Panele fotowoltaiczne na ponad 20% powierzchni wsi. Tak ma wyglądać krajobraz niedaleko Wałbrzycha

- Dla nas to jest katastrofa. To jest teren Natura 2000. To jest otulina Książańskiego Parku [Krajobrazowego przyp.red.]. Jaki sens jest wyznaczać obszary chronione, które potem ignoruje się w imię jakchiś inwestycji przemysłowych. Nie jesteśmy przeciw odnawialnym źródłom energii, ale jesteśmy przeciwni takiemu miejscu i tak wielkiej inwestycji. To jest totalna degradacja krajobrazu. - mówią mieszkańcy.
Mieszkańcy o planach dowiedzieli się przypadkowo, podczas konsultacji w ramach OdNowy wsi. Jak mówią - o uzgadnianych 4 lata temu inwestycjach nic nie słyszeli. Gmina nie miała wyboru. - Formalności zostały dopełnione, skarg nie było, warunki trzeba było wydać - mówi Tomasz Fąka, wójt gminy Stare Bogaczowice i próbuje tonować nastroje.
- Z mojej wiedzy na tę chwilę, to w skali kraju, to dziś jest mowa, że może 10-15% tych dokumentacji, które są przeprocedowane, jest realna do realizacji. No ale zawsze jest to ryzyko, że to będzie akurat ta farma. (...) Przyglądamy się sprawie. Na jutro jestem umówiony z komitetem protestacyjnym. Będziemy szukać jakichś rozwiązań.
W gminie Stare Bogaczowice odnotowano wysyp wniosków o wydanie warunków zabudowy dla farm. W jej wsiach przeważają ziemie 4 i niższej kategorii. Czyli takie, na których farmy mogą powstawać. Do wyścigu o warunki stanęło wręcz kilkanaście podmiotów. Jak przyznają władze gminy - to od aktywności mieszkańców zależy, czy będą podstawy do odmowy wydania takich decyzji.
Tymczasem mieszkańcy Strugi boją się, że farmy nie tylko zniszczą ich krajobraz i przyrodę, ale również negatywnie wpłyną na gospodarkę wodną. Wielkie powierzchnie wypełnione panelami, mogą stać się dużym zagrożeniem w razie obfitych i nagłych opadów, zalewając położoną w dolinie wieś.
Przeczytaj także: Co dalej ze szkołą w Opolnie-Zdroju? Mieszkańcy nie chcą jej zamknięcia
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
