Wielki powrót Lupy do Wrocławia? Reżyser stawia warunek

Piotr Kaszuwara, el | Utworzono: 2017-04-29 19:02 | Zmodyfikowano: 2017-04-29 18:39
A|A|A

Warunek reżysera jest jeden: Remigiusz Lenczyk pozostaje pełniącym obowiązki dyrektora. Wtedy jest szansa, że premiera odbędzie się w listopadzie, mówi Lupa: -Jest plan, że od sierpnia zabieramy się ponownie do prób. Trochę więcej czasu potrzeba, bo wiele się zmieniło. W tej chwili trzeba zrobić inny "Proces", niż ten, który robiliśmy. Zmieniło się nie tylko w Teatrze Polskim, zmieniło się także w naszym kraju - ocenia

PRZECZYTAJ: Proces ws. "Procesu"? Dyrektor zarzuca poprzednikowi niegospodarność przy organizacji spektaklu

Lupa zrezygnował z przygotowań do przedstawienia w Teatrze Polskim po tym, jak we wrześniu ubiegłego roku rozgorzał w placówce spór pomiędzy zespołem aktorskim a dyrektorem Cezarym Morawskim. - Jeśli pan Lenczyk powoła dobre kierownictwo artystyczne, to wówczas teatr ma szansę się odradzać. Mówię odradzać, nie odrodzić, bo to jest długi proces - tłumaczy

Krystian Lupa ma już środki na realizację przedstawienia. Półtora miliona złotych mają wyłożyć na spektakl między innymi Nowy Teatr z Warszawy, francuski Odeon i Festiwal d'Automne à Paris.

POSŁUCHAJ CAŁEJ ROZMOWY Z REŻYSEREM:

ZOBACZ TAKŻE:

