Aleksandra Mielnicka zostaje w Ślęzie Wrocław

Miniony sezon w wykonaniu Aleksandry Mielnickiej był kolejnym rokiem ugruntowywania swojej pozycji w Orlen Basket Lidze Kobiet. 21-letnia zawodniczka zmieniła nieco swój profil gry, co przełożyło się na statystyki. Obwodowa 1KS-u oddała niespełna 60 rzutów mniej niż rok wcześniej i choć poprawiła swoją ogólną skuteczność z gry, to problemy w rzutach dystansowych sprawiły, że średnia punktów na mecz spadła z 11.1 do 9.1 punktu. Koszykarka z Kłodzka trafiła tylko 16 trójek, co można zrzucić na karb problemów zdrowotnych doskwierających tej młodej koszykarce. Nad ich wyeliminowaniem Mielnicka pracuje bardzo ciężko już od początku przerwy między sezonami.
– Okres między sezonami to idealny i w sumie jedyny czas, by skupić się w 100% na poprawie swojej formy fizycznej. W sezonie nie ma na to za bardzo czasu, bo tak naprawdę trzeba już wejść przygotowanym. Razem z trenerem Arturem Mielczarkiem skupiamy się na ogólnym wzmocnieniu ciała, ale przede wszystkim na przebudowie/naprawie moich kolan. Od dłuższego czasu mam problem właśnie z tymi stawami, dlatego dla mojego własnego komfortu grania chcemy, aby ten ból zniknął. Nie ukrywam, że przeszkadza to dość mocno w trakcie sezonu, więc robimy co w naszej mocy mając wielką nadzieję, że przełoży się to na efekty na boisku – mówi koszykarka 1KS-u. – Impulsem, by zacząć trenować nad formą fizyczną była rozmowa z fizjoterapeutą klubowym Andrzejem oraz trenerem Arkadiuszem Rusinem. Skupienie się na kolanach, a przy okazji reszta. W tej chwili mogę śmiało stwierdzić, że była to najlepsza z moich ostatnio podjętych decyzji. Na samym początku było naprawdę ciężko, ale po kilku treningach pokochałam to i stało się to nieodłączną częścią mojego obecnego życia. Wiem, że robię to tylko dla siebie, dla swojego zdrowia fizycznego, ale również psychicznego. Emocje jakie przynosi jeden dobry trening są nie do opisania. Polecam każdemu! – Podkreśla Mielnicka.
Mimo tego, że zawodniczka Ślęzy we wrześniu skończy dopiero 22 lata, ma za sobą już pięć sezonów gry na parkietach Orlen Basket Ligi Kobiet. Inauguracja nadchodzącego sezonu Ekstraklasy będzie jej setnym meczem ligowym w żółto-czerwonych barwach, w trakcie których rzuciła 814 punktów i bez dwóch zdań w trakcie rozgrywek przekroczy barierę 1000 zdobytych oczek. Jednak Mielnicka wciąż podchodzi do gry i do życia z młodzieńczym entuzjazmem i ciekawością, wciąż ucząc się koszykówki i zdobywając doświadczenie na parkietach. Kolejnym bodźcem w rozwoju były występy w FIBA EuroCup Women i zderzenie z europejską koszykówką. To pozwoliło jej nabrać perspektywy na dalszy progres.
– Mam już za sobą 5 lat grania w Ślęzie na najwyższym szczeblu koszykówki w Polsce. Przede mną szósty, ostatni jako młodzieżowa zawodniczka. Czy czuję się jak weteran parkietów? Myślę że to jeszcze nie ten czas, żebym mogła określać się weteranką. Niektórzy mogą pomyśleć, że to początek mojej przygody w dorosłej koszykówce, jednak bardziej bym to nazwała etapem, gdzie już zaczynam walczyć o swoje na parkiecie. Początek był 2/3 lata temu, a zbliża się szósty sezon. Jeszcze wiele sezonów grania przede mną i uważam, że dopiero wtedy za kilka dobrych lat będę mogła nazwać się weteranką parkietów – tłumaczy zawodniczka 1KS-u.
Najlepiej rozwijać się w znanym środowisku i przy znanym trenerze. Zatem nic dziwnego, że Mielnicka zdecydowała się kontynuować grę w Ślęzie Wrocław i będzie reprezentować dalej żółto-czerwone barwy. A dlaczego podjęła taką decyzję? Najlepiej oddać głos samej zainteresowanej.
