Jedni mają na koncie ponad 100, inni okrągłe zero. Jak często radni miejscy składają interpelacje?
Jednym z uprawnień kontrolnych radnych miejskich w stosunku do urzędników, czyli władzy ustawodawczej wobec wykonawczej, jest możliwość składania interpelacji. W języku łacińskim to słowo dosłownie oznacza przerwanie, zakłócanie, zagadnięcie. Współcześnie jest to bardziej zapytanie o daną sprawę w gminie. Część dolnośląskich radnych pisze ich mnóstwo, inni od początku tej kadencji nie wystosowali ani jednej.
"Pewne pytania trzeba stawiać publicznie" - mówią zwolennicy interpelacji
Jedną z aktywniejszych osób w Radzie Miejskiej Wrocławia jest Jakub Nowotarski, radny klubu Naprawmy Przyszłość, który stworzył ich już ponad 100. Uważa on, że niektóre sprawy powinny być załatwiane jawnie:
- Pewne pytania trzeba stawiać publicznie. To wszystko ląduje na Biuletynie Informacji Publicznej. Zarówno media, jak i mieszkańcy, mogą się dowiedzieć, co jest w treści pytań, co jest w treści odpowiedzi. To dobrze, że każdy może mieć w to wgląd.
W Legnicy z kolei w czołówce plasuje się Katarzyna Odrowska, radna Koalicji Obywatelskiej. Jak tłumaczy, często interweniuje w sprawach mieszkańców, którzy próbowali pytać o swoje sprawy urzędników, ale nie otrzymali odpowiedzi:
- Z radnymi jest tak, że radnym trzeba odpisać i ma się na to wyznaczony czas. Bardzo się cieszę, że większa część moich interpelacji jest rozpatrywana pozytywnie. Nad częścią jeszcze pracuję, żeby się jednak udało.
Urząd musi bowiem odpowiedzieć radnemu w ciągu 14 dni.
"To nie jest jakiś ranking" - odpowiadają inni radni
Nie wszyscy uważają to narzędzie za efektywne. Tadeusz Grabarek, wrocławski radny Koalicji Obywatelskiej, który sam przyznaje, że od co najmniej dwóch kadencji nie napisał ani jednej interpelacji, tłumaczy, że sprawy mieszkańców woli załatwiać z urzędnikami osobiście:
- Praca radnego to nie jest pisanie interpelacji, tylko spotykanie się z wyborcami - wyborcami w całym Wrocławiu, a nie we własnym okręgu, bo jestem radnym wszystkich mieszkańców Wrocławia - i załatwianie ich spraw od podstaw.
Z kolei Krzysztof Ślufczyk, legnicki radny Prawa i Sprawiedliwości, uważa, że pisanie interpelacji to nie jest wyścig:
- Pisanie interpelacji czy zapytań jest bardzo ważne. Będzie taka sytuacja, to napiszę. To nie jest jakiś ranking. Nie tylko interpelacja ocenia pozytywnie działalność radnego. Również zabieranie głosu w różnych sprawach na komisjach, na sesjach.
Liczbę interpelacji złożonych przez konkretnych radnych z Wrocławia, Legnicy, Wałbrzycha i Jeleniej Góry można sprawdzić w galerii pod tym artykułem.
Sprawdź też: Zakaz telefonów w szkole. To kluczowy punkt nadchodzącej reformy edukacji
Interpelacje pisane są w przeróżnych sprawach
Interpelacje, zgodnie z założeniami, mają dotyczyć spraw istotnych dla gminy. Radni nie zawsze tego przestrzegają. I tak w Legnicy mamy "ważną sprawę" dotyczącą budowy zasieków śmietnikowych:
"Na wniosek mieszkańców (...) zwracam się z prośbą o budowę zasieków śmietnikowych. W obecnej chwili śmietniki są wolnostojące pomiędzy budynkami. Każdy ma wolny dostęp i notorycznie osoby niezamieszkujące grzebią w śmietnikach i wyrzucają śmieci poza kontenery. Powoduje to bałagan. Poza tym mnożą się insekty, a śmieci gniją i powodują odór. Szczególnie w miesiącach letnich. Bardzo proszę o pilne potraktowanie sprawy"
I odpowiedź, w której zasiek zasieki zasiekiem pogania:
"(...)Wspólnoty mieszkaniowe przy (...) są właścicielami działek przyległych do nieruchomości, których powierzchnia, wielkość, wymiary i kształt umożliwiają stworzenie indywidualnych zasieków przeznaczonych na lokalizację pojemników na odpady komunalne. W przypadku wybudowania na własnych nieruchomościach zasieków zbiorczy zasiek wyposażony we wspólne pojemniki na odpady komunalne w granicach działki nr (...) byłby zbędny i mógłby zostać zlikwidowany. Wybudowanie indywidualnych zasieków i likwidacja zbiorczego zasieku, zminimalizowałoby nurtujące mieszkańców problemy sanitarne związane z gromadzeniem i segregowaniem odpadów komunalnych w jednym, obecnym zasieku i wokół niego. (...)"
