Czwarty mecz, pierwsza wygrana Turowa w Eurolidze

Piotr Pietraszek, Michał Hamburger | Utworzono: 2014-11-06 21:47 | Zmodyfikowano: 2014-11-06 21:49
A|A|A

Podkoszowy PGE w spotkaniu przeciwko mistrzowi Niemiec zdobył 22 punkty. Ponadto zanotował na swoim koncie 6 zbiórek, 3 asysty i 2 przechwyty.

Początek meczu nie był jednak udany dla Kuliga oraz jego kolegów z zespołu. W inauguracyjnej odsłonie skuteczniejsi byli zawodnicy Svetislava Pesicia. Goście trafiali zarówno spod kosza jak i z dystansu. Zgorzelczanie, nie mogli złapać właściwego rytmu gry w obronie i ataku, przegrali inauguracyjną kwartę 5 punktami. Na początku drugiej sygnał do odrabiania strat swoimi skutecznymi akcjami dali Tony Taylor i Chris Wright. Po słabszym początku obudził się także Kulig, który z upływem czasu coraz bardziej dawał się we znaki rywalom. W samej końcówce tej części meczu reprezentant Polski najpierw przechwycił piłkę, chwilę później trafił za "trzy", a tuż przed syreną zdołał jeszcze zablokować rywala. Po świetnej trzeciej kwarcie zgorzelczanie prowadzili już 70:59 i z dużym spokojem mogli rozpocząć finałową odsłonę spotkania.

Ostatnie dziesięć minut już nic nie zmieniło. Mądrze grający podopieczni Miodraga Rajkovicia nie pozwolili rywalom na zmniejszenie strat. Część z nich Bayern odrobił w samej końcówce dzięki pressingowi na całym boisku. Koszykarze Turowa nie dali sobie jednak już odebrać wygranej. Pierwszy, historyczny triumf drużyny PGE w Eurolidze przypieczętował rzutem 3-punktowym bohater czwartkowego wieczoru Damian Kulig.

"Damian jest w rewelacyjnej formie już od poprzedniego sezonu. Bardzo rozwinął się pod okiem trenera Rajkovicia, podczas gry w VTB i TBL. Jestem pod wielkim wrażeniem tego, że Damian nie tylko dominuje w naszej lidze, ale i w Eurolidze, gdzie też mało kto może mu ustać. Szkoda, że nie nazywam się Damian Kulig" – mówił po spotkaniu Filip Dylewicz.

"Wiem co znaczy ta wygrana dla naszej drużyny, dla miasta. Ja nie jestem jednak trenerem, który nie wpada łatwo w euforię" – mówił po meczu niezwykle spokojny Miodrag Rajković.

Do Kuliga, który już przyzwyczaił do bardzo dobrej gry, dostosowali się kolejni zawodnicy. Świetne spotkanie rozegrał Tony Taylor, który był aktywny w ataku, mijał swoich rywali i znajdował kolegów na dogodnych pozycjach.

Co Taylor powiedział po końcowej syrenie?

Zupełnie inaczej niż we wcześniejszych meczach grał Mardy Collins. Amerykanin był aktywny w defensywie, walczył na tablicach i uzupełniał Taylora na rozgrywaniu.

"Wiem jak dobrym graczem jest Mardy. Nie zrobił nic czego się po nim nie spodziewam. Był bardzo ważnym elementem, ja lubię jak zawodnicy wnoszą na parkiet dużo energii, to jest dla mnie istotne. Mardy dziś to dawał, ale nie tylko on, nie wiem czy widzieliście jak grał Chris Wright?" – dodaje Rajković.

Po czterech kolejkach zmagań w grupie C mistrz Polski ma teraz taki sam bilans spotkań jak Bayern: zwycięstwo i trzy porażki. Kolejny mecz koszykarze PGE Turowa rozegrają w Zgorzelcu 10 listopada. Ich przeciwnikiem będzie Polpharma Starogard Gdański. Już w czwartek zgorzelczanie zmierzą się na wyjeździe z EA7 Emporio Armani Mediolanem.

PGE Turów Zgorzelec - Bayern Monachium 89:78 (17:22, 25:17, 28:20, 19:19) 

PGE Turów Zgorzelec: Damian Kulig 22, Tony Taylor 15, Nemanja Jaramaz 14, Chris Wright 10, Mardy Collins 7, Filip Dylewicz 6, Uros Nikolic 5, Vlad-Sorin Moldoveanu 4, Ivan Żigeranovic 4, Michał Chyliński 2.

Bayern Monachium: Nihad Djedovic 16, Dusko Savanovic 12, Robin Benzing 12, John Bryant 11, Anton Gavel 8, Yassin Idbihi 6, Lucca Staiger 5, Jan-Hendrick Jagla 3, Heiko Schaffartzik 3, Vladimir Stimac 2.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama