Niemcy postawią zarzuty szefowi PO?

Tomasz Sikora | Utworzono: 2014-07-15 13:28 | Zmodyfikowano: 2014-07-15 13:54
A|A|A

- Prowadzimy postępowanie przygotowawcze. Jakiego rodzaju zarzuty i czy w ogóle je postawimy, okaże się pod koniec wakacji - mówi Doris Möller-Scheu, rzeczniczka prokuratury we Frankfurcie nad Menem.

To ci śledczy prowadzą dochodzenie w sprawie awantury na tamtejszym lotnisku z udziałem byłego eurodeputowanego Jacka Protasiewicza. Obecny szef Dolnośląskiej Platformy Obywatelskiej, będąc pod wpływem alkoholu, miał w czasie kontroli awanturować się i używać nazistowskich zwrotów wobec celników. "Ci trzymają się tej wersji wydarzeń" - mówi Radiu Wrocław rzeczniczka prokuratury:

Protasiewicz może zostać wezwany na przesłuchanie, może także sam zgłosić się do prokuratury i opowiedzieć o swojej wersji wydarzeń. Prokuratura jest już w kontakcie z jego prawnikami. W przypadku używania zwrotów nazistowskich niemieckie prawo jest restrykcyjne.

Jeżeli prokuratura zdecydowałaby się oskarżyć Protasiewicza, to za znieważenie funkcjonariusza groziłoby mu nawet 3 lata więzienia.

Do incydentu doszło w lutym. - Lider Platformy Obywatelskiej na Dolnym Śląsku i wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Jacek Protasiewicz został zatrzymany na lotnisku we Frankfurcie - napisał jako pierwszy niemiecki tabloid Bild.

Według dziennika politykobrażał obsługę. Miał wykrzykiwać do celników "Heil Hitler" i wyzywać ich od nazistów.

"Bild" opisywał sytuację w ten sposób: Eurodeputowany wylądował we Frankfurcie nad Menem. Służby zainteresowały się Jackiem Protasiewiczem po tym, jak polityk miał odebrać wózek bagażowy innemu pasażerowi. Polityk odmówił pokazania dokumentów i zdenerwowany zaczął obrażać celników. Miał ich pytać, czy byli kiedyś w Auschwitz i wykrzykiwać "Heil Hitler".

Obsługa o wszystkim powiadomiła policję, która zatrzymała Protasiewicza. Polityk mówił na antenie TVN24, że zajście miało zupełnie inny przebieg. Twierdzi, że to celnik był agresywny: - Jestem zszokowany, ale na szczęście nagrałem to zdarzenie - mówił europoseł.

"Usłyszałem "raus". Przepraszam, rzeczywiście zagotowałem się. Odwróciłem się i powiedziałem, że "raus" brzmi bardzo nieładnie i bardzo źle w kraju, z którego przyleciałem. On powtórzył - "raus". Więc ja mu powiedziałem, że w moim kraju "raus" kojarzy się z "Heil Hitler" i "Hande hoch. Kiedy wsiadaliśmy do radiowozu, nie stawiałem oporu. Zostałem do tego samochodu niemalże wciśnięty. Nie pamiętam czy kolanem, czy łokciem dostałem solidnego kuksańca" - mówił na konferencji prasowej polityk.

W marcu br. Jacek Protasiewicz poinformował, że nie będzie walczył o mandat europarlamentarzysty: - Podjąłem taką decyzję po konsultacji z prawnikami z PE, którzy powiedzieli mi, że cała procedura wyjaśniania incydentu może potrwać dłużej niż do 22 marca, kiedy to zatwierdzamy listy wyborcze Platformy - mówił w rozmowie z Radiem Wrocław Jacek Protasiewicz.

- W związku z tym nie chcę chować się za immunitetem. Chcę tę sprawę wyjaśnić od początku do końca. Chcę, żeby wszyscy wiedzieli, że to niemieccy funkcjonariusze złamali prawo, a nie ja. Nikt nie pomagał mi w podjęciu tej decyzji - tłumaczył Protasiewicz.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Ciekawski
2014-07-17 09:54:56
z adresu IP: (83.10.xxx.xxx)
Ocena: -7
Wtedy monitoring pokazał że też był tam niedaleko na lotnisku pan Huskowski, on nie bronił kolegi przed szwabami hitlerowcami?
~rokita
2014-07-17 09:50:47
z adresu IP: (83.10.xxx.xxx)
Ocena: -8
Pasuje do PISu ta pijaczyna.
~TAURUS
2014-07-17 08:03:12
z adresu IP: (213.195.xxx.xxx)
Ocena: 2
Kolo bez jakiejkolwiek klasy. Typowy poloczek który przyssał się do władzy a którą już praktycznie stracił. Będzie drugim po Maryście Arschloch który będzie omijał szerokim łukiem niemiaszków.
Reklama