Sprawa pedofilii w Kłodzku. Wielichowska o skazanej: "Nie łączyły mnie z nią żadne kontakty"

Sprawa, która wstrząsnęła opinią publiczną w całym kraju, ma swój finał w sądzie, ale jej echo od kilku dni wybrzmiewa również w krajowej polityce. 11 marca informowaliśmy na portalu Radia Wrocław o tym, że świdnicki sąd skazał 45-letniego mężczyznę na 25 lat więzienia za szereg bardzo ciężkich przestępstw, w tym gwałty na małoletnich poniżej 15. roku życia, podawanie substancji odurzających oraz znęcanie się, w tym seksualne, nad zwierzętami. Wyrok jest nieprawomocny, a proces toczył się z wyłączeniem jawności. Wiemy jednak, że dramat małoletniej trwał od 2011 do 2022 roku.
Prokuratura wnioskowała o 18 lat więzienia dla skazanej
Chwilę później zapadł wyrok wobec jego 41-letniej żony. Kobieta została skazana na 6,5 roku więzienia za nieudzielenie pomocy ofierze, była również świadkiem czynów o charakterze zoofilskim - dlatego odpowiadała za znęcanie się nad zwierzętami. Wobec oskarżonej orzeczono także zakazy zbliżania się do pokrzywdzonej, zakaz pracy z dziećmi i posiadania zwierząt, a także nawiązkę w wysokości 50 tys. zł. Ten wyrok również nie jest prawomocny.
Jak informowaliśmy na portalu Radia Wrocław, w sprawie pojawił się wątek polityczny. Skazana kobieta była bowiem w przeszłości działaczką Platformy Obywatelskiej (obecnie Koalicji Obywatelskiej - przyp. red). Kiedy w mediach zaczęły pojawiać się komentarze o powiązaniach kobiety z KO, oświadczenie w tej sprawie wydał szef struktur tej partii w powiecie kłodzkim, Maciej Awiżeń. Polityk przekonywał, że skazana od dwóch lat nie jest już w strukturach Koalicji Obywatelskiej.
Sprawie dramatu który rozgrywał się w Kłodzku, poświęcone było ubiegłotygodniowe posiedzenie Parlamentarnego Zespołu Przeciwdziałaniu Bezprawiu, składającego się z posłów PiS. - Musimy wiedzieć, z jak wielkim skandalem mamy do czynienia, szczególnie w Kłodzku, gdzie pierwsze skrzypce w KO gra marszałek Wielichowska. Rodzą się bardzo poważne pytania o zmowę milczenia - komentował wówczas poseł PiS, były wiceminister sprawiedliwości Michał Woś.
Wielichowska: "Nie łączymy mnie z nią żadne kontakty"
Teraz Monika Wielichowska wydała oświadczenie, w którym stanowczo zaprzeczyła, jakoby miała jakiekolwiek związki ze skazaną. W swoim wpisie podkreśliła to, co wcześniej w oświadczeniu napisał Maciej Awiżeń - że oskarżona kobieta przestała być członkinią partii ponad dwa lata temu - natychmiast po pojawieniu się informacji o zarzutach.
- Nie łączyły mnie z nią nigdy żadne prywatne kontakty. Nie łączyły mnie z nią żadne kontakty zawodowe. Nigdy nie była asystentem, pracownikiem ani współpracownikiem mojego biura poselskiego - napisała Wielichowska. Zaprzeczyła również, by ingerowała w jakikolwiek sposób w postępowanie.
Wielichowska oceniła, że wokół sprawy rozpętano "zmasowaną kampanię nienawiści opartą na kłamstwach", za którą mają stać politycy PiS oraz prawicowe media. Jej zdaniem, wykorzystywanie tragedii dzieci do bieżącej walki politycznej jest nie tylko nieetyczne, ale również szkodliwe dla samych ofiar. "To nie jest temat do budowania kapitału politycznego" – podkreśliła wicemarszałek sejmu.
Minister Sprawiedliwości przygląda się sprawie: "Tam powinny być surowsze kary"
W sprawie przestępstw 45-latka i 41-latki głos zabrał również Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości i prokurator generalny. W rozmowie z Polską Agencją Prasową potwierdził, że zwrócił się do prokuratora krajowego o przekazanie szczegółowych informacji dotyczących sprawy z Kłodzka. - Ja chciałem poznać, bo widziałem wypowiedź prokuratora w mediach, zapowiedź apelacji, dlaczego ta żona dostała 6,5 roku. Bo prokuratura wnioskowała o 18 - podkreślił Żurek.
Podkreślił również, że szanuje orzeczenia sądu, chciałby jednak przyjrzeć się sprawie. - Chciałbym wiedzieć, jaka była rola tej pani, która została skazana na 6 lat. Ktoś powie, że to też wysoki wyrok. Ale tam koszmar tej sprawy jest tak wielki. Tam powinny być najsurowsze kary - ocenił Żurek.
Przeczytaj również: Jagodno zyska tramwaj. Kolej pojedzie wiaduktem, inwestycja nabiera tempa
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

