Jednostronne derby. Zagłębie rozgromiło Śląsk

BT, PAP | Utworzono: 2018-09-14 20:19 | Zmodyfikowano: 2018-09-14 20:24
A|A|A

fot. Zagłębie Lubin Twitter

Zagłębie po porażce z Miedzią Legnica (0:2) dwa tygodnie temu w derbach zrehabilitowało się i w kolejnym pojedynku derbowym z Śląskiem Wrocław wygrało 4:0. Gospodarzom w dużej mierze pomogli rywale – dwa gole padły po błędach bramkarza Jakuba Słowika, jedno trafienie dołożył samobójczym strzałem Marcin Robak i na dodatek ponad pół godziny goście grali w dziesiątkę po czerwonej kartce. Dla "Wojskowych" był to siódmy mecz bez wygranej.

Oba zespoły starały się grać ofensywnie, ale gra toczyła się głównie w środku pola. Nie brakowało walki, ale brakowało sytuacji podbramkowych. Nieco płynniej wyglądała gra Śląska i to wrocławianie pierwsi zagrozili bramce rywali. Po kontrataku w idealnej sytuacji znalazł się Robert Pich, ale ofiarnym wślizgiem Sasa Balic zdołał zablokować strzał pomocnika gości.

Na kolejną sytuację bramkową kibice musieli poczekać dobre kilkanaście minut i ponownie była to szansa dla przyjezdnych. Marcin Robak zbiegł do środka boiska i uderzył sprzed pola karnego. Na mokrej murawie piłka nabrała poślizgu i Dominik Hładun nie bez problemu sparował ją na rzut rożny.
Zagłębie największe zagrożenie stwarzało po stałych fragmentach gry i kontratakach. I właśnie po jednym ze stałych fragmentów gry wyszli na prowadzenie. Filip Starzyński mocno podkręcił piłkę z rzutu rożnego, Słowik najpierw chciał wyjść do dośrodkowania, później się zaczął cofać, aż się poślizgnął i futbolówka wylądowała w siatce.

Stracony gol podciął skrzydła Śląskowi i Zagłębie mocniej przycisnęło. Kiedy wrocławianie opanowali sytuację i wydawało się, że w pierwszej połowie nic już się nie wydarzy, gospodarze zadali drugi cios. Goście byli w posiadaniu piłki w pobliżu pola karnego rywali, ale ją stracili w prostu sposób. Podopieczni trenera Lewandowskiego wyprowadzili kontratak, lecz Filip Jagiełło dał się wypchnąć na skrzydło. Pomocnik gospodarzy nie miał właściwie żadnego wyboru, tylko uderzyć. Strzał nie był ani mocny, ani precyzyjny, ale piłka między nogami Słowika wpadła do bramki.

W drugiej połowie obraz gry właściwie się nie zmienił – obie ekipy starały się atakować, ale groźne sytuacje stwarzały jedynie po kontrach lub stałych fragmentach gry. Tak kontaktowego gola mógł zdobyć Śląsk. Po szybkim ataku i dośrodkowaniu z prawej strony Mateusz Cholewiak uderzył głową i niewiele się pomylił. W odpowiedzi po rzucie rożnym z woleja strzelił Bartłomiej Pawłowski i też niewiele brakowało, aby piłka wpadła do siatki.

Goście szanse na odrobienie strat poważnie zmniejszyli sobie sami w 57. minucie. Po prostej stracie piłki w pobliżu pola karnego Zagłębia Cholewiak podciął jednego z rywali i arbiter Szymon Marciniak ukarał go żółtą kartką. Ponieważ było to drugie upomnienie, pomocnik "Wojskowych" musiał opuścić boisko.

Obraz gry po zejściu Cholewiaka się nie zmienił. Zagłębie nie przejęło inicjatywy, a starało się szukać kolejnych bramek w kontratakach i długimi momentami nie było widać, że ma jednego zawodnika więcej na boisku. Z czasem działo się coraz mniej ciekawego. Śląsk wyraźnie już stracił nadzieję na odrobienie strat, a lubinianie zadowoleni z prowadzenia też nie dążyli do strzelenia kolejnych bramek.

Wydawało się, że już wynik się nie zmieni i wtedy kolejne dwa ciosy zadali gospodarze. A właściwie jeden, bo jeden zadał sobie sam Śląsk. Po rzucie rożnym Robak tak odbił piłkę, że ta wpadła do siatki. Kilka chwil później do odbitej przed pole karne piłki dopadł wprowadzony kilka chwil wcześniej Dawid Pakulski i trafił niemal w samo okienko bramki Słowika.

Później jeszcze Dominik Hładun odbił strzał z pola karnego i na tym był koniec derbów Dolnego Śląska.

Zagłębie Lubin – Śląsk Wrocław 4:0 (2:0)

Gole: 1:0 Filip Starzyński (39), 2:0 Filip Jagiełło (45), 3:0 Marcin Robak (84-samobójcza), 4:0 Dawid Pakulski (87)

Żółta kartka – KGHM Zagłębie Lubin: Sasa Balic, Jakub Tosik. Śląsk Wrocław: Marcin Robak, Mateusz Cholewiak, Piotr Celeban

Czerwona kartka za drugą żółtą – Śląsk Wrocław: Mateusz Cholewiak (57)

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock)

Widzów: 6 107

Zagłębie Lubin: Dominik Hładun – Jakub Tosik, Lubomir Guldan, Sasa Balic, Daniel Dziwniel – Damjan Bohar (86. Dawid Pakulski), Adam Matuszczyk, Filip Jagiełło (71. Łukasz Poręba), Filip Starzyński (89. Bartosz Slisz), Bartłomiej Pawłowski - Patryk Tuszyński

Śląsk Wrocław: Jakub Słowik – Kamil Dankowski, Piotr Celeban, Wojciech Golla, Łukasz Broź – Farshad Ahmadzadeh (46. Augusto), Michał Chrapek (78. Daniel Łuczak), Jakub Łabojko (63. Mateusz Radecki), Robert Pich, Mateusz Cholewiak – Marcin Robak

Element Serwisów Informacyjnych PAP
REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~WKS
2018-09-15 08:42:00
z adresu IP: (94.254.xxx.xxx)
Ocena: 0
Chyba po raz pierwszy od 30 lat muszę to napisać - w tym sezonie Śląsk spadnie z ligi.Po ostatniej sytuacji z Piechem widać,że zespół jest skonfliktowany, nie ma między zawodnikami chemii, a Tadeusz ich nieco zajechał. A i chyba przestał mieć pomysł na drużynę.Dalbym szansę Sztylce, a Tadeusza przesunął na dyr.sport.
~Bassa Silesia
2018-09-14 23:25:05
z adresu IP: (46.134.xxx.xxx)
Ocena: 2
Co za różnica Wrocław czy Lubin , ważne że DOLNY ŚLĄSK !
~Malina
2018-09-14 21:09:37
z adresu IP: (94.254.xxx.xxx)
Ocena: 0
Śląsk nie potrafi zadać kropki nad "I"pech i zaczarowana drużyna Serce pęka
Reklama