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Głos z widowni
2017-05-09 17:28:28
z adresu IP: (81.161.xxx.xxx)
Ocena: 10
Zacytuję artykuł Gazety Wyborczej z dnia 11 lutego 2016 , a więc jeszcze przed wybraniem dyrektora Morawskiego pt.:"Krzysztof Mieszkowski- Teatr Polski to ja" cyt.: "Krzysztof Mieszkowski nie wystartuje w konkursie na dyrektora Teatru Polskiego. - Oczekuję, że władze województwa przedłużą mi kontrakt. Jeżeli nie, będzie ostry sprzeciw załogi". W tym samym artykule pisze się dalej cyt.: "Zdaniem dyrektora staną za nim nie tylko aktorzy. Także reżyser Krystian Lupa, który odwoła premierę "Procesu" w Teatrze Polskim, co będzie ciosem...".
~Zded
2017-04-30 18:29:04
z adresu IP: (37.47.xxx.xxx)
Ocena: 29
Może i jest uznany, ale teraz już raczej się wypalił. Jedzie na wypracowanym nazwisku. Wszystko ma swoje granice. Szantaż nie powinien być górą. Choć wszystko wskazuje że będzie. Nie chodziłem już od lat do tego teatru i wychodzi na to że nie będę. Nie poddam się lobbingowi towarzystwa wzajemnej adoracji LGBT, oraz ich propagandzie. Sorki ale ten typ sztuki to nie dla mnie.
~Stan
2017-04-30 11:59:13
z adresu IP: (89.78.xxx.xxx)
Ocena: -21
Tak to juz jest. Lupa jest rezyserem uznanym na swiecie. Zapraszanym na międztnarodowe festiwale na wszystkich kontynentach. Mozna się na to obrażać, można nawet się z opinią znawców teatru nie zgadzac, ale faktem jest, ze nasz teatr z jego "Wycinka" byl zapraszany do Francji, Kanady, do Budapesztu. Trudno oczekiwać, zeby takie zaproszenia dostal "Chory z urojenia". Jedyne, co Morawski moze nam zapewnic to tournee po domach kultury na Dolnym Śląsku. Występy w Oleśnicy u pana Janusza Marszałka, szefa komisji kultury, czy Tytusa Czartoryskiego... dwoch wybitnych znawcow teatru, którzy uznali, ze zwolnienie Morawskiego zle sluzy kulturze na Dolnym Śląsku. Brawo panowie.. o.. przepraszam... Panowie. Taka subtelna różnica. Mieliśny teatr prawie narodowy, teraz mamy w pełni prowincjonalny i w coraz większej mierze amatorski.
~Publiczność
2017-04-30 11:43:44
z adresu IP: (93.94.xxx.xxx)
Ocena: 20
Tak. U Lupy grali najwybitniejsi aktorzy-teraz skomlący o jego powrót. Poczytajcie-Obszerny fragment recenzji/bez hejtu/ Trudno zachwycić się Anną Schreker wykreowaną przez Bożenę Baranowską. Jej bohaterka była zanadto mdła. Zadanie Baranowskiej ograniczyło się do bycia na scenie i wygłoszenia kilku niezrozumiałych kwestii. Można było odnieść wrażenie, że to jej wewnętrzny monolog, który tylko przypadkiem dociera do publiczności. Krzesisława Dubielówna pojawiła się na scenie w roli kucharki Auersbergów. Jej postać była epizodyczna. Wydaje się, że Lupa zaprosił ją tylko dlatego, bo żywi do niej sympatię i darzy ogromnym szacunkiem. Pomysłu na jej kreację raczej nie znalazł. Poza tym, że sprawnie podawała do stołu i odbierała brudne talerze. Joyce (Adam Szczyszczaj) i James (Michał Opaliński) to dwaj początkujący literaci (w powieści - również kandydaci na inżynierów). Można przypuszczać, że Lupa chciał uczynić z nich scenicznych buntowników młodej generacji. Przedstawicieli pokolenia JP II przypominali jedynie sposobem ubierania się, którym manifestowali przeciwko nietolerancji. Bojownikami nie byli ani na scenie, ani w projekcji multimedialnej. Bez przekonania brzmiały wygłaszane przez nich wzniosłe hasła. Bełkot sceniczny i bełkot multimedialny uniemożliwił zapamiętanie choćby jednej wypowiedzianej przez nich kwestii. Być może reżyser chciał poprzez kreacje tych bohaterów pokazać, że młode pokolenie czegoś żąda, do czegoś chce dążyć, ale nie za bardzo wie do czego i jak? Podobne odczucia wywołał malarz Albert Rehmden Andrzeja Szeremety. Minimalne zaufanie wzbudził Marcin Pempuś, wcielający się w postać Johna, kochanka Joany. Tyle że John Bernharda był żywiołowy, John Lupy - flegmatyczny. Już wcześniej wspomniałem, że Bernhard spotyka się z Auersbergerami w dniu śmierci Joany (tak naprawdę - Elfrydy Slukal), o której czytelnik dowiaduje się jedynie z monologu narratora. Lupa postanawia wprowadzić ją do spektakli jako Joanę Thul. Pojawia się ona przede wszystkim w scenach wspomnieniowych (przywołane zostały m. in. spotkania na Sebastianplatz, znajomość z Bernhardem, destrukcja bohaterki). Zamysł reżysera był słuszny, ale Marta Zięba, wcielająca się w jej postać, nie zdołała mnie do tego reżyserskiego konceptu przekonać. Myśli, którymi miała podzielić się z publicznością, wydawały się istotne, ale aktorka chyba nie do końca się z nimi oswoiła. W konsekwencji, trudno byłoby powiedzieć, by mnie swoim aktorstwem oczarowała. Podobnie można ocenić grę Anny Ilczuk, która wystąpiła w roli przyjaciółki Joany i właścicielki sklepu spożywczo-przemysłowego. Kreacje słabe, ale u Lupy! Och jak ich brakuje!!!!!! Cha, Cha cha!!!!
~dajcie spokój
2017-04-30 09:34:20
z adresu IP: (89.76.xxx.xxx)
Ocena: -28
nie prowadźcie dialogu z tymi paroma związkowcami i nieudanymi aktorami, którzy popierają morawskiego. nie ma sensu, niech sobie wylewają swoje frustracje. to parę smutnych osób, zostawcie ich w ich rzeczywistości.
~Chodzą słuchy
2017-04-30 00:49:48
z adresu IP: (83.30.xxx.xxx)
Ocena: 30
Zanim wybitny reżyser wystawi PROCES we Wrocławiu, na deskach Teatru Polskiego gościnnie będzie grana KLĄTWA. Oczyma wyobraźni widzę, jak zarząd województwa oklaskuje ją w pierwszym rzędzie na stojąco.
~Publiczność
2017-04-30 00:02:08
z adresu IP: (93.94.xxx.xxx)
Ocena: 26
To niech jeszcze znajdzie z 4-5 milionów na teatr, bo p. Gliński nie dołoży jak p.Lupa wróci
~Anna
2017-04-29 23:35:29
z adresu IP: (93.94.xxx.xxx)
Ocena: 33
Skończył się LUPIZM we Wrocławiu!- Powszechny czeka!!-Tam jest miejsce dla pana
~Adam
2017-04-29 23:33:45
z adresu IP: (93.94.xxx.xxx)
Ocena: 32
Pan Lupa chciałby wrócić do Polskiego bo to jego złoty czas- świetna kasa i wybitne zarobki, hotele i pełen luksus-Niech pan szuka naiwnych gdzie indziej!!
~Bloger-
2017-04-29 23:31:36
z adresu IP: (93.94.xxx.xxx)
Ocena: 17
Proszę poczytać sobie recenzje o spektaklu ,,Bar pod zdechłym psem''-Można je znaleźć w internecie.Proszę zobaczyć jak na ten spektakl zareagowali recenzenci w Warszawie-Odnalazłem 6 znakomitych recenzji. Więc panie lub pani REDS- proszę nie pisać głupot. A najlepiej zobaczyć ten spektakl!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
~Widz Teatru Polskiego
2017-04-29 23:27:11
z adresu IP: (93.94.xxx.xxx)
Ocena: 26
Panie Lupa- Niech pan robi PROCES w Chinach!!!
~Mam takie prawo
2017-04-29 22:24:24
z adresu IP: (83.30.xxx.xxx)
Ocena: 35
A ja nie życzę sobie, aby za publiczne pieniądze Pan Lupa reżyserował we Wrocławiu PROCES. Pójdę protestować do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego. Będę protestować tak długo, aż marszałek Przybylski pogoni Pana Lupę. Buntownicy dali dobry przykład, mnie też się uda.
~Rozsądek
2017-04-29 21:58:37
z adresu IP: (5.39.xxx.xxx)
Ocena: 33
Wrocław bogaty, kasę ma, kasę na Lupę da! Będzie wrzało, będzie hulało,będzie zachcianki swoje spełniało.
~reds
2017-04-29 21:26:35
z adresu IP: (188.146.xxx.xxx)
Ocena: -39
Ale Lupa postawił bardzo rozsądny warunek- nie będzie pracował z człowiekiem, który niszczy dorobek poprzedników i serwuje widzom coś takiego jak " Bar pod zdechłym psem" , czy " Mirandolinę".
~Zded
2017-04-29 21:12:16
z adresu IP: (37.47.xxx.xxx)
Ocena: 51
Szntażyści a po co komu ten proces. Czy muszę oglądać sztukę o PIS? Mało tego w wiadomościach? Będzie kasa jak znienią na nowego dyrektora. Niesamowity tupet . Panie Marszałku proszę się szybko zgodzić, bo jeszcze się rozmyśli reżyser. Albo sponsor. Niech zrobią tę sztukę w teatrze powszechnym.
Reklama