Młodzi piłkarze Śląska zostali wicemistrzami Polski

W pierwszym starciu było 1:1 i rewanżowe spotkanie od samego początku było bardzo zacięte. Świetnie między słupkami odnajdywali się bramkarze - Alex Malchrowicz z Legii dobrze odczytał zamiary Łukasza Zajączkowskiego, a po drugiej stronie boiska świetnie interweniował Dominik Nowak. W 8. minucie bramkarz WKS-u był już zmuszony wyciągać piłkę z siatki. Zagranie z prawej strony boiska skutecznie zamknął Tymoteusz Leśniak. Na linii bramkowej próbował interweniować jeszcze jeden z zawodników Śląska, jednak ostatecznie piłka zatrzepotała w siatce.
Stracony gol nie zdeprymował Wrocławian. Podopieczni trenerka Kacpra Walczyka dążyli do wyrównania i ta sztuka udała się w 19. minucie. Najpierw po wrzucie z autu ręką w polu karnym zagrywał Jakub Gliwa, a podyktowaną "jedenastkę" na gola zamienił Dominik Kleczewski. Znów mieliśmy remis.
Taki stan rzeczy nie utrzymał się zbyt długo, bo w 27. minucie pięknym uderzeniem po indywidualnej akcji popisał się Franciszek Stępniewski, a futbolówka po jego uderzeniu odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki WKS-u. Wrocławianie starali się znów odrobić straty, ale miejscowi mądrze się bronili. Kolejne szanse Śląska pojawiły się w końcówce pierwszej połowy. Łukasz Zajączkowski ruszył do długiej, prostopadłej piłki, wyprzedził golkipera i chciał ruszyć na pustą bramkę, ale był nieprzepisowo przez niego zatrzymywany. Werdykt mógł być tylko jeden - czerwona kartka dla golkipera i rzut wolny dla WKS-u. Po stałym fragmencie gry Wrocławianie dwukrotnie zagrozili bramce rywali, ale świetnie między słupkami spisywał się rezerwowy golkiper, Stanisław Kwiatkowski.
Po zmianie stron Śląsk ruszył do zdecydowanej ofensywy i niemal całkowicie przeważał. Niestety, w parze z kolejnymi akcjami nie szła dokładność, bo o ile Wrocławianie bez większych trudów docierali pod pole karne Legii, to w szesnastce Warszawiacy świetnie się bronili. Dopuszczali do pojedynczych strzałów, a z nimi radził sobie miejscowy bramkarz.
Z każdą kolejną minutą presja w poczynaniach ofensywnych Śląska rosła, ale wynik nadal pozostawał bez zmian. Próbowali kolejni zawodnicy - wprowadzeni w drugiej połowie Miłosz Pisarek czy Bohdan Rudenko, ale piłka jak zaklęta nie chciała wpaść do bramki. Ostatnią okazją WKS-u była sytuacja z 98. minuty spotkania, kiedy w zamieszaniu podbramkowym piłka trafiła w słupek...
Śląsk przegrał z Legią i został wicemistrzem Polski, ale to i tak bardzo duży sukces WKS-u. Dodajmy, że to trzeci medal zespołu do lat 17 w ostatnich trzech sezonach - w 2024 roku Wrocławianie zdobyli złoto, w 2025 brąz, a teraz srebro. Dziękujemy za walkę, panowie!
Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 2:1 (2:1)
Bramki:
1:0 Tymoteusz Leśniak 8'
1:1 Dominik Kleczewski 19' (k)
2:1 Franciszek Stępniewski 27'
Legia: Malchrowicz - Owczarczyk, Putrzyński, Korżyński, Krakowiak, Brzeziński (60' Rzepkowski), Wyganowski, Gliwa, Stępniewski (70' Laszczyk), Leśniak (45' Kwiatkowski), von Brandt-Etchemendigaray (90' Zugaj).
Śląsk: Nowak - Wołosowski, Frankowicz (85' Chyb), Fitowski (85' Litwin), M.Moskaluk, Zajączkowski (80' Bremer), Śmiałek, Mazan (71' Pisarek), Kleczewski, Sokołowski, Harnyś (71' Rudenko).
Pierwszy mecz: 1:1. Legia została mistrzem Polski.
Przeczytaj także: Uczestnik mistrzostw świata zagra w Śląsku Wrocław
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
