Trzecia porażka z rzędu piłkarek Śląska. Czarni Sosnowiec z mistrzostwem

Śląsk Wrocław przystępował do ostatniego domowego meczu w sezonie 2025/2026 tuż po rozstaniu z trenerem Przemysławem Piekielnym. Jego obowiązki do końca rozgrywek przejął duet Monika Koziarka-Gomola – Maciej Szaciłło. Nowy sztab dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Natalia Sitarz w poprzednim spotkaniu doznała kontuzji, więc nie mogła pomóc zespołowi na boisku. Od pierwszej minuty tym razem nie zobaczyliśmy także Katarzyny Musiałowskiej, Pauliny Piksy i Julii Jędrzejewskiej. W miejsce tych zawodniczek do jedenastki wskoczyły Karolina Gec, Patrycja Ziemba, Aleksandra Dudziak i Joanna Wróblewska. Z kolei sytuacja liderujących w tabeli Czarnych Sosnowiec przed sobotnim meczem była jasna – każdy zdobyty punkt dawał drużynie mistrzostwo Polski.
Zanim wybrzmiał pierwszy gwizdek, na murawie pożegnano Marcelinę Buś. Napastniczka występowała w trójkolorowych barwach przez 12 lat i przeszła wszystkie szczeble juniorskie w klubie. Jest rekordzistką sekcji pod względem liczby bramek strzelonych w jednym meczu – dwa lata temu pokonała bramkarkę Stomilanek Olsztyn aż pięć razy. Łącznie dla WKS-u zagrała 132 razy i zdobyła 43 gole.
W mecz lepiej weszły przyjezdne. To one jako pierwsze stworzyły sobie groźną sytuację. Klaudia Miłek, która znajdowała się na wysokości siódmego metra od bramki, oddała strzał, jednak piłka nieznacznie minęła słupek. Drużyna Czarnych powoli się rozkręcała. Wrocławianki starały się im przeszkadzać, wyczekując na swoje szanse z kontrataków. Taka okazja trafiła się po kwadransie gry. Patrycja Ziemba urwała się na lewym skrzydle i dośrodkowała, ale w szesnastce nie było żadnej z jej koleżanek. Wypady WKS-u na połowę rywalek były jednak raczej sporadyczne, a to Sosnowiczanki prowadziły grę.
W 25. minucie spotkania było jednak naprawdę blisko, aby to Śląsk strzelił gola. Zespół ruszył w stronę szesnastki przeciwniczek. Kinga Wyrwas kapitalnym długim podaniem znalazła w polu karnym Katarzynę Białoszewską, która wygrała pozycję z dwoma defensorkami Czarnych i oddała strzał. Futbolówka przemknęła obok słupka.
Ta akcja zdenerwowała drużynę przyjezdnych, która przeprowadziła szybki atak. Aleksandra Żurek była zmuszona ratować się faulem, przez co pani arbiter podyktowała rzut wolny. Ze stojącej piłki z okolic lewego narożnika szesnastki Śląska padł strzał wprost na bramkę. Hanna Wieczerzak popisała się świetną interwencją, jednak futbolówka wróciła na murawę i znalazła się pod nogami wbiegającej Karliny Miksone, która z najbliższej odległości nie pozostawiła golkiperce WKS-u żadnych szans.
Po stracie bramki Wrocławianki nie miały zamiaru się załamywać. Końcówka pierwszej połowy zdecydowanie należała do nich. Na sześć minut przed przerwą Białoszewska wywalczyła rzut wolny w okolicy pola karnego Czarnych. Do piłki podeszła Joanna Wróblewska, która mimo ostrego kąta zdecydowała się na uderzenie. Kapitan Śląska niestety tym razem nieznacznie się pomyliła. WKS bardzo chciał jak najszybciej wyrównać stan rywalizacji, jednak przed pauzą mu się to nie udało.
Początek drugiej części starcia był wyrównany. Zarówno jedna, jak i druga drużyna miała swoje szanse. Gra toczyła się jednak znacznie szybciej niż przed przerwą. Akcja błyskawicznie przenosiła się z jednego pola karnego do drugiego. Wraz z upływem czasu szala przechylała się na korzyść Wrocławianek. Czarne oddały im piłkę i teraz to one czekały na kontrataki.
Swoje okazje do zdobycia gola miały Wyrwas i Białoszewska, ale zabrakło im skuteczności. W 70. minucie spotkania Wróblewska została pchnięta przez rywalkę w szesnastce. Pani arbiter bez wahania wskazała na wapno. Do futbolówki podeszła etatowa wykonawczyni jedenastek w zespole Śląska – Karolina Gec. Pomocniczka nie pomyliła się i doprowadziła do wyrównania!
WKS chciał szybko pójść za ciosem. W ciągu następnych kilku minut Wróblewska oddała dwa groźne uderzenia z dystansu. Gospodynie były bardzo zmotywowane, żeby strzelić kolejnego gola, jednak zryw do ataku spowodował rozluźnienie w defensywie. Na kwadrans przed końcem starcia Nikol Kaletka zagrała ze skraju szesnastki do wolnej Patrycji Sarapaty, która mocno przymierzyła i dała swojej drużynie prowadzenie.
Śląsk znowu musiał odrabiać straty. Wrocławianki atakowały, długo utrzymywały się przy piłce na połowie rywalek, jednak mimo walki nie udało im się wyrównać stanu rywalizacji. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:1 dla przyjezdnych, co oznaczało, że zespół z Sosnowca sięgnął po mistrzostwo Polski.
Śląsk Wrocław – Czarni Sosnowiec 1:2 (0:1)
Bramki:
0:1 Karlina Miksone 27’
1:1 Karolina Gec (rzut karny) 70’
1:2 Patrycja Sarapata 75’
Śląsk: Wieczerzak – Piórkowska, Gec, Ziemba (Musiałowska 36’), Martyna Buś (Piksa 73’), Żurek, Dudziak, Sokołowska, Wróblewska (Polewska 80’), Białoszewska (Wojdyła 80’), Wyrwas
Czarni: Szperkowska – Chudzik (Witkowska 76’), Miksone, Kurzawa, Buszewska, Witek, Kaletka (Sobierajska 76’), Konkol (Chmura 86’), Wójcik (Kozielska 69’), Sarapata, Miłek.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
