Co zrobić z pijanymi kierowcami?

Tomasz Sikora, Radio Wrocław | Utworzono: 2014-01-09 15:28 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

fot. KRBRD

Przez kilka dni na antenie Radia Wrocław wraz ze Słuchaczami zastanawialiśmy się, co zrobić z pijanymi kierowcami. Czekając jednocześnie, co zaproponuje rząd, bo premier Tusk obiecywał "rozwiązania kompleksowe". Tymczasem kompleksy to rząd może mieć wobec pomysłowości naszych Słuchaczy.

Bo propozycje rządu są właściwie cztery. Przypomnijmy dla porządku.

Jeśli złapią Cię po pijaku, możesz:
- stracić Prawo Jazdy na 3 do 15 lat.
- zapłacić karę od 5 do 100 tysięcy złotych
- jeśli to recydywa Prawo Jazdy tracisz na minimum 5 lat, a finansowa nawiązka od 10 tysięcy w górę
- premier mówił też o obowiązkowym instalowaniu alkomatów w samochodzie oraz o zmianie kwalifikacji prawnej w przypadku jazdy bez dokumentów. Dziś to wykroczenie, a w przyszłości ma to już być przestępstwo.

Pozostaje pytanie - na czym polega obiecywana i wyczekiwana "kompleksowość" rozwiązań? Te propozycje, może poza alkomatami, zaproponuje na poczekaniu Kowalski. Zapytajcie na ulicy, a usłyszycie: zabrać pijakom prawo jazdy i przysolić takie kary, by się nie pozbierał.

Tomasz Sikora (Radio Wrocław)

Wiele się mówi o potędze "mądrości zbiorowej". Że nie jest to pusty komunał, przekonują słuchacze Radia Wrocław. Spośród wielu maili, które w tej sprawie przyszły na adres studio@prw.pl wybrałem kilkanaście.

To, co Państwo piszą, jest rzeczywistym "kompleksowym myśleniem" i szukaniem - oraz wskazywaniem "kompleksowych rozwiązań". Politycy powinni się od słuchaczy Radia Wrocław uczyć.

Przede wszystkim wskazują Państwo na szerokie tło zjawiska, fakt, że w kraju nie szwankuje jedna czy dwie ustawy dotyczące pijanych za kółkiem. Jak wskazuje pan Waldemar:

Moim zdaniem, „jazda po spożyciu …” to tylko ekstremalny skutek, powszechnego braku nawykowej potrzeby przestrzegania porządku i prawa. Zaczyna się od „wyrzucania papierka od cukierka na chodnik”, poprzez „bazgroły” na elewacjach budynków, niesprzątanie po pieskach wyprowadzanych na spacer … I tak długo można by stopniować, aż do tragedii, jakie miały miejsce w Kamieniu Pomorskim i Łodzi. Dopóki nie wykształtujemy społecznego nawyku przestrzegania prawa, dopóty będzie to przysłowiowa walka z wiatrakami.

To, co Państwo piszą, jest rzeczywistym "kompleksowym myśleniem" i szukaniem - oraz wskazywaniem "kompleksowych rozwiązań". Politycy powinni się od słuchaczy Radia Wrocław uczyć.

Podobnie brzmi opinia pana Adama, choć wskazuje nie tyle problem "nieszanowania prawa", ale fakt, że polskie państwo wciąż nie jest w stanie rozwiązać problemu alkoholowego. Może dlatego, że poprzez akcyzy i podatki alkohol skutecznie zalewa budżetową dziurę:

Problem alkoholu jest szerszy, bo nie tylko pijani kierowcy są na ulicach. Pijani piesi też przechodzą przez jezdnie lub nią idą. Problemem jest brak świadomości o szkodliwości alkoholu. Do alkoholika raczej nie przemówią kary, bo czy alkoholik przestaje pić jak straci dom i rodzinę? Będzie pił jeszcze więcej i bez prawka jeździł jak teraz. Z alkoholem jak z papierosami trzeba działać prewencyjnie.


