40 lat od katastrofy w Czarnobylu. "Władze PRL starały się ukryć tę informację"

40 lat temu, 26 kwietnia 1986 roku, o godzinie 1:23 doszło do katastrofy, która przyczyniła się do upadku Związku Radzieckiego. Eksplozja reaktora nr 4 w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej doprowadziła do bezpośredniej śmierci kilkudziesięciu osób i zmieniła życia setek tysięcy. - Władze Polski Ludowej jeszcze przez trzy dni starały się ukryć przed opinią publiczną informacje o wypadku - mówi prof. Kamil Dworaczek, dyrektor oddziału IPN we Wrocławiu i autor książki "W cieniu radioaktywnej chmury. Konsekwencje katastrofy czarnobylskiej w Polsce":
- 28 kwietnia, w poniedziałek wieczorem już było jasne, że doszło do awarii w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej, że te skażenia pojawiły się w Szwecji. Natomiast następnego dnia gruchnęła wieść, że te skażenia są również wykrywalne w Polsce. Tak naprawdę pozbawiono Polaków precyzyjnej informacji o skażeniach, mimo że polskie władze oczywiście tym dysponowały.
We Wrocławiu odbyła się pierwsza w Polsce pokojowa manifestacja sprzeciwiająca się polityce informacyjnej rządu, dodał dyrektor wrocławskiego oddziału IPN. Przemaszerowała ona ulicą Świdnicką już 2 maja 1986 roku, 6 dni po katastrofie. Kolejna manifestacja ruchu Wolność i Pokój odbyła się 9 maja. Obie demonstracje nie spotkały się z brutalną reakcją milicji.
"Podanie płynu Lugola było dobrą decyzją"
W Polsce oficjalne kanały pierwsze informacje o wypadku podały dopiero 29 kwietnia, trzy dni po wypadku. Wtedy też rozpoczęła się masowa akcja podawania preparatu jodowego, tzw. płynu Lugola, dzieciom do lat 16 w całej Polsce. Prof. Marek Bolanowski, kierownik Kliniki Endokrynologii i Chorób Wewnętrznych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu ocenia, że mimo że w Polsce poziomy skażenia nie były wysokie, to w obliczu niepewnych informacji, profilaktyczne podanie płynu Lugola było dobrą decyzją:
- Na pewno to było właściwe postępowanie w tamtych czasach, w takiej sytuacji. Prawda jest taka, że ten obłok radioaktywny nie przyszedł do Polski najkrótszą drogą bezpośrednio. Ta chmura radioaktywna doszła do północno-wschodniej Polski, gdzie było największe skażenie, no i potem już coraz mniej groźna, coraz mniej aktywna na pozostałym terenie Polski.
Prof. Marek Bolanowski przyznaje, że Czarnobyl zwiększył świadomość o chorobach tarczycy i Polacy sami decydowali się na profilaktyczną suplementację jodu w kolejnych latach. Od tamtego czasu poprawiły się też możliwości diagnostyczne. Obecnie wykrywa się około 4000 nowych zachorowań na raka tarczycy rocznie.
Posłuchaj materiału Piotra Kaźmierczaka, reportera Radia Wrocław:
Przeczytaj również: Hakerzy celują w wodociągi? Jelenia Góra wzmacnia cyfrowe zabezpieczenia przed atakami
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

