Wrocławianki straciły miano niepokonanych w ekstraklasie

Piotr Pietraszek, materiały prasowe | Utworzono: 2018-11-25 21:30 | Zmodyfikowano: 2018-11-25 21:30
A|A|A

fot. Ślęza Wrocław

Przed rozpoczęciem spotkania była rozgrywająca Ślęzy, Sharnee Zoll-Norman, otrzymała z rąk prezes zarządu 1KS Ślęzy Wrocław Katarzyny Ziobro symboliczny bukiet kwiatów.Amerykanka zagrała bez sentymentu dla swoich niedawnych koleżanek klubowych. Zoll-Norman do 11 punktów dorzuciła 11 asyst oraz 6 zbiórek i miała ogromny wkład w sukces swojej nowej drużyny.

To jednak wrocławianki lepiej zaczęły hit 8. kolejki Basket Ligi Kobiet. Szybkie punkty zdobyły Sydney Colson i Cierra Burdick, ale szybko odpowiedziała im rzutem trzypunktowym Kyara Linskens. Dwie udane próby Terezii Palenikovej dały Ślęzie prowadzenie 8:5, ale chwilę później rywalki znów trafiły za trzy. Tym razem z dystansu przymierzyła Maria Papova, która była doskonale dysponowana rzutowo już od samego początku spotkania.

Wymiana ciosów w pierwszej kwarcie trwała do momentu, gdy zespół z Gorzowa po raz trzeci w tej odsłonie trafił zza łuku. Trzy punkty gwiazdy WNBA Ariel Atkins dały podopiecznym Dariusza Maciejewskiego prowadzenie 13:10. Od tego momentu koszykarki gości skutecznie trzymały swoje przeciwniczki na dystans dwóch posiadań, po 10 minutach mając pięć oczek przewagi.

Na początku drugiej kwarty Ślęza była w stanie doprowadzić do remisu - trójka Sydney Colson i rzut z półdystansu Terezii Palenikovej sprawiły, że zrobiło się 17:17, chwilę potem Lea Miletić trafiła na 19:19. Jak się okazało, był to ostatni moment, w którym gospodynie zrównały się punktami z gorzowiankami. Te bazowały na punktach z linii rzutów osobistych i punktach Marii Papovej.

Ze swojej roli oczywiście znakomicie wywiązywała się Sharnee Zoll-Norman. Amerykańska rozgrywająca robiła to, do czego przez trzy lata doskonale przyzwyczaiła wrocławską publiczność - dyrygowała grą i pozwalała swoim koleżankom na łatwe rzuty. A one nie myliły się zbyt często, dzięki czemu jeszcze przed przerwą AZS wyszedł na trzynastopunktowe prowadzenie. Ostatnie słowo należało do koszykarek Ślęzy - Lea Miletić i Marissa Kastanek zmniejszyły nieco deficyt, przez co w przerwie wynosił on dziewięć punktów. Losy spotkania wciąż nie były rozstrzygnięte.

Po przerwie wrocławianki wyszły na parkiet z dobrą energią. Lay-up Cierry Burdick oraz akcja 2+1 Terezii Palenikovej zmusiły Dariusza Maciejewskiego do wzięcia czasu. Przerwa, o którą poprosił szkoleniowiec gorzowianek zadziałała, ponieważ w kolejnych trzech akcjach zdobyły one siedem punktów. To z kolei skłoniło Arkadiusza Rusina do przerwy na żądanie, jednak odpowiedź w wykonaniu żółto-czerwonych nie była tak imponująca. Wrocławianki pudłowały sporo rzutów, wymuszały swoje próby i piłka nie chodziła zbyt dobrze.

Błędy gospodyń były wodą na młyn dla przyjezdnych, które wraz z czasem powiększały swoją przewagę. Nie pomagały pudła i faule, a co chwila swój dorobek poprawiała Maria Papova. Białoruska skrzydłowa doskonale odnajdywała się w każdym miejscu na parkiecie, bez większych problemów trafiając spod kosza, z półdystansu i zza łuku. Trener Arkadiusz Rusin szukał odpowiedniego zestawienia kadrowego, które pozwoliłoby wrócić Ślęzie do spotkania i nawiązać walkę w decydujących momentach, ale właściwie żadna z koszykarek Ślęzy nie miała dobrego dnia jeżeli chodzi o skuteczność.

Na sześć minut przed końcem przewaga gości urosła do 20 punktów. Arkadiusz Rusin wziął w tym momencie czas, ale szkoleniowiec Ślęzy nie mógł zbyt wiele zmienić. I choć końcowe minuty należały do zespołu z Wrocławia, to żółto-czerwonym udało się jedynie zmniejszyć rozmiary pierwszej porażki w sezonie. Kluczowym aspektem, decydującym o losach meczu, były niewątpliwie straty. Wrocławianki popełniły ich aż 19, ich rywalki tylko cztery.

Ślęza Wrocław - AZS Enea Gorzów Wlkp. 62:78 (12:17, 13:17, 21:23, 16:21)

Ślęza Wrocław: Sydney Colson 15, Terezia Palenikova 11, Cierra Burdick 8, Taisiia Udodenko 8, Lea Miletic 6, Agata Dobrowolska 5, Karina Szybała 5, Marissa Kastanek 4, Daria Marciniak 0.

AZS Enea Gorzów Wlkp.: Maria Papowa 30, Kyara Linskens 11, Sharnee Zoll-Norman 11, Ariel Atkins 9, Annamaria Prezelj 6, Katarzyna Fikiel 6, Julia Rycikawa 3, Katarzyna Dźwigalska 2, Laura Juskaite 0, Daria Stelmach 0.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~zet es
2018-11-26 09:23:35
z adresu IP: (93.181.xxx.xxx)
Ocena: 0
Tragiczna gra Slezy. Zespół zagranicznych odpadow nie pokazał nic. Dlaczego płaci sie takim zawodniczkom zamiast szkolić juniorki? W zespole prawie nie ma Polek? Jak potem ma grac kadra skoro Polki nie graja tylko siedzą na ławce? Popatrzcie na sklady kto tam gra.Czy mozna jeszczce mówic o POLSKIEJ LIDZE? Bez skuteczności i woli walki miejsce w środku tabeli.Nawet sędziowie nie pomogli. Wstyd
Reklama