Najprostsze rozwiązania kwestii pijanych kierowców to droga populizmu, którą poszedł rząd - zaostrzenia prawa. Ale nie trzeba ekspertów, by wiedzieć, że zaostrzanie prawa bez konsekwentnego jego stosowania to droga donikąd. Dlaczego? W mailu do redakcji uzasadniał pan Łukasz:

Większość wypowiadających mnie zaszokowała - pan nie wsiada za kierownicę po alkoholu, bo obawia się zatrzymania przez patrol. Naprawdę to jedyna rzecz, której się boi? Chodzi o świadomość konsekwencji jechania samochodem po pijaku! O to, że po pijaku spowoduję wypadek, wjadę w drzewo, zabiję siebie albo innych, kogoś zupełnie przypadkowego. Nie jesteśmy uczeni szacunku wobec innych, rośnie nowe pokolenie arogantów, egoistów i kierowców wychowanych w kulcie nieśmiertelności - nic mi nie grozi, taki jestem wspaniały. Nie jest metodą podnoszenie cen na alkohol, stawianie "po policjancie na każdym skrzyżowaniu", metodą jest żmudna edukacja, obowiązkowe szkolenia z bezpieczeństwa ruchu nawet dla tych, którzy Prawo Jazdy już posiadają. Dzisiaj to mogą być egzaminy online, oglądanie konsekwencji wypadków po alkoholu nie tylko przez tych złapanych, ale przez każdego kierowcę. Metod jest wiele, ale tylko i wyłącznie społeczne przyzwolenie na jazdę po pijanemu jest przyczyną tego, że kierowcy na podwójnym gazie są cały czas wśród nas.


To co trafnie wskazuje pan Łukasz - właśnie "kompleksowe podejście do problemu" rząd próbuje rozwiązać "alkomatem w każdym aucie". Nie trzeba jednak myśliciela, by wskazać luki w tym rozwiązaniu - na szybko pokusił się o nie kolejny pan Adam:

Alkomaty raczej się nie sprawdzą bo trzeba je kalibrować albo legalizować jak gaśnicę co rok albo 2 lata. A kto dziś legalizuje gaśnice? chyba tylko ja i paru kierowców. :)


W tej wirtualnej wymianie zdań trochę otuchy wlewa pan Remigiusz:

Dużo ludzi (przynajmniej moich znajomych) posiada dobre alkomaty i zawsze następnego dnia po spożyciu przed wyruszeniem w drogę bada się. Jeżeli wynik jest pozytywny, oczywiście odjazd zostaje przesunięty.


Oczywiście można założyć policyjne kontrole tych obowiązkowych alkomatów premiera - ale przyznajcie Państwo, jak często policja w czasie kontroli drogowej sprawdzała Wasze gaśnice? Tak samo będzie z homologacjami alkomatów. Problemem nie jest surowość prawa ale jego stosowanie - w oficjalnych statystykach tylko w 2013 roku policja badała trzeźwość 9 milionów razy. Te statystyki podaliśmy na antenie. Wzbudziły odzew... Tyle napisał rozbawiony pan Jacek:

Czy ja się nie przesłyszałem??! Sprawdzono w jeden rok trzeźwość 9 mln kierowców?? Hahaha! No chyba że 8 milionów to rowerzyści, ruszający spod wiejskich sklepów.
Oto powód moich wątpliwości:
- prowadzę firmę turystyczną, mam trzy osobowe busy
- firma ma już kilkanaście lat
- przejechaliśmy setki tysięcy kilometrów
- w tym czasie ani żaden z moich kierowców, ani ja osobiście nie byliśmy ani razu badani na obecność alkoholu
- w ogóle chyba ze dwa-trzy razy ktokolwiek nas zatrzymał do kontroli drogowej
Moje spostrzeżenie o pracy policji drogowej jest następujące: nie ma prewencji, nie ma odstraszania, nie ma “pracy u podstaw”. Te nieliczne akcje medialne warte są kolejnych...


Pan Tomek
dał inny przykład skuteczności policji:

Swojego czasu bardzo dużo podróżowałem samochodem po kraju. Najczęściej trasą Warszawa-Gdańsk. Na palcach jednej ręki mogę wyliczyć ile razy widziałem oznakowany radiowóz. Na radiu (cb) słychać było tylko o nieoznakowanych radiowozach. Widok oznakowanego radiowozu działa prewencyjnie. Policja powinna być bardziej widoczna na trasach krajowych. Taki pijany kierowca, który zdaje sobie sprawę, że prowadzi pojazd po użyciu alkoholu nie przekraczając prędkości raczej nie wpadnie w sidła nieoznakowanego radiowozu.


