"Dolny Śląsk bez smogu". Czas na pomiary w Kowarach

Piotr Słowiński | Utworzono: 2017-02-08 10:36 | Zmodyfikowano: 2017-02-08 10:36
A|A|A

fot. Andrzej Owczarek

Trwa akcja Radia Wrocław i Dolnośląskiego Alarmu Smogowego - razem jeździmy po miastach regionu i sprawdzamy, czym oddychacie. Wcześniej za pomocą formularza dostępnego na stronie wpisywaliście miejscowości, w których - Waszym zdaniem - powietrze nie jest krystalicznie czyste. Wasza aktywność nas zaskoczyła - łącznie pojawiło się ponad 120 miast, w których chcielibyście zobaczyć nas z aparaturą badawczą!

Co ciekawe, wśród zgłoszonych miejsc pojawiły się i takie, gdzie są stacje pomiarowe - a mieszkańcy po prostu nie wiedzą, że mogą te informacje całą dobę i bezpłatnie uzyskać - to dla nich na radiowroclaw.pl - po prawej stronie, znaleźć możecie specjalne okienko, w którym zamieszczamy Wam dane ze wszystkich dolnośląskich pyłomierzy.

W ramach akcji zdążyliśmy już odwiedzić m.in. Strzegom. Dzięki temu, że gościliśmy na zaproszenie władz miasta, nasz pyłomierz stanął na balkonie Ratusza.

W Polsce normy dla pyłów drobnych PM10 są ustalone na trzech poziomach:

• poziom dopuszczalny 50 µg/m3 (dobowy)
• poziom informowania 200 µg/m3 (dobowy)
• poziom alarmowy 300 µg/m3 (dobowy)

Warto tu zauważyć, że polskie poziomy są wyjątkowo liberalne w kwestiach informowania i alarmowania społeczeństwa o smogu, który w takich dawkach poważnie zagraża naszemu życiu i zdrowiu. We Francji na przykład poziom alarmowy wynosi 80 µg/m3, w Czechach 100 µg/m3, w Wielkiej Brytanii: 101 µg/m3. Na apel Polskiego Alarmu Smogowego o obniżenie progów alarmowania, resort środowiska odpowiedział niedawno, że "w związku z nagminnym występowaniem w Polsce, w okresie jesienno-zimowym przekroczeń poziomów dopuszczalnych dla pyłu PM10, wprowadzenie poziomu alarmowego dla tego zanieczyszczenia na poziomie poniżej 300, a nawet 100 µg/m3, byłoby działaniem nieskutecznym. Powodowałoby bowiem konieczność częstego ogłaszania stanu alarmowego.”

Należy pamiętać, że uzyskane wyniki:

• są próbką tylko dla tego przedziału czasowego i tylko miejsca, gdzie stał pyłomierz;
• są uzależnione od panującej wówczas pogody;
• nie zastępują oficjalnych badań i nie stanowią podstaw do określenia stanu powierza w danym mieście przez cały rok. W tym celu najlepiej należałoby zainstalować odpowiedni sprzęt na stałe;
• nie sprawią, że poprawi się jakość powietrza. Zazwyczaj jest wręcz odwrotnie – modelowania często okazują się niedoszacowane, pomiary zaś wskazują faktyczny, gorszy stan jakości powietrza.

Powietrze badaliśmy też w Kamiennej Górze.  Burmistrz miasta Krzysztof Świątek nie ukrywał radości z tego, że przez tydzień powietrze będzie badane przez urządzenie zamontowane przez Dolnośląski Alarm Smogowy i Radio Wrocław:

Burmistrz zapowiedział inwestycje w sieć ciepłowniczą oraz dopłaty do likwidacji najbardziej dymiących pieców, na początek w zasobach komunalnych.

W Kamiennej Górze, w taki szary, ponury dzień jak dziś, zapach dymu czuć właściwie na całym starym mieście, a także w jego sąsiedztwie. Mieszkańcy są przekonani, że z racji ukształtowania terenu, wszak miasto leży w górskiej kotlinie, jakość powietrza, którym oddychają pozostawia wiele do życzenia. Nie ma jednak w mieście urządzenia, które by to potwierdziło.

Mgła w Kamiennej Górze zalega częściej niż w sąsiednich miejscowościach. Bo mgły wlewają się przez obniżenie Bramy Lubawskiej i zalegają w kotlinie. W tym samym czasie np. w Jeleniej Górze czy Bolkowie świeci słońce.

Przed Strzegomiem i Kamienną Górą pojawiliśmy się, wraz ze specjalistami z Uniwersytetu Wrocławskiego, w podwrocławskich Siechnicach (KLIKNIJ I ZOBACZ).

Dlaczego wszyscy powinniśmy walczyć o poprawę powietrza? - To nie jest tylko kwestia pieczenia w nosie, pieczenia w gardle - przy każdym oddechu groźne substancje rozprowadzane są po całym organizmie i mogą powodować odległe dolegliwości - na przykład zawał może być wynikiem niedostatecznego dostarczania tlenu do krwi i serca. Bardzo ciekawe badania przedstawili ostatnio Kanadyjczycy - pokazują one, że takie choroby jak Alzheimer, Parkinson czy stwardnienie rozsiane występują wcześniej u osób, które mieszkają blisko autostrad. Okazało się, że w ich mózgach odkładają się ziarenka metalu dostające się prawdopodobnie razem z powietrzem przez nos. Zanieczyszczone powietrze wywołuje więcej szkód, niż nam się wydaje - wyjaśnia dr Tomasz Zatoński. Całą rozmowę przeczytajcie TUTAJ.

„Dolny Śląsk bez smogu” to wspólna akcja Radia Wrocław,
Dolnośląskiego Alarmu Smogowego oraz Instytutu Rozwoju Terytorialnego

Partnerem akcji jest Samorząd Województwa Dolnośląskiego

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
NA ANTENIE
Reklama