Wszawica w szkołach! Rodzice nie zgadzają się na badania

| Utworzono: 2014-11-13 07:26 | Zmodyfikowano: 2014-11-13 07:42
A|A|A

zdjęcie ilustracyjne (Yogi/wikimedia.org)

- Dzieci są w wieku przedszkolnym i szkolnym. Niestety w od połowy października były odwszawiane siedem razy - mówi wrocławianin. - Starsza dwójka przyniosła wszy ze szkoły, a najmłodsza - z przedszkola.

Wrocławianie mają swoją teorię na temat przyczyn inwazji wszawicy.

Posłuchaj całego materiału:

- Wszystko dlatego, że rodzice niektórych dzieci nie zgadzają się, by były one badane w szkole przez pielęgniarkę czy mają wszy czy nie - dodaje wrocławian. - To powoduje, że wysiłek innych rodziców idzie na marne i przez to dzieci cierpią, bo to nie jest ani przyjemne ani miłe. Uważam, że ta sytuacja jest kuriozalna, bo szkoła widząc że kogoś włosy się ruszają, nie może nic zrobić tylko wezwać rodziców, którzy przyjadą za godzinę czy dwie, bo wszy to przecież nie grypa.

Wrocławianie, którzy nie zgadzają się na badanie głowy swoim dzieciom, nie chcieli z nami rozmawiać. Najczęściej rzucali tylko, że to ich dziecko i ich sprawa.

Niestety szkoły i przedszkola potwierdzają. Nie mogą nic zrobić bez zgody rodziców.

- Jeśli zdarzy natrafić w grupach na niemiłych gości, prosimy rodziców o to, by wpisali na liście swoją zgodę, by pielęgniarka przejrzała ich dzieciom włosy. Pielęgniarka jest u nas codziennie ze względu na dzieci chore na cukrzycę - wyjaśnia Kamila Kołodziej - Śliwa, wicedyrektor przedszkola nr 109 z oddziałami integracyjnymi we Wrocławiu. - Jeśli tej zgody nie ma, to radzimy, by udali się do swojego lekarza rodzinnego lub pediatry i tam uzyskali pomoc - dodaje.

Dziecko tuż po pierwszej kuracji nie powinno wracać do przedszkola lub szkoły. W placówce nr 109 dyrekcja prosi więc o pozostanie przez trzy lub cztery dni w domu. Aby dziecko mogło wrócić na zajęcia do przedszkola, potrzebne jest zaświadczenie od lekarza, że już wszawicy nie ma.

Są jednak we Wrocławiu placówki, które odgórnie poradziły sobie z problemem, biorąc zgodę na przejrzenie włosów zaocznie.

- Problem wszawicy pojawił się u nas rok temu - mówi Monika Karczyńska, dyrektorka zespołu szkół nr 20 we Wrocławiu. - Więc we wrześniu na pierwszym zebraniu rady rodziców rodzice powiedzieli, że dają odgórnie taką zgodę, bo gabinet u nas w szkole jest, a samo badanie jest przecież bezinwazyjne. Dlatego też jeśli pojawią się nieproszeni goście, to pielęgniarka przegląda głowy dzieciom z jednej klasy czy kilku w zależności od potrzeb.

Wszawica została skreślona z listy chorób zakaźnych, więc Sanepid z urzędu nie może podjąć działań. To jednak nie znaczy, że nic nie robi.

- To na rodzicach spoczywa obowiązek dbania o zdrowie lub higienie dzieci. W szkołach przechodzi on na dyrektorów szkół - mówi Jolanta Berdzik kierownik działu promocji zdrowia ze stacji epidemiologicznej. - Kiedy dyrektor zasugeruje, że jest w klasie problem, pielęgniarka może sprawdzić głowy dzieciom. Jednak wcześniej należy o tym poinformować rodziców. Później pielęgniarka monitoruje czy działania rodziców zmierzające do pozbycia się problemu, były skuteczne - dodaje.

Jeśli okaże się, że rodzice nie robią nic lub robią niewiele, by pozbyć się nieproszonych gości z włosów, dyrektor może powiadomić opiekę społeczną.

- Nie może być tak, że rodzice nie dbają o własne dzieci, nie badają własnych dzieci ani nie pozwalają ich zbadać szkole - argumentuje wrocławianin. - Te instytucje przecież są do tego powołane, żeby właśnie kontrolować rodziców i jeżeli są zaniedbania to coś z tym zrobić. Wszyscy cierpią, bo kilka osób ma swoje widzimisię, nie wiadomo dlaczego.


 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Ojciec
2014-11-13 21:30:57
z adresu IP: (78.8.xxx.xxx)
Ocena: 2
Do tych osób, które są przeciw tego typu sprawdzianom - ta bania metr nad pupą służy do myślenia, jeśli nie działa polecam wstrząsnąć ją przed użyciem. Jako ojciec dwóch córek nie wyobrażam sobie, że przez ciemnotę (bo inaczej nie mogę tego nazwać) innych, moje dzieci będą narażone na ciągłe odwszawianie gdy kiedyś im się to przytrafi. To jest dziwne podejście osób, które do końca nie wiedzą co to znaczy żyć w społeczeństwie. Dbamy tylko o swoje potrzeby zupełnie tracąc z oczu jaki to wpływ ma na innych. Żeby była jasność, jeśli kiedyś dojdzie do takiej sytuacji, że będę musiał walczyć z nawracającymi problemem wesz w głowach moich dzieci a znajdą się rodzice którzy w taki sposób będą postępować, zrobię co tylko się da, aby dyrekcja szkoły podjęła radykalne środki zaradcze - nie ważne jakie one będą. Po prostu tak nie może być i koniec.
~hnbg
2014-11-13 12:11:07
z adresu IP: (89.71.xxx.xxx)
Ocena: 4
Jako prawda. Nic nie mogą zrobić. Trzeba zgłosić zaniedbania do sądu rodzinnego. Sąd rodzinny zadba już żeby dzieci nie miały wszy lub miały innych rodziców.
~Zygi
2014-11-13 09:28:45
z adresu IP: (156.17.xxx.xxx)
Ocena: 4
Jednak co komuna to komuna. Rodzice z zasady są niezbyt mądrzy, coraz więcej jest rodzin patologicznych żyjących na skraju ubóstwa - Państwo musi z powrotem przejąć pieczę nad niektórymi dziedzinami bo się nie ogarniemy - wróci gruźlica, kiła , wszawica itp. - to choroby krajów ubogich
~fgg
2014-11-13 09:16:09
z adresu IP: (198.240.xxx.xxx)
Ocena: 8
Dawniej takie badania były obowiązkowe i problem nie występował.
Reklama