"Ave Diei! Morituri te salutant!": Na wrocławskich cmentarzach kości się już pomieszały [REPORTAŻ]

Piotr Kaszuwara | Utworzono: 2018-11-01 12:00 | Zmodyfikowano: 2018-11-01 12:00
A|A|A

fot. Piotr Kaszuwara

Kiedy wchodzimy na cmentarz przy Bujwida, wita nas XIX-wieczna, ceglana brama. Niemal zawsze zamknięta na kłódkę, więc wejść trzeba przez niewielką, metalową furtkę. Zwykłe nagrobki z lastryko, z których wiele pochodzi z lat 50-tych, 60-tych czy 70-tych, nie budzą żadnych wrażeń estetycznych. Może jedynie kilka jest bardziej pomysłowych. Jak grób pilota, w kształcie śmigła.

Wszystko się zmienia, kiedy zaczniemy czytać nagrobne inskrypcje. Po prawe stronie, tuż za bramą i przy głównej alejce spoczywa od 1970 roku Franciszek Pajączkowski, pierwszy dyrektor wrocławskiego Ossolineum. To Stanisław Kulczyński, ówczesny opiekun zbiorów Ossolińskich we Wrocławiu, delegował go w 1946 roku do Przemyśla, by przejąć w jego imieniu polskie zabytki ze Lwowa.

Posłuchaj także: Biblioteka Baworowskich. Zapomniany polski skarb we Lwowie [REPORTAŻ, ZDJĘCIA]

Kilkanaście metrów dalej znów znane nazwiska. Przewija się ich na Bujwida naprawdę wiele. Idąc, jakby w przyspieszonym tempie, widzimy historię wrocławskiej nauki: Ludwik Hirszfeld, Alfred Jahn, Władysław Kazanowicz, Jan Mozrzymas. Są też artyści: wspomniany Rafał Wojaczek, Tadeusz Zelenay, Igor Przegrodzki, Alfreda Poznańska i wielu, wielu innych.

- Ten cmentarz może nie jest panteonem narodowym, ale na pewno jest panteonem wrocławskim - mówi Kamila Jasińska, autorka przewodnika po cmentarzu św. Wawrzyńca. - Co chwilę niemal potykamy się o historię Wrocławia. Ale... nie tylko przecież Wrocławia - rozpoczyna opowieść tak jak spacer.

EMISJA REPORTAŻU NA ANTENIE RADIA WROCŁAW TUŻ PO GODZINIE 16.00.

ZAPRASZAMY.

Mijamy groby, tabliczki, znicze. Co jakiś czas zza mrugającego płomienia przebijają się trochę obco brzmiące dziś nazwy: Lwów, Wilno, Lembówka, Kołomyja. Nazwiska jednak są polskie, a jako miejsce śmierci podano Wrocław. Kawałek dalej, pod murem z kolei kilka grobów niemieckich, które cudem przetrwały do naszych czasów.

- Rzeczywiście jest tak, że my dziś chowamy naszych zmarłych na kościach dawnych, mówiących po niemiecku, mieszkańcach miasta - opowiada Katarzyna Hawrylak-Brzezowska, wieloletnia miejska konserwator zabytków we Wrocławiu. - Moi rodzice też tu leżą, tak jak i dziadkowie, a na groby przychodzę ze swoimi wnukami - mówi. - To znaczy, że już kilka pokoleń się tu przewinęło. Ten cmentarz pokazuje i przypomina nam, że jesteśmy stąd.

Poniższy reportaż dźwiękowy opowiada na podstawie cmentarza św. Bujwida o powojennej historii Wrocławia. O parkach, bibliotekach, czy stacjach benzynowych i basenach lub szkołach, które powstały na dawnych cmentarzach. - Wielu mieszkańców wrocławskich osiedli nie zdaje sobie sprawy, że ich domy stoją na kościach. Na grobach. Ale taka jest historia - dodaje Kamila Jasińska.

Posłuchajcie:

Reżyseria i udźwiękowienie: Piotr Kaszuwara

Bohaterowie:

  • Katarzyna Hawrylak-Brzezowska: wieloletnia miejska konserwator zabytków we Wrocławiu
  • Kamila Jasińska: autorka przewodnika po cmentarzu św. Wawrzyńca we Wrocławiu
  • Napotkani wrocławianie
  • Ukraińska przewodniczka po lwowskim Łyczakowie
  • Muzyka: Franz Liszt

Wykorzystano fragmenty archiwalnego reportażu pt. Cmentarz Łyczakowski we Lwowie: "Proście wy Boga o takie mogiły, które łez nie chcą, ni skarg, ni żałości...".

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~prezio Twój
2018-11-02 02:30:40
z adresu IP: (46.169.xxx.xxx)
Ocena: 2
synu mój też dojrzewasz do sutanny
Reklama