Panthers Wrocław zaczęli sezon. Warsaw Eagles jednak zbyt mocni

Już przed spotkaniem wszyscy we Wrocławiu zdawali sobie sprawę z tego, że młodym graczom Panthers już w pierwszym meczu przyjdzie się mierzyć z obecnie najlepszą i najbardziej doświadczoną drużyną polskiej ligi.
Warsaw Eagles od samego początku chcieli przejąć inicjatywę, jednak młode „Pantery” przeciwstawiły się i nieco zaskoczyły gości z Warszawy. Bardzo dobrze wyglądała obrona gry biegowej rywali, natomiast po drugiej stronie piłki z akcji na akcję rozkręcał się rozgrywający Panthers - Joshua Cartwright. Goście mieli ogromne problemy, aby zatrzymać solowe biegi Amerykanina. W pierwszej połowie Wrocławianie dwukrotnie meldowali się w red zone rywali, jednak tego dnia byli mocno nieskuteczni pod polem punktowym Eagles, w konsekwencji czego na przerwę goście schodzili z prowadzeniem 14:0.
- Jestem bardzo dumny z naszych zawodników. Przyjechała do nas najlepsza drużyna polskiej ligi, a my - składem złożonym z debiutantów oraz juniorów - postawiliśmy im twarde warunki. Była to cenna lekcja, nieco bolesna, ale entuzjazm, który nie opuszczał nas do końca meczu, był niesamowity. Pokazaliśmy, że nie jesteśmy chłopcami do bicia i każdy przeciwnik musi się z nami liczyć - komentuje Przemysław Lewszyk, koordynator defensywy Panthers Wrocław.
Obraz gry w drugiej połowie nie uległ zmianie. Wrocławianie walczyli dzielnie, lecz nie zdołali realnie zagrozić doświadczonej ekipie z Warszawy. Mimo porażki, młodym graczom Panthers należą się brawa - wynik nie oddaje bowiem w pełni przebiegu spotkania. Gospodarze mieli swoje momenty po obu stronach piłki, jednak tego dnia pojedyncze udane akcje to było za mało, by zatrzymać Warsaw Eagles.
- Mecz z mistrzem Polski z poprzedniego sezonu był dla nas bardzo wymagającym sprawdzianem. Jesteśmy młodym zespołem i to spotkanie pokazało, że drzemie w nas duży potencjał, który będziemy rozwijać z każdym kolejnym tygodniem. Mimo wyniku, zostawiliśmy na boisku kawał serca i zaangażowania zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Takie mecze to dla nas cenna lekcja i ważny krok w budowaniu drużyny na przyszłość. Wiem, że przed nami jeszcze dużo pracy, ale jestem przekonany, że idziemy w dobrym kierunku, a młode Pantery też potrafią ugryźć - dodaje Mikołaj Pastucha, linebacker Panthers Wrocław.
Następne spotkanie Panthers rozegrają również przed własną publicznością, z Armią Poznań w sobotę 18 kwietnia.
ZOBACZ TEŻ: Ślęza Wrocław o krok od awansu do półfinału Basket Ligi Kobiet
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