Te 9 milionów kontroli sprawiło, że zatrzymano 160 tysięcy osób na podwójnym gazie. Szybko jednak słuchacze Radia Wrocław zadali pytanie - ale czy to oznacza, że odebrano 160 tysięcy Praw Jazdy. Czy jest o 160 tysięcy potencjalnych zabójców na drogach mniej? Chyba nie - odpowiada pan Michał:

Dobrym pomysłem byłoby wprowadzenie nieuchronnej i natychmiastowej kary dla przyłapanych na podwójnym gazie. Odebranie prawa jazdy, grzywna i 30 dni aresztu (od razu, sąd 24 h). Kary za spowodowanie wypadku po pijanemu niech zostaną, ale powinny być nieuchronne i częściej powinna być wymierzana kara bezwzględnego pozbawienia wolności.


Tymczasem, jak wskazują badania, polskie sądy aż 70 proc. wyroków wydają z widełkami. Kara za jazdę po pijanemu zawieszana jest nawet częściej - aż 85 przypadków na 100 kończy się w ten sposób. Nawet jak obywatel chce postąpić w zgodzie z prawem - bywa to kłopotliwe, dowodzi pan Maciek:

W wakacje w Wałbrzychu podwiozłem znajomego na komisariat policji. Chciał on sprawdzić czy może już prowadzić samochód ,ponieważ dzień wcześniej pił alkohol. Pan policjant poinformował go, że nie ma takiej możliwości, ponieważ nie ma ustników.


Jeśli rząd nie wpadł na faktycznie "kompleksowe rozwiązania", może nie trzeba było wymyślać koła na nowo tylko zastosować jeden ze sprawdzonych pomysłów z innych krajów, gdzie poradzono sobie z "podwójnym gazem". Pan Zdzisław pisze:

Moje obserwacje z pobytu w Los Angeles.
Zanim kupiłem tam sobie samochód przez dwa tygodnie poruszałem się miejską komunikacją i rowerem.
Co mnie zdziwiło. Wszedłem na pas dla pieszych, ulica cztery pasy w jedną stronę cztery pasy w drugą. Wszystkie zajęte.
Moje wejście spowodowało, że cały ruch samochodowy zamarł. Wszyscy stanęli i czekali do momentu, jak wszedłem na chodnik po drugiej stronie ulicy.
Tak samo, gdy poruszałem się rowerem. Wszyscy postępowali tak, by mi maksymalnie ułatwić przejazd. Później dowiedziałem się dlaczego. Okazuje się, że potrącenie pieszego lub rowerzysty powoduje tak dotkliwe kary wypłacane ofierze, że doprowadza do bankructwa kierowcę. Są to rzeczywiste kary a nie jakiś pobyt w wiezieniu, gdzie koszt pobytu więźnia wynosi więcej niż pobyt dziecka w domu dziecka. U nas zasądza się karę wiezienia, a ofiary Państwo zostawia same sobie.


W Niemczech zasądza się często terapię odwykową i psychologiczną/psychiatryczną wychodząc z założenia, że żaden zrównoważony psychicznie i emocjonalnie człowiek nie siądzie za kierownicą, by stać się potencjalnym zabójcą. Kiedyś rozmawiałem z niemieckim policjantem. Wyjaśnił bez ogródek: "musi być z Tobą coś nie-halo, jeśli po kilku głębszych siadasz do samochodu. Trzeba Cię przebadać". Pan Julian:

A może wprowadzić obowiązkowe badania psychiatryczne złapanych na jeździe po pijanemu, w warunkach szpitalnych, na koszt delikwenta? Potem decyzja co dalej.


Jak poradzili sobie Włosi? Tam już wprowadzono alkomaty obowiązkowe w autach. Ale nie tylko je. Komentuje pan Paweł:

(...) We Włoszech po przekroczeniu limitu dwukrotnie samochód jest zabierany i nigdy więcej właściciel go nie widzi... oczywiście ma też zabierane Prawo Jazdy na odpowiedni okres plus grzywna - znam osobiście taką osobę. To realne rozwiązanie


Inny pan Paweł pokazuje, jak przestępców zza kółka traktują na Bliskim Wschodzie:

Przedstawię opis konkretnego przypadku z Izraela, sprawcą był znajomy. W konsekwencji, po śmiertelnym potrąceniu pieszego, sąd orzekł przepadek samochodu, bo był własnością sprawcy, utrata prawa jazdy na 2 lata, wybór przed sądem: więzienie lub praca nieodpłatna przez jeden rok oraz finansowe zadośćuczynienie rodzinie ofiary wypadku. Kwota była duża.


