Zmarł po interwencji policji. Jest akt oskarżenia w sprawie śmierci Bartosza S. z Lubina

Ratownicy medyczni staną przed sądem. O tej głośnej sprawie wiele razy pisaliśmy na portalu Radia Wrocław: Bartosz S. z Lubina zmarł po interwencji policji. Są pierwsze zarzuty w sprawie tragedii z 2021 roku
Choć policjanci zeznali, że Bartosz S. żył w chwili gdy został przekazany ratownikom, Ci utrzymują, że stwierdzono zgon już w miejscu interwencji. Stefania S., jako kierownik zespołu, zdecydowała o rezygnacji z działań i kazała przewieźć pokrzywdzonego na SOR.
Z kolei Paweł P., choć widział błędy swojej przełożonej, nie zareagował. Ratownicy nie użyli defibrylatora, żeby potwierdzić zatrzymanie krążenia, nie podjęli akcji ratunkowej i nie rozpoczęli resuscytacji. Biegli uznali zachowanie ratowników za nieprawidłowe.
Prokuratura w Łodzi stoi na stanowisku, że "mieli oni obowiązek ratować pacjenta z należytą starannością", a odstępując od działań narazili go na bezpośrednie niebezpieceństwo utraty życia.
Grozi im do 5 lat pozbawienia wolności.
Sprawa doprowadziła do zamieszek w 2021 roku
Film z zatrzymania trafił do internetu - widać na nim, jak policjanci próbują obezwładnić agresywnego mężczyznę i wsadzić go do radiowozu. Zatrzymany, który leży na ziemi próbuje się wyrywać, krzyczy i wzywa pomocy. W pewnym momencie traci przytomność.
Mężczyzna zmarł po dwóch godzinach od przewiezienia do szpitala. Po tym zdarzeniu w Lubinie wybuchły zamieszki - zatrzymano kilkadziesiąt osób.
Prokuratura Rejonowa w Lubinie wszczęła śledztwo pod kątem przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy policji oraz nieumyślnego spowodowania śmierci pokrzywdzonego. Na wniosek Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu, aby uniknąć zarzutu braku bezstronności, śledztwo przeniesiono do Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Jeszcze w 2021 r. łódzka prokuratura opublikowała opinię biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, którzy zbadali materiał pobrany ze zwłok zmarłego Bartosza S.
Badanie wykazało obecność metamfetaminy i amfetaminy w stężeniach toksycznych. Zdaniem biegłych mogły one spowodować zaburzenia rytmu serca, również takie, które prowadzą do zaburzenia krążenia i zgonu. Ponadto w materiale stwierdzono obecność wielu leków psychotropowych.
CZYTAJ WIĘCEJ: Jest śledztwo w sprawie śniętych ryb. Nawet 10 lat więzienia i gigantyczna grzywna za zatrucie Kaczawy
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

