Kłodzko. Karty z podpisami, numerami PESEL i adresami wylądowały na śmietniku. Służby sprawdzają, czy chodzi o referendum

Na kartach znalezionych w śmietniku znajdowały się dane wrażliwe mieszkańców Kłodzka - imiona, nazwiska, adresy, numery pesel oraz podpisy. Jeden z mieszkańców, którego dane widnieją na drukach mówi, że nie składał swojego podpisu na liście poparcia:
- Ewidentnie to nie jest mój podpis, ja zupełnie inaczej się podpisuję. Bardzo mi się to nie podoba. Podpis nawet nie jest próbą podrobienia mojego podpisu, bo zupełnie inaczej wygląda. Bardzo brzydka sprawa i tutaj faktycznie powinna się prokuratura zająć.
Znalezione na śmietniku druki wyglądały jak listy poparcia przeprowadzenia referendum o odwołanie burmistrza Kłodzka. Były nawet oznaczone logiem grupy referendalnej.
Poprosiliśmy o komentarz Pascala Blachetę, rzecznika grupy referendalnej, który powiedział Radiu Wrocław, że karty do zbierania podpisów są zabezpieczone i oznaczone wewnętrznym systemem identyfikacji, co pozwala zweryfikować ich pochodzenie. Nie potwierdził też informacji, iż miałyby to być karty grupy referendalnej.
Jak mówi aspirant Tomasz Fąfara z Komendy Powiatowej w Kłodzku, sprawą zajmie się prokuratura:
- Policja w Kłodzku otrzymała zgłoszenie od Straży Miejskiej, która otrzymała zgłoszenie od osoby anonimowej. Na miejscu policja potwierdziła ten fakt i zabezpieczyła znalezione dokumenty. Prowadzone postepowanie wyjaśni, jaki charakter miała ta dokumentacja i czy dane tam zawarte faktycznie należą do mieszkańców Kłodzka.
Na obecnym etapie żadne informacje nie są jeszcze potwierdzone, w tym również to, że odnalezione dokumenty są listami Komitetu Referendalnego.
CZYTAJ WIĘCEJ: Jest akt oskarżenia dla policjantów z Jeleniej Góry w sprawie agresywnego zatrzymania dwóch braci
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

