Wygrała Ślęza, wygrał MKS. Nasze drużyny z sukcesami

Michał Hamburger | Utworzono: 2015-11-29 20:28 | Zmodyfikowano: 2015-11-29 20:29
A|A|A

fot. Facebook

Dominacja wrocławianek nie podlegała żadnej dyskusji. Trener Algirdas Paulauskas grał całym składem, każda z zawodniczek wnosiła dużo do gry, a doskonale dysponowana w ofensywie była Katarzyna Krężel, na koncie której znalazło się 19 punktów przy 70-procentowej skuteczności rzutów z gry.

Wrocławianki objęły prowadzenie już w pierwszej ofensywnej akcji. Po kilku kolejnych było 6:0. Gorzowianki na moment potrafiły się zebrać i doprowadzić do remisu 10:10. Po chwili jednak rzut wolny wykorzystała Chay Shegog i już do samego końca Ślęza miała wynik pod kontrolą. Po „trójce” Egle Slciute było już 20:12. Pierwszą kwartę podopieczne Algirdasa Paulauskasa zakończyły wynikiem 22:16.

W połowie drugiej kwarty, po kolejnej „trójce” Egle Sulciute, było już 37:22 dla Ślęzy. Kilkunastopunktowa przewaga utrzymała się do połowy (po 20 minutach 41:30). To była jednak tylko przygrywka do tego, co nasze koszykarki pokazały po zmianie stron.

O ile po dwóch kwartach gorzowianki mogły się łudzić, że uda się im nawiązać wyrównaną walkę, to po trzeciej ich marzenia prysły jak bańka mydlana. Odbiły się od świetnej obrony wrocławianek. Miejscowe koszykarki miały olbrzymie problemy z wypracowaniem choćby pozycji do rzutu. Co rusz musiały podejmować desperackie próby w ostatnich sekundach akcji. Czasem nawet i to im się nie udawało.

Obrona otwierała wrocławiankom drogę do łatwych punktach z kontr. W efekcie po 30 minutach było już 59:37 dla Ślęzy. Emocje w zasadzie się skończyły, a miejscowym pozostała już tylko nadzieja na to, by ponieść jak najmniej wstydliwą porażkę. Skończyło się na 29 punktach różnicy.

KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wlkp. - Ślęza Wrocław 43:72 (16:22, 14:19, 7:17, 6:14)

KSSSE AZS PWSZ: Brown 18, Goodrich 6, Czarnodolska 5, Szajtauer 4, Naczk 4, Dźwigalska 2, K.Jaworska 2, B.Jaworska 2, Sobek 0, Witkowska 0.

Ślęza: Krężel 19, Sulciute 8, Zoll 8, Śnieżek 8, Leciejewska 8, Linkeviciene 7, Shegog 7, Czarnecka 3, Sklepowicz 0, Mistygacz 0.

Świetną formę zaprezentowały dziś także zawodniczy MKS Polkowice.

Punkty otwierające wynik zdobyła Roksana Schmidt dziurawiąc kosz rywalek zza linii 6,75 m. Chwilę później ta sama zawodniczka zdobyła dwa „oczka” i było 5:0 dla polkowiczanek. Przez całą pierwszą kwartę to podopieczne trenera Vadima Czeczuro, które do pojedynku przystąpiły bez kontuzjowanej Agnieszki Majewskiej, były stroną przeważającą. Po pięciu minutach MKS prowadził 15:6, a cała kwarta otwierająca mecz zakończyła się wynikiem 28:12. Gospodynie były lepsze w każdym elemencie koszykarskiego rzemiosła. Szczególnie rzucająca się w oczy była ich dominacja w rzutach trzypunktowych. Trafiły w pierwszych dziesięciu minutach czterokrotnie, a rywalkom ta sztuka nie udała się ani razu. Przeciwnik stanowiły dla konsekwentnie realizujących przedmeczowe założenia taktyczne gospodyń jedynie tło.

W kwarcie drugiej obraz gry nie uległ zmianie. Już na samym początku „trójkę” odpaliła Agata Nowacka. Potem polkowiczanki trafiały jeszcze czterokrotnie zza linii 6,75 m. W sumie do przerwy po rzutach trzypunktowych polkowiczanki zdobyły 27 punktów. Drużyna przyjezdna natomiast zaledwie trzy. To przede wszystkim decydowało o tym, że do szatni na przerwę nasza drużyna schodziła przy 28-punktowym prowadzeniu. Już wówczas było oczywiste, że siedlczanki, aby myśleć o nawiązaniu w miarę wyrównanej walki z polkowiczankami konieczna jest całkowita zmiana gry, poprawa każdego elementu.

Niestety początek trzeciej kwarty nie wskazywał na to, że jest to możliwe, bo MKS powiększał przewagę, a poprawy w grze siedlczanek trudno było się dopatrzeć. Dużo strat, chybione rzuty, indolencja w walce pod koszami. Nic dziwnego, że po 30 minutach na tablicy świetlnej w polkowickiej hali widniał wynik 76:45 i było pewne, że to czwarta drużyna poprzedniego sezonu dopisze do swojego dorobku kolejne zwycięstwo, a rywalkom przyjdzie po raz ósmy w tym sezonie przełknąć gorycz porażki. Już w trzeciej kwarcie trener Czeczuro dał pograć rezerwowym – Paulinie Żukowskiej i Natalii Bucyk. Te zawodniczki przy wyrównanej grze rzadko pojawiają się na parkiecie. Dziś jednak wynik był pod pełna kontrolą, więc i okazja ku temu, by dać im szansę. Żukowska rzuciła nawet swoje pierwsze punkty w ekstraklasie i ostatecznie dzisiejszy pojedynek zakończył się wygraną naszego zespołu 95:61.

MKS Polkowice - MKK Siedlce 95:61 (28:12, 26:14, 22:19, 19:16)

MKS: Schmidt 23, Stankiewicz 17, Bojović 14 (11 as), Nowacka 10, Michael 9, Kaczmarska 8, Greene 6 (13 zb), Gala 6, Żukowska 2, Bucyk 0.

MKK: Malone 21, Trzeciak 11, Martinez 10, Parysek 8, Kisilova 6, Koperwas 5, Lenard 0.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama