Po dziewięciu latach Zagłębie wraca do Europy. Dziś mecz ze Slavią Sofia

Bartosz Tomczak | Utworzono: 2016-06-30 09:43 | Zmodyfikowano: 2016-06-30 09:49
A|A|A

fot. zaglebie.com

Miedziowi ostatni raz w europejskich pucharach występowali w 2007 roku. Wtedy jako najlepszy polski zespół grali w eliminacjach Ligi Mistrzów ale odpadli już w drugiej rundzie po dwumeczu z bardzo mocną Steuą Bukareszt. Rywalizacja zakończyła się dwoma porażkami – 0:1 i 1:2. Jest spora nadzieja, że tym razem będzie inaczej.

Szósta w historii klubu z Lubina międzynarodowa przygoda to tym razem Liga Europy. W pierwszej rundzie eliminacji do tych rozgrywek „Miedziowi” zmierzą się ze Slavią Sofia. To czwarta siła bułgarskiego futbolu. Trzeba jednak pamiętać, że pewnie byłaby tylko piątą, gdyby nie relegacja Litexu Łowecz.

Trener Piotr Stokowiec opisując rywala zwracał uwagę przede wszystkim na graczy ofensywnych. Powinien to być więc otwarty mecz bo Zagłębie od początku zamierza ruszyć na rywala. Jak podkreślał zresztą Arkadiusz Woźniak – „Wolimy wygrać 4:3 niż 1:0”:



Piłkarze są z trenerem zresztą „umówieni” na zwycięstwo, bo w końcu Piotr Stokowiec wczoraj obchodził imieniny, o czym rozmawialiśmy z nim na naszej antenie:



Mecz ze Slavią odbędzie się na Stadionie Narodowym. Bułgarski obiekt nosi imię Wasyla Lewskiego. To tutejszy bohater narodowy, który w połowie XIX wieku walczył o wyzwolenie swojego kraju spod panowania Imperium Osmańskiego.

Sam stadion może pomieścić 46 tysięcy widzów. Dziś jednak nie ma się co spodziewać tłumów. Slavia to dopiero trzeci pod względem popularności klub w stolicy. Wyżej stoją akcję CSKA i Lewski. Kiedy jadąc na trening pytaliśmy taksówkarza co sądzi o dzisiejszym rywalu Zagłębia odparł tylko „it’s not good team”. Jeśli na stadion przyjdzie dziś… 5 tysięcy widzów to już będzie to rewelacyjny wynik. Atmosfera może zatem bardziej przypominać sparing (tym bardziej, że trybuny od murawy oddziela bieżnia lekkoatletyczna), ale innego zdania jest Arkadiusz Woźniak:



Konrad Forenc także cieszy się z faktu, że do Sofii przyjedzie spora grupa fanów Zagłębia:



Piłkarze dziś skupieni są na swoim spotkaniu, ale zaraz po zakończeniu pucharowych zmagań wezmą telefony w dłonie i będą sprawdzać jak radzi sobie reprezentacja Polski. Biało-czerwoni grają dziś z Portugalią w ćwierćfinale. Godzina obu spotkań jest jednak mocno niefortunna. Zagłębie skończy swój mecz o 20.20 czasu polskiego i kiedy wyjdzie ze stadionu – w okolicach 21.00 – to nasza kadra będzie właśnie rozpoczynać mecz. Całego spotkania raczej nie da się obejrzeć, bo powrót samolotem do kraju zaplanowany jest mniej więcej na końcówkę meczu reprezentacji. Zostaje zatem powtórka po powrocie i trzymanie kciuków. Piotr Stokowiec mówi, że jest spokojniejszy o wynik meczu z Portugalią niż było to w przypadku starcia ze Szwajcarami:

Oby w obu przypadkach wynik był korzystny dla naszych reprezentantów.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama