JAPETY KTO TO WIDZIAŁ

Dagmara Chojnacka, Marek Obszarny | Utworzono: 2019-10-07 12:20 | Zmodyfikowano: 2019-10-07 12:39
A|A|A

mat. promo. PLAKAT

Na antenie tez czasem trzeba poimprowizować! i czasem wychodzi niezła impreza...:

INFO TEATRU:

Bohaterami spektaklu są lalki typu muppet – tytułowe japety – stworzone do przedstawienia, które nigdy nie powstało, i porzucone w magazynie. Po latach spędzonych w ciemności na marzeniach o scenie postanawiają działać. Wspólnymi siłami otwierają drzwi i wydostają się na wolność. Zderzenie z rzeczywistością jest jednak bolesne. Japety nie potrafią funkcjonować we współczesnym świecie, którego nie znają i nie rozumieją. Nawet najprostsze rzeczy sprawiają im trudność.

Ratunkiem dla bohaterów i jednocześnie szansą na powrót na scenę okazuje się… improwizacja. Pewnego razu podczas spaceru po mieście japety trafiają na spektakl improwizowany. Zafascynowane odkrywają, że ta samowystarczalna forma – bez reżysera, scenografa i dramaturga – będzie dla nich idealna.

Działająca od września 2018 scena dla dorosłych WTL CHILD-FREE przedstawia kolejny lalkowy cykl dla widzów powyżej 16. roku życia: JAPETY – KTO TO WIDZIAŁ? Po doskonale przyjętym przez publiczność serialu KAZIO SPONGE TALK SHOW czas na komedię improwizowaną z lalkami! JAPETY – KTO TO WIDZIAŁ? to efekt koprodukcji Wrocławskiego Teatru Lalek i Teatru Improwizacji w Lalkach JAPETY, którego liderem jest Mateusz Skulimowski, autor koncepcji, twórca scenografii i lalek do całego cyklu. W każdym spektaklu bierze udział dwóch aktorów WTL-u oraz trzech improwizatorów (Natalia Cyran, Artur Jóskowiak, Tomasz Marcinko, Mateusz Płocha, Mateusz Skulimowski, Piotr Zdebski). Cykl wystartuje w październiku po intensywnych warsztatach impro, prowadzonych dla aktorów WTL-u przez wrocławskich trenerów improwizacji.

„Potrzeba eksperymentu prowadzi do różnych fuzji. Projekt JAPETY łączy ze sobą formy, które tworzą parę idealną: lalki typu muppet i improwizację. Jesteśmy jednymi z pierwszych polskich improwizatorów, którzy łączą animację lalek ze współczesnymi technikami impro. Pierwsze próby tworzenia scen improwizowanych z lalkami pokazały, że ta forma sceniczna jest wspaniale przyjmowana przez publiczność. Lalki typu muppet mają ogromny ładunek komizmu, wydają się widzom przyjazne i sympatyczne dzięki swojej pozornej infantylności. Mają przy tym, paradoksalnie, naturalną predyspozycję do poruszania tematów trudnych. Dzięki ruchomym ustom ich oblicza są niezwykle ekspresyjne, co jest szczególnie ważne, ponieważ budowanie świata w impro opiera się na słowie. Animując lalkę typu muppet, improwizator ma szerokie pole do popisu: może nadać jej charakter, poruszając głową, rękami i ustami, a co najważniejsze – może ukazać jej emocje. To lalki, które potrafią zagrać drobne niuanse: ich delikatne gesty, opadanie kącików ust sprawiają, że wydają się bardziej naturalne – ludzkie”. / Mateusz Skulimowski

 

JAPETY – KTO TO WIDZIAŁ? gramy raz w miesiącu od piątku do niedzieli. Każdy odcinek powstaje na żywo, bez scenariusza, z udziałem publiczności.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Joannna
2020-01-24 22:28:44
z adresu IP: (80.49.xxx.xxx)
Ocena: 0
Niestety ale po raz pierwszy żałuję wydanych pieniędzy i przepraszałam znajomych że zaproponowałam ten "spektakl" - nie byłam na poprzednich odcinkach, ale ten zdecydowanie był antyreklamą na kolejne, odcinek powstaje na żywo? TAK... niestety, żeby odważyć się występować na żywo TRZEBA MIEĆ UMIEJĘTNOŚCI opowiadania o sprawach codziennych w zabawny dla ogółu sposób. Uważam się za osobę inteligentną, ba byliśmy w kilka osób i mamy takie same odczucia, i niestety cały "odcinek BYŁ SŁABY", ani razu nie znalazłam momentu, który byłby śmieszny, chociaż troszkę - samo użycie przekleństw nie powoduje, że marny potok słów zaczyna mieć sens, poruszanie tematów wrażliwych społecznie jak homoseksualizm tak, aby były zabawne, a nie raziły, wymaga doświadczenia, którego zabrakło ekipie z odcinka z 24/01/2020. Na początku zastanawiałam się w jakiej szopce biorę udział, potem zastanawiałam się dlaczego mnie i moich znajomych nie bawią teksty skoro "ostatni rząd" tak dobrze się bawi, aby na koniec zadawać sobie pytanie, co jest nie tak z ostatnim rzędem, że bawi go to co słyszy? Do tej pory nie wiem, ale wiem że jeśli miałabym polecać Japety to ZDECYDOWANIE NIE POLECAM - mapety za dzieciaka były zabawniejsze niż japety (a w dzisiejszych czasach materiał do udanych żartów leży na przysłowiowej ulicy). Jestem zawiedziona, zniesmaczona, a mam bardzo tolerancyjne podejście do życia.
Reklama