Śląsk pokonał lidera!

BT, PAP | Utworzono: 2020-12-05 19:51 | Zmodyfikowano: 2020-12-05 20:04
A|A|A

fot. slaskwroclaw.pl

Śląsk zaskoczył składem, bo zabrakło Piotra Celebana, ale przede wszystkim bramkarza Matusa Putnockiego, który do tej pory był bardzo mocnym punktem wrocławskiego zespołu. Nawet na ławce rezerwowych nie było Lubambo Musondy a na prawej obronie w wyjściowej jedenastce zadebiutował Patryk Janasik.

W porównaniu z ostatnim spotkaniem z Wartą Poznań w składzie Rakowa też doszło do zmian, ale nie aż tak radykalnych. Od pierwszej minuty na boisku obecny był m.in. Fran Tudor i na ławce trenerskiej, po dwóch meczach zawieszenia, pojawił się Marek Papszun.

Pierwsi bramkarza rywali sprawdzili gospodarze. Bartłomiej Pawłowski huknął z rzutu wolnego i Jakub Szumski nie bez problemu sparował piłkę. Kilka chwil później po ładnej akcji Erik Exposito dograł w pole karne i w ostatniej chwili Pawłowskiego uprzedził Petr Schwarz.

W kolejnych fragmentach zaczęła rosnąć przewaga przyjezdnych. Zwłaszcza bardzo groźne były ataki prawą stroną, ale brakowało skutecznego wykończenia. Debiutującego w ekstraklasie Michała Szromnika sprawdził dopiero strzałem z rzutu wolnego Ivan Lopez Alvarez i bramkarz Śląska popisał się fantastyczną paradą.
Im było bliżej przerwy, tym spotkanie stawało się coraz bardziej wyrównane. Obie ekipy dużo biegały, walczyły, lecz sytuacji bramkowych brakowało.

Druga połowa zaczęła się obiecująco, bo obie drużyny śmielej ruszyły do przodu. Bliski objęcia prowadzenia był Raków, ale Lopez trafił tylko w słupek. W odpowiedzi w ekwilibrystyczny sposób próbował strzelić Robert Pich. Najlepszą okazję w tym fragmencie meczu miał jednak Marcin Cebula i piłka już zmierzała do siatki, ale zdołał ją wybić Israel Puerto.

Później optyczną przewagę miał Śląsk, który częściej gościł pod polem karnym rywali, a goście szukali szans głównie w kontratakach.

Bardzo aktywny był Pawłowski i to on był bohaterem akcji w 71. minucie. Skrzydłowy gospodarzy dostał piłkę w narożniku pola karnego, zszedł do środka, uderzył i było 1:0. Lepiej w tej sytuacji mógł się zachować Szumski.

Stracony gol ożywił Raków, który ruszył śmiało do ataku. Im było bliżej końca meczu, tym przewaga przyjezdnych była coraz większa. W ostatnich minutach gra toczyła się niemal cały czas w obrębie pola karnego wrocławian. Najbliższy trafienia do siatki był Schwarz, ale Szromnik popisał się znowu doskonałą paradą.

Raków nie doprowadził do remisu i była to dla nich pierwsza porażka po 10 meczach. Śląsk natomiast po raz pierwszy pokonał zespół z Częstochowy w ekstraklasie i nadal pozostaje bez porażki na własnym stadionie w tym sezonie.

Śląsk Wrocław – Raków Częstochowa 1:0 (0:0)

Gol: 1:0 Bartłomiej Pawłowski (71)

Żółta kartka – Raków Częstochowa: Kamil Piątkowski.

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).

Śląsk Wrocław: Michał Szromnik – Patryk Janasik, Israel Puerto, Mark Tamas, Dino Stiglec - Bartłomiej Pawłowski, Krzysztof Mączyński, Maciej Pałaszewski (62. Waldemar Sobota), Marcel Zylla (55. Mateusz Praszelik), Robert Pich (81. Piotr Samiec-Talar) – Erik Exposito (81. Fabian Piasecki)

Raków Częstochowa: Jakub Szumski - Kamil Piątkowski, Andrzej Niewulis, Petr Schwarz - Fran Tudor (87. Piotr Malinowski), Igor Sapała, David Tijanic (72. Marko Poletanovic), Patryk Kun (46. Daniel Bartl) - Marcin Cebula (84. Oskar Zawada), Ivan Lopez Alvarez (84. Daniel Szelągowski) - Vladislavs Gutkovskis

Element Serwisów Informacyjnych PAP
REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Piotrek
2020-12-06 09:12:14
z adresu IP: (89.151.xxx.xxx)
Ocena: 7
Super prezent dla wszystkich kibiców zrobili wczoraj piłkarze Śląska. Pierwszy zespół wygrał z liderem i awansował na 3 miejsce. Rezerwy po kolejnej wygranej w II lidze awansowali na 6 miejsce. Nasze piłkarki także wczoraj zdobyły trzy punkty dające awans na IV miejsce w ekstraklasie kobiet.
Reklama