– Myślę, że odpowiedź jest prosta. Kocham Wrocław i nieraz mówiłam, że jest to jedno z moich ulubionych miejsc na świecie. Z Wrocławiem mam wiele niezapomnianych wspomnień i chwil, poznałam tu wspaniałych ludzi i czuję się w tym mieście jak w domu. Ale to tylko o mieście. Wybrałam Ślęzę z kilku głównych powodów. Jednym z nich jest przede wszystkim uczucie, że nadal mogę się tutaj rozwijać i doskonalić swoje koszykarskie umiejętności. Dla niektórych 5 lat w jednym klubie to może być dużo, owszem zgadzam się, jednak nie czuję potrzeby zmiany tego miejsca. Dostaję szansę na parkiecie i chcę ją nadal wykorzystywać. Następnym równie ważnym powodem są Kibice. Nieraz słyszałam: „Ola, macie wspaniałych kibiców i przyjeżdżając do Wrocławia wiemy, że dostaniecie ogromne wsparcie i będzie nam ciężko grać przy pełnych trybunach”. Jest to całkowita prawda. Wsparcie, jakie dostaje każda zawodniczka, bez wyjątków, jest czymś nie do opisania. Nieważne czy wygrywamy, czy powinie nam się noga, nikt nas nie skreśla. Taki jest sport, pełen wzlotów i upadków. Aby ktoś mógł wygrać to ktoś niestety musi przegrać. Wy, Drodzy Kibice jesteście zawsze na dobre i na złe. W tym miejscu chciałabym Wam za to ogromnie podziękować. Powodów, dla których zdecydowałam się tu zostać jest wiele, ale ostatnim z tych najważniejszych jest ciągły rozwój Ślęzy jako klubu. Na przestrzeni ostatnich sezonów Ślęza odnosi coraz więcej sukcesów. Klub daje super możliwości do pracy, przy czym zarząd nadal stara się o jeszcze lepsze warunki do tego. Możliwości grania w Eurocupie Ślęza nie dostała za darmo. Była to ciężka praca wszystkich osób, nie tylko zawodniczek. Była to droga pełna prób i błędów, dzięki której teraz mamy zaszczyt grać w europejskich pucharach – opowiada zawodniczka wrocławskiej drużyny.
Przed Aleksandrą Mielnicką ostatni sezon w roli młodzieżowca. Ze Ślęzą związała się na kolejne dwa lata i będzie reprezentować żółto-czerwone barwy co najmniej do końca sezonu 2027/2028. To idealny czas na to, aby nie ograniczać się tylko do bycia jedną najlepszych młodzieżowych koszykarek ligi, ale aby na stałe zameldować się w czołówce wszystkich zawodniczek Orlen Basket Ligi Kobiet. Dlatego też 21-letnia obwodowa zidentyfikowała najważniejsze aspekty do poprawy i poświęci na nie lato.
– Rzeczy do poprawy jest dużo, ale główną jest przede wszystkim decyzyjność, by nie bać się brania ciężaru gry na siebie. Pracuję również nad ułożeniem ręki, aby skuteczność była lepsza i częściej trafiać do „okrągłego”. Jednak w tym momencie najważniejsza jest dla mnie wspomniana wcześniej naprawa kolan, bo bez nich będzie cieżko pracować nad czymkolwiek innym. Chcę być szybsza, zwinniejsza i nieprzewidywalna w nadchodzącym sezonie, dlatego teraz pracuję nad moją fizycznością – tłumaczy Mielnicka.
Koszykarka z Kłodzka przez minione lata stała się postacią, bez której trudno wyobrazić sobie Ślęzę Wrocław. Odczuwalne na każdym kroku wsparcie wrocławskiej publiczności to bez dwóch zdań ogromny atut 1KS-u i sprawia on, że zawodniczki z utęsknieniem czekają inauguracji sezonu. Nie inaczej jest w przypadku Aleksandry Mielnickiej.
– Nie mogę się doczekać, aż znów usłyszę doping na naszej hali we Wrocławiu i na samą myśl uśmiech pojawia się na twarzy. Jeszcze trochę czasu jest, ale powoli małymi krokami zbliżamy się do pierwszego gwizdka. Do zobaczenia Żółto-Czerwona Rodzino! Let’s Go Ślęza!!! – Kończy koszykarka żółto-czerwonych.
Aleksandra Mielnicka to trzecia zawodniczka w kadrze Ślęzy Wrocław na sezon 2026/2027 Orlen Basket Ligi Kobiet. Wcześniej klub ogłosił pozostanie we Wrocławiu kapitan 1KS-u Digny Strautmane i Zuzanny Kulińskiej.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