W Legnicy pojawiła się także interpelacja dotycząca likwidacji tzw. podatku klejowego:
"Szanowny Panie Prezydencie,
W imieniu mieszkańców, a w szczególności rodziców dzieci trenujących piłkę ręczną w ligach centralnych, zwracam się z uprzejmą prośbą o ponowne rozważenie wprowadzenia tzw. "podatku klejowego". Zdajemy sobie sprawę, że takie zmiany mają na celu usystematyzowanie funkcjonowania klubów sportowych, jednakże wprowadzenie tego podatku może mieć katastrofalne konsekwencje dla lokalnych drużyn, w tym drużyn piłki ręcznej, które są jednym z nielicznych sportów osiągających sukcesy na szczeblu krajowym.
Rodzice, którzy na co dzień wspierają swoje dzieci w rozwoju sportowym, obawiają się, że dodatkowy koszt, jaki wiąże się z "podatkiem klejowym", może doprowadzić do upadku wielu legnickich drużyn. W większości przypadków, to właśnie rodzice ponoszą główną odpowiedzialność za finansowanie treningów, wyjazdów na zawody oraz utrzymanie drużyn. Wysokość dotacji miejskiej na sport młodzieżowy jest niewielka i w żaden sposób nie pokrywa realnych potrzeb, co sprawia, że kluby sportowe są zmuszone do szukania innych źródeł finansowania.
Roczny koszt "podatku klejowego" niemalże równoważy całą dotację, jaką miasto przekazuje młodym sportowcom. Taki dodatkowy wydatek może okazać się nieosiągalny dla wielu rodzin, a w konsekwencji prowadzić do rozpadów drużyn, zmniejszenia liczby uczestników treningów, a w najgorszym przypadku do całkowitego zniknięcia piłki ręcznej z mapy Legnicy. Tego rodzaju decyzje mają długofalowy wpływ na rozwój sportowy dzieci i młodzieży, a także na promocję miasta w zakresie sportu.
Zwracam się zatem z apelem o wzięcie pod uwagę specyfiki finansowania sportu młodzieżowego w Legnicy oraz o możliwość zwolnienia drużyn młodzieżowych piłki ręcznej z tego podatku. Wierzę, że Legnicka młodzież zasługują na wsparcie, które pozwoli im rozwijać swoje pasje i ambicje sportowe bez dodatkowych obciążeń finansowych."
Podatek klejowy jednak zostaje:
"W odpowiedzi na interpelację z dnia 20 listopada 2024 roku w sprawie opłaty za sprzątanie parkietu nałożonego na drużyny sportowe wyjaśniam, że na kluby piłki ręcznej nie został nałożony „podatek klejowy”. Drużyny młodzieżowe w grupach początkujących trenują i grają bez używania kleju do piłek. W cenniku za wynajem hali wprowadzono opłatę za używanie kleju do piłek podczas treningów i meczów grup starszych. Pragnę przypomnieć, że w bieżącym roku podłoga w hali przy ul. Lotniczej została wycyklinowana, odnowiona i w doskonałym stanie oddana do użytkowania. Z hali korzystają przede wszystkim kluby piłki ręcznej.
Z punktu widzenia zarządcy, zawodnicy używają kleju z nieuzasadnioną przesadą. Treningi odbywają się od poniedziałku do piątku w godz. 8.00 – 22.00. W soboty i niedziele rozgrywane są mecze oraz wynajmy komercyjne. Czyszczenie parkietu po treningach i meczach maszyną myjącą jest niewystarczające. Muszą być wykonywane zabiegi polegające na „zdrapywaniu” kleju z parkietu za pomocą specjalnych płynów i przyborów. Jest to proces długotrwały, wymagający dużego nakładu pracy. Należy uważać, aby nie uszkodzić i nie zniszczyć będącego na gwarancji parkietu. Zabrudzenia z kleju znajdują się również w szatniach i toaletach oraz na ścianach hali, krzesłach i kaloryferach. Pracownicy nie są w stanie posprzątać hali w podstawowym czasie pracy. Dlatego OSiR zmuszony jest aktualnie do wynajęcia, w godzinach nocnych, specjalistycznej firmy sprzątającej. Na początku odbywać się to będzie jeden raz w tygodniu. Koszt takiej usługi wynosi ok. 1500 zł za jedno sprzątanie. Biorąc pod uwagę odpłatność klubów za używanie kleju, to łączne kwoty wahają się w granicach 1200 – 1500 zł miesięcznie. Należy podkreślić, że koszty utrzymania hali od stycznia do listopada 2024 r., wyniosły 610 487,80 zł, natomiast dochody 106 063,71 zł."
Z kolei w Jeleniej Górze padła prośba o nowe mundury paradne dla orkiestry reprezentacyjnej, bowiem stare mogą rozpaść się w praniu:

Mundury muszą poczekać na przyszłoroczny budżet:

Przeczytaj też: Czasowe bilety w MPK, program SAFE i tramwaj na Jagodno. To działo się na sesji Rady Miejskiej Wrocławia
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


