Śląsk oddalił się od podium. Tylko remis na Stadionie Miejskim

PP/PAP | Utworzono: 2020-07-12 15:30
A|A|A

fot. slaskwroclaw.pl

Znacznie bardziej niepocieszeni po końcowym gwizdku byli piłkarze Śląska. Wynik ten praktycznie pozbawił  szans ekipę WKS-u na zajęcie miejsca na podium w sezonie 2019/20. 

O pierwszych 20 minutach meczu można było powiedzieć tylko tyle, że się odbyły. Oba zespoły grały wolno, niedokładnie i na boisku niewiele się działo. Sytuacja zmieniła się po długim zagraniu do Adama Frączczaka, który po starciu z środkowymi obrońcami gospodarzy padł w polu karnym. Sędzia nie odgwizdał faulu i nakazał grać dalej, ale do całej sytuacji wrócił, kiedy nastąpiła przerwa w grze. Arbiter długo analizował całą sytuację na monitorze i w końcu wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Frączczak i chociaż Matus Putnocky odbił piłkę ręką, ta wpadła do siatki i Pogoń prowadziła 1:0.

Od tego momentu Śląsk przyspieszył, odważniej ruszył do przodu i szybko przyniosło to efekt bramkowy. Robert Pich dośrodkował z rzutu rożnego, a w polu karnym najlepiej odnalazł się Israel Puerto i strzałem głową wyrównał stan meczu.

Chociaż tempo meczu się utrzymało, to sytuacji bramkowych było niewiele, bo brakowało dokładności. Ciekawie zrobiło się dopiero w doliczonym czasie gry. Najpierw świetną kontrę wyprowadził Śląsk. Erik Exposito dokładnie dograł do Przemysława Płachety, a ten wygrał pojedynek z bramkarzem gości i było 2:1.Pogoń mogła jeszcze w pierwszej połowie doprowadzić do remisu. Po wstrzeleniu piłki w pole karne w dogodnej sytuacji znalazł się Kamil Drygas, ale z kilku metrów spudłował.

Po zmianie stron goście wyżej podeszli pressingiem i Śląsk miał duże problemy z wyprowadzeniem piłki z własnej połowy. Pogoń miała przewagę optyczną, kilka razy mocno zakotłowało się w polu karnym gospodarzy, ale nie było czystych sytuacji bramkowych. Te miał Śląsk, który co pewien czas groźnie kontratakował i powinien zdobyć kolejne gole. M.in. Płacheta z kilku metrów trafił w bramkarza gości, a Exposito w ogóle nie trafił w bramkę.

Pogoń atakowała pozycyjnie, ale wyrównującego gola zdobyła z kontrataku. Po rzucie rożnym dla gospodarzy goście wyprowadzili błyskawiczny atak. Piłka trafiła do Sebastiana Kowalczyka, a ten dograł do Kacpra Smolińskiego, który mocnym strzałem doprowadził do remisu.

Śląsk próbował jeszcze zaatakować, ale lepszą sytuację na zwycięskiego gola miała Pogoń. W polu karnym gospodarzy mocno się zakotłowało, ale żaden z zawodników ze Szczecina nie zdołał kopnąć piłki do siatki. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie. 

Śląsk Wrocław - Pogoń Szczecin 2:2 (2:1)

Bramki: 0:1 Adam Frączczak (23-karny), 1:1 Israel Puerto (29-głową), 2:1 Przemysław Płacheta (45+3), 2:2 Kacper Smoliński (84).

Śląsk Wrocław: Matus Putnocky - Lubambo Musonda (74. Kamil Dankowski), Israel Puerto, Mark Tamas, Dino Stiglec - Filip Markovic (81. Sebastian Bergier), Jakub Łabojko, Diego Zivulic, Robert Pich, Przemysław Płacheta (90. Damian Gąska) - Erik Exposito.

Pogoń Szczecin: Dante Stipica - Benedikt Zech, Kostas Triantafyllopoulos, Mariusz Malec, Hubert Matynia - Sebastian Kowalczyk, Damian Dąbrowski, Kamil Drygas, Marcin Listkowski (68. Maciej Żurawski), Santeri Hostikka (61. Kacper Smoliński) - Adam Frączczak (77. Hubert Turski).

Żółta kartka - Śląsk Wrocław: Israel Puerto. Pogoń Szczecin: Hubert Matynia, Benedikt Zech.
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).

Widzów ok. 6 000.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~byłytrampkarz
2020-07-13 19:08:54
z adresu IP: (31.11.xxx.xxx)
Ocena: 3
Gola dla Pogoni, pierwszego swojego, strzelił jej wychowanek. W Pogoni wychowankowie grają i strzelają gole. Wrocławscy wychowankowie grzeją ławy. Tak się kończy stawianie na importowanych kopaczy.
~Marek Kramarz
2020-07-13 11:33:02
z adresu IP: (37.249.xxx.xxx)
Ocena: 1
ostatnie złamasy. wolą wygodną kaskę od miasta zamiast zarobić potęzną kaske za grę w europejskich pucharach. Ostatnie dupki.
~byłytrampkarz
2020-07-13 09:11:15
z adresu IP: (31.11.xxx.xxx)
Ocena: 5
Czekam na wychowanków klasy Sybisa.
Reklama