SILESIA SILENTIA (PO SPEKTAKLU)

Jan Pelczar | Utworzono: 2016-01-24 16:20 | Zmodyfikowano: 2016-01-24 16:20
A|A|A

Głównym bohaterem jest płaszcz ale materia jest ulotna. Tekst utkano z metafor, w spektaklu operują gęstym słowem, za to skrótową inscenizacją. Jak piją, to z pustych butelek z wciśniętymi korkami. Praktycznie, nic się nie rozlewa pomiędzy rekwizyty. Scenografią są tory, szkielet drezyny, który raz jest wagonem, raz trybuną, niekiedy knajpą, ogrodowa karuzela, na której płynie czas. Niekiedy lata płyną szybciej, gdy odzywa się ostry riff gitary basowej lub piosenka poetycka.

Słyszymy o sześciodniowym krawcu, znalezionym mieście i koncertach Haydna pośrodku młodego lasu, tuż obok miejsca, gdzie w rurach zamiast wody popłynął gaz, widzimy stertę płaszczy.

„Silesia Silentia" ma pecha do daty prapremiery. Zostaje w cieniu epokowego wydarzenia filmowego: „Syna Szawła" - pierwszego filmu, który Holocaust pokazuje nie jako opowieść o przetrwaniu, ale historię samej Zagłady. Wpędza nas w sam środek piekła, pokazując jak ono wyglądało z perspektywy jednego człowieka.

Tymczasem Płaszcz na deskach Wrocławskiego Teatru Współczesnego unosi się nad Breslau i Wrocławiem, nad Polską i historią. Perspektywę ma ogólną, zarys niby szkicowy, ale w wielu miejscach dosłowny.

Poza Krawcem (Przemysław Kozłowski), Płaszczem (Maciej Kowalczyk) i Duszą (Aleksandra Dytko), jego pierwszą właścicielką, większość aktorów wpada z roli w rolę. Kostiumy mają symboliczne wtedy dzięki sposobowi mówienia zgadujemy, że to żołnierze niemieccy, radzieccy lub przesiedleńcy ze Lwowa. W innych scenach ubrania pełniejsze, ale przedstawić trzeba już z nazwiska: Picassa, Dąbrowską, czy Curie.

Wrocławski Teatr Współczesny jest konsekwentny we wprowadzaniu do repertuaru nowości i inscenizowaniu ich w klasycznym stylu. Tekst Lidii Amejko wychodzi reżyserowi Markowi Fiedorowi naprzeciw, operując często stylizowanym staroświeckim nawet językiem. Kiedy ostatni raz słyszeliście lub użyliście słów: gabardynowy lub cembrowina? Na Scenie na Strychu to pierwsze pada często, bo taki jest główny bohater. Mówią, że nie grozi mu śmierć, tylko wyjście z mody.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama