Niespodzianka w Legnicy

WK, PAP | Utworzono: 2019-03-10 20:54
A|A|A

fot. miedzlegnica.eu

Faworytem niedzielnego meczu był Lech, ale wystarczyły cztery minuty, a było 1:0 dla Miedzi. Na strzał z blisko 30 metrów z rzutu wolnego zdecydował się Petteri Forsell, Jasmin Buric odbił piłkę przed siebie, a najszybciej dopadł do niej Bozo Musa i strzałem głową trafił do siatki.

Lechici próbowali szybko odpowiedzieć, ruszyli śmiało do ataku, ale natrafili na świetnie zorganizowaną i przesuwającą się Miedź. Podopieczni trenera Adama Nawałki dłużej utrzymywali się przy piłce, wymieniali więcej podań, ale grali za wolno, aby przedrzeć się przez zagęszczone pole.

Legniczanie prostymi środkami starali się wychodzić z własnej połowy i czynili to skutecznie. Bardzo aktywny był Forsell, który dzielił, rządził, rozgrywał i strzelał. W 36. minucie Fin zdecydował się na uderzenie z około 30. metrów i posłał bombę niemal w samo okienko bramki Lecha. O takich golach się mówi: stadiony świata. Burić był bez szans.

Druga połowa zaczęła się od groźnie wyglądającego starcia Macieja Makuszewskiego z Grzegorzem Bartczakiem w walce o piłkę. Obaj zawodnicy padli na murawę i potrzebowali pomocy medycznej. Mocniej ucierpiał ten drugi, który co prawda wrócił do gry, ale po kilku chwilach opuścił boisko.

Niespełna minutę po tym jak kapitan Miedzi został zmieniony, Lech zdobył kontaktowego gola. Goście od początku drugiej połowy grali szybciej i zaczęli przedostawać się w pole karne gospodarzy. Po jednej z takich akcji Pedro Tiba wstrzelił piłkę w środek pola karnego, gdzie był Maciej Gajos i było już tylko 2:1. Sędziowie od wideoweryfikacji długo analizowali całą sytuację, ale nie dopatrzyli się pozycji spalonej zawodnika Lecha.

Po strzelonym golu przyjezdni osiągnęli jeszcze większą przewagę, a Miedź wyraźnie coraz bardziej myślała o obronie wyniku i rzadko decydowała się na atak większą liczbą zawodników. Mimo wszystko udało się legniczanom podwyższyć prowadzenie. Po dośrodkowaniu piłka trafiła w rękę w polu karnym Nikolę Vujadinovica.

Sędziowie ponownie potrzebowali wideoweryfikacji, aby ocenić sytuację, ale ostatecznie Tomasz Kwiatkowski wskazał na 11. metr. Do piłki podszedł Omar Santana i technicznym strzałem nie dał szans bramkarzowi Lecha.

Do końca regulaminowego czasu pozostawało siedem minut, ale dodatkowo arbiter, ze względu na długie przerwy w grze, doliczył kolejne osiem. I był to najbardziej emocjonujący fragment spotkania. Lech rzucił się do szaleńczych ataków, które sprowadzały się do wstrzeliwania piłki w pole karne Miedzi. Po jednym z dośrodkowań błąd popełnił Łukasz Sapela, który tak piąstkował piłkę, że ta trafiła pod nogi Joao Amarala i było już tylko 3:2.

Goście zaatakowali z jeszcze większym impetem, w pole karne przy jednym z rzutów rożnych powędrował nawet Burić, ale Miedź nie dała już sobie wydrzeć wygranej. Sama mogła jeszcze zdobyć gola, ale Rafał Augustyniak przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Lecha.

 

Miedź Legnica - Lech Poznań 3:2 (2:0);

Bramki: Bozo Musa 4', Petteri Forsell 36', Omar Santana 83' (k) - Maciej Gajos 56', Joao Amaral 95';

Żółta kartka: Rafał Augustyniak;

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski;
Widzów: 5 462;

Miedź Legnica: Łukasz Sapela - Aleksandar Miljkovic, Bozo Musa, Grzegorz Bartczak (55. Tomislav Bozic) - Paweł Zieliński, Rafał Augustyniak, Borja Fernandez, Omar Santana (90+2. Adrian Purzycki), Petteri Forsell, Juan Camara - Mateusz Szczepaniak (87. Fabian Piasecki;

Lech Poznań: Jasmin Buric - Robert Gumny, Thomas Rogne, Nikola Vujadinovic, Piotr Tomasik - Kamil Jóźwiak (41. Joao Amaral), Vernon De Marco (71. Darko Jevtic), Pedro Tiba, Maciej Gajos, Maciej Makuszewski - Christian Gytkjaer (90+2. Timur Żamaletdinow).

Element Serwisów Informacyjnych PAP
REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Kapiszon
2019-03-10 22:24:05
z adresu IP: (89.64.xxx.xxx)
Ocena: 0
No to Lech pogrzebał szansę definitywnie na tytuł a Miedź tą wygrana niemal na pewno zapewniła sobie utrzymanie o ile o Miedzi nie możnaby powiedzieć wiele bo grają to samo co w 1 i 2 lidze ale jest lekki postęp taka przeplatanka dobry-kompletnie nieudany mecz to jestem zaskoczony słaba formą Lecha bo zdecydowanie był faworytem do pierwszej "3" teraz niewiadomo czy do pierwszej "5"się dostanie
Reklama