie (wyjątkiem byli towarzysze z dawnego PC, obecnie PiS oraz UPR, obecnie Konfederacja, którzy twierdzili, że materiał zostanie zmanipulowany i oni dostarczali swój). Można? Można. Co więcej, na co dzień współpracowaliśmy z redakcją lokalnego tygodnika, bo jednak obie redakcje były małe, i żeby dostarczać więcej ciekawego materiału to na dane wydarzenie chodził operator z kamerą z telewizji oraz dziennikarz lokalnego tygodnika. Dziennikarz korzystał potem z zapisu z kamery (sam też często prowadził jakiś wywiad bądź po prostu zadawał pytania), przygotowywał materiał do gazety i przesyłał go do "urzędowej" telewizji, gdzie po dostosowaniu informacji do potrzeb telewizyjnych był montowany materiał do emisji. Dziś pewnie rzecz nie do pomyślenia. Co więcej, prywatna, lokalna gazeta miała bezpłatne okienko w "urzędowej" telewizji gdzie ... reklamowała co tydzień swoją gazetę ... takie to były czasy. Zatem widać, że jak się chce to można. Ale jak się nie chce drodzy panowie, to i żadna ustawa nie pomoże w ratowaniu rzekomo niezależnych, lokalnych wydawnictw. Piszę tu na konkretnym przykładzie mojej, małej ojczyzny, gdzie gazeta została de facto przejęta przez ludzi jedynie słusznej partii i od lat wygląda jak brukowiec, sposobem wydawniczym naśladującą wprost niesławną TVP z czasów Jacka Kurskiego. Dziś ta "niezależna" gazeta dotowana (oczywiście nieoficjalnie) przez jeden z urzędów miejskich, stała się ich tubą propagandową, całkowicie wypaczając tak pięknie przedstawioną tutaj ideę mediów lokalnych. Krótko mówiąc praktyka przeorała wasze teoretyczne dywagacje o wyższości "niezależnych" wydawnictw nad wydawnictwami "urzędowymi".
~Panie Kanikowski 2026-03-16 02:24:01 z adresu IP: (188.33.xxx.xxx)
uśmiałem się z ostatniego stwierdzenia, że jeśli znikną wydawnictwa urzędowe, to natychmiast pojawią się prywatne. Nie. Nie pojawią się. Wydawanie czegokolwiek na papierze jest bardzo drogie i nie będzie już na to nabywców. Znam chyba 10 takich inicjatyw z Dolnego Śląska, gdzie ktoś zapalony czy też grupa zapaleńców próbowała wydawać lokalną gazetę - wszystkie te inicjatywy skończyły bardzo szybko, ze względu na brak zainteresowania potencjalnych czytelników. Ba, nie byli w stanie nawet utrzymać nawet mini-portaliku. Więc nie opowiadajcie bajek. Czasy się zmieniły, dziś informacja przekazywana jest głównie elektronicznie, ale potencjalni odbiorcy nie chcą za to płacić. Tzn. nie chcą płacić "jawnie" wykupując np. abonament w lokalnym portalu. Ale płacą "niejawnie" korzystając głównie z mediów społecznościowych, które jednak z rzetelnością mają duży problem.
~Panie Kanikowski 2026-03-16 02:01:28 z adresu IP: (188.33.xxx.xxx)
też Pan bajki opowiadasz o kampanii wyborczej. W powiecie wołowskim "niezależna" gazeta przy okazji wyborów samorządowych promowała urzędującego burmistrza Wołowa a sekowała jego kontrkandydata, stawiając mu absurdalne zarzuty, z których największym było to, że .... nie urodził się w sąsiedniej miejscowości (to, że 25 lat mieszka i pracuje z Wołowie nie miało już znaczenia). Zapewne to, że mąż właścicielki tej "niezależnej" gazety jest/był zatrudniony w wołowskim urzędzie nie miał wpływu na publikacje tej "niezależnej" gazety. Więc jak Pan opowiadasz że tylko prywatne, nieurzędowe media są niezależne i obiektywnie i obiektywnie przedstawiają i opisują kandydatów w wyborach lokalnych, to ja się bardzo szeroko uśmiecham :D
~Panie Szynol 2026-03-16 01:32:52 z adresu IP: (188.33.xxx.xxx)
bajki Pan opowiadasz. W powiecie wołowskim jest "niezależna" która pełni tę "funkcję kontrolną wobec władzy samorządowej". Realizacja tej funkcji kontrolnej wygląda tak, że w Brzegu Dolnym jest wszystko źle zaś w Wołowie (gdzie mieści się tzw. redakcja) wszystko jest super. Oczywiście fakt, że mąż właścicielki tej "niezależnej" gazety jest/był zatrudniony na etacie w wołowskim magistracie na pewno nie miał żadnego wpływu na to jak wygląda linia programowa "niezależnej" gazety ;)
~Guten Abend 2026-03-12 19:09:02 z adresu IP: (83.30.xxx.xxx)
Guten Abend. Mein Name ist Tomasz Sikora. W środy występuje w Radiu Wrocław jako pracownik Urzędu Miejskiego Wrocławia, w niedziele prowadzę jako dziennikarz magazyn dla mniejszości niemieckiej. Likwidator uważa że wszystko jest w porządku, dlatego cały czas mnie zatrudnia i wciąż widnieję na stronie internetowej jako dziennikarz Radia Wrocław. TO MÓWI WSZYSTKO O TYM JAKIE SĄ MEDIA LOKALNE W TYM KRAJU I JAKIE NAPRAWDĘ JEST RADIO WROCŁAW
~@Guten Abend 2026-03-16 01:28:20 z adresu IP: (188.33.xxx.xxx)
I w czym widzisz problem? Sikora jest dziennikarzem z ogromnym doświadczeniem, przez wiele lat odpowiadał za współpracę pomiędzy rozgłośnią Wrocławską a rozgłośnią MDR Radio Sachsen, organizował wspólne studio i redakcję w Zgorzelcu (i to za rządów PiS-u). No, ale nie podobał się jednej pani z PiS, więc musiał sobie poszukać pracy po za radiem. Idź do likwidatora i złóż mu swoją propozycję współpracy. Na pewno jesteś lepszy od Sikory, więc ją otrzymasz i go wygryziesz.