Dolny Śląsk. Pamiętam Powódź: Ulicami płynęły ławice ryb

| Utworzono: 2018-04-03 08:38 | Zmodyfikowano: 2018-04-03 08:41
A|A|A

fot. Sikorski Andrzej (CC BY 3.0 PL)

To blisko 300 stron wspomnień, fotografie, ale także dołączony do publikacji film - tłumaczy pomysłodawca projektu Grzegorz Czekański z fundacji Karpowicza:

Książka właśnie trafia do sprzedaży, a jeszcze więcej wspomnień na temat powodzi - tych spisanych i fotograficznych - można zobaczyć na stronie dolnoslaskosc.pl.

fot. Bielasiński Jerzy (CC BY 3.0 PL)


Jak tłumaczy Grzegorz Czekański, przez rok odwiedzono kilkanaście miejscowości, zebrano dziesiątki relacji, inne trafiały listownie i poprzez stronę internetową. To jednak z nich:

Życiowa tragedia, ogromny stres, ale i moment przełomowy, gdy mieszkańcy Wrocławia naprawdę poczuli, że są u siebie. Dokładnie 12 lipca 1997 roku gigantyczna fala powodziowa dotarła do Wrocławia. Do sierpnia na stronie www.pamietampowodz.pl, ale także listownie na specjalnych formularzach, można spisywać swoje wspomnienia z tego czasu.

Rok temu, w maju można było posłuchać w Radiu Wrocław reportażu opowiadającego o tych wydarzeniach. Juliusz Woźny, rzecznik Centrum Historii Zajezdnia i pierwsze skojarzenie ze słowem "powódź":

- Pamiętam jak szedłem ulicą Kowalską, po asfalcie, brodząc do połowy uda w wodach powodzi. Nagle przede mną przepłynęła ławica ryb. To było coś surrealistycznego. Taki Salvador Dali na Kowalach - wspomina Woźny.

W reportażu m.in. wspomnienia byłego wiceprezydenta Wrocławia Sławomira Najnigiera:

- Miasto takie zalane, ciemne, robiło się ciche, nieprawdopodobnie ciche. Ulgi nie było, bo na mapach się nanosiło kolejne obszary, które jeszcze przed chwilą nie były zalane, a teraz tak - wspomina Najnigier. 

Przemysław Gałecki skorzystał w reportażu także ze wspomnień Wacława Grabkowskiego, który w czasie powodzi w 1997 roku prowadził dziennik.

Posłuchaj reportażu:

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Grześ
2018-04-04 15:59:43
z adresu IP: (156.17.xxx.xxx)
Ocena: 1
Pamiętam jak gość z okna łowił karpie na Tęczowej ;) Nie było prądu, gazu i nie wiem co z nimi zrobił. Ale Polak potrafi więc na pewno były zjedzone od razu
Reklama