To nad czym myślały tęgie ministerialne głowy - i w końcu niewiele wymyśliły - w analitycznym i konkretnym mailu wykłada pan Piotr:


Na początek powiem, że to nie przypadek, iż w Polsce jest tak wielu kierowców na podwójnym gazie. POLSKA TO TAKI KRAJ, GDZIE LUBI SIĘ WYPIĆ. Po drugie, to kraj, gdzie lubimy się sprzeciwiać i obchodzić prawo.
Dlaczego ten problem jest zminimalizowany w Kanadzie, Norwegii, Szwajcarii?
Są proste sposoby tylko trzeba CHCIEĆ je zastosować.
Mówiąc krótko:
Z jednej strony zapobiegać, a z drugiej bezwzględnie karać, plus konieczna jest zmiana prawa.
W szczegółach: by zapobiegać chorobie w wymiarze społecznym:
-> kampanie pośród dzieci/młodzieży: od maluchów uświadamiać, jakie są konsekwencje
-> kampania społeczna celująca w likwidację przyzwolenia wśród znajomych na jazdę na podwójnym gazie (fałszywa lojalność) np. wprowadzić współudział pośród pasażerów
-> kampania społeczna do kierowców (np. przy kursach Prawa Jazdy współpraca z psychologiem, jak człowiek się czuje, gdy zabije kogoś na drodze)
-> publikowanie w gazetach lokalnych (tak jak publikuje się nekrologi)
-> walka z alkoholizmem i tzw. lobby alkoholowym
Jeśli chodzi o kary to bardzo dotkliwe konsekwencje FINANSOWE
-> b.wysoki mandat UZALEŻNIONY OD PRZYCHODÓW
-> INFORMACJA do Ubezpieczalni: w konsekwencji b.wysoka zwyżka ubezpieczenia przy najbliższej składce np. 5-10 x
-> INFORMACJA do Banków: w konsekwencji znaczne podwyższenie oceny tzw. ryzyka kredytowego lub tez dodatkowy PODATEK np. 5% z przychodów przez najbliższy rok na rzecz funduszu poszkodowanych w wypadkach (tak jak potrąca się tzw. podatek Belki)
-> INFORMACJA do Pracodawcy: potrącanie 25% wynagrodzenia przez kolejny rok na rzecz funduszu poszkodowanych w wypadkach
lub zawody tzw. zaufania publicznego (policjant, lekarz, kierowcy publicznych środków lokomocji...)
-> dla notorycznych pijaków za kierownicą konfiskata mienia (auta) i dożywotni zakaz Prawa Jazdy
OD STRONY INSTYTUCJI:
Sama utrata Prawa Jazdy w Polsce nic nie znaczy. Bardzo wiele osób jeździ bez uprawnień. Obecnie grozi im za to tylko mandat 500pln. Policja o tym wie i nic nie może zrobić, bo problem jest w przepisach (ustawodawca). Dodatkowo, jeśli chodzi o sprawy sądowe to trzeba by wyczyścić prawo, by nie było więcej przypadków "pomroczności jasnej" lub zakrywania się immunitetem
W naszych warunkach powyższe pomysły to jest praca na wiele wiele przyszłych pokoleń.


Tyle pan Piotr. Wiele tych pomysłów jest dyskusyjnych (ot choćby, czy wysoka kara finansowa uderza w pijaka, czy raczej w rodzinę, która i tak cierpi na co dzień z powodu uzależnienia tego kierowcy?) - ale jest to, podobnie jak pozostałe Państwa głosy - propozycja kompleksowa, której mamy prawo oczekiwać od prawodawców - niezależnie, czy mówimy o koalicji czy opozycji rządowej.

Czekamy na dalsze Państwa opinie pod adresem: studio@prw.pl

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~jaskier
2014-01-10 06:29:13
z adresu IP: (31.1.xxx.xxx)
Ocena: 3
to było będzie i zostanie jak złodziejstwo chyba że polnymi zaczną jeździć lub podrapią się po głowie i poproszą o trzeźwego kierowce
~Krz
2014-01-09 20:52:46
z adresu IP: (78.8.xxx.xxx)
Ocena: 2
Jest jeszcze jedna rzecz - w telewizji też propaguje się picie - we wszystkich serialach co chwila popijają, drinki, toasty, balangi. Już nawet w Rodzinie Zastępczej Jędrula sobie popijał z karafki. Młodzież to naśladuje i nie umie bawić się i żyć bez alkoholu. No ale telewizja ma przecież misję...
Reklama