W legnickiej palmiarni padły egzotyczne zwierzęta. Czworgu pracownikom grozi do 3 lat więzienia

Dobiega końca proces przeciwko czworgu pracownikom legnickiej palmiarni, w której podczas remontu, padło wiele egzotycznych zwierząt. Dziś przed Sądem Rejonowym w Legnicy zeznania składała Powiatowa Lekarz Weterynarii. Jak zapewniła, osobiście pojawiła się w pomieszczeniach zastępczych dla papug i żółwi, gdy tylko otrzymała pierwszą nieoficjalną informację o podejrzeniu nieprawidłowości. - Warunki nie były dramatyczne, ale były dalekie od ideału - relacjonowała dziś Barbara Małecka-Salwach:
- Zasugerowaliśmy przede wszystkim zmianę utrzymania żółwi. W wannie była za mała powierzchnia. Dla nas, jako inspektorów którzy widzieli wielokrotnie znęcanie się nad zwierzętami - nie były to warunki, które zagrażały życiu zwierząt. Na ten moment.
Zdaniem śledczych zwierzęta w takich warunkach były jednak przetrzymywane przez ponad rok.
Obrońcy oskarżonych sugerują, że obecny proces, to pokłosie brudnej kampanii wyborczej, która zaowocowała w mieście wymianą prezydentów.
Ważne: Awantura w Stacji Orle. Nadleśnictwo próbowało przejąć obiekt w asyście policji
"Uważali, że mają wiedzę szerszą, niż lekarz weterynarii"
Podczas dzisiejszej rozprawy przed Sądem Rejonowym w Legnicy policjant interweniujący przy pierwszej kontroli w palmiarni, ostro skrytykował reprezentantów służb specjalizujących się w opiece nad zwierzętami:
- Na kontroli w tych pomieszczeniach nie było jakichś sytuacji, które mogłyby definiować nagłą potrzebę pomocy tym zwierzętom. Pamiętam, że te osoby, które protestowały były świetnie przygotowane - nawet ludzie dostarczali im pizzę na miejsce. Nie wykonywali poleceń, byli agresywni słownie. Uważali, że wiedza, którą posiadają jest bardziej szeroka, niż powiatowego lekarza weterynarii.
Jednak niespełna rok później na polecenie prokuratury zwierzaki z legnickiej palmiarni - w obawie o ich życie i zdrowie - zostały przeniesione do poznańskiego zoo. Oskarżonym grozi kara do 3 lat więzienia. Nie przyznają się do winy.
Sprawdź: Protest pracowników przed szpitalem przy ul. Borowskiej we Wrocławiu. "Nie jesteśmy kosztem"
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

