Koszykarze Śląska przegrali we Włocławku z Anwilem 78:93

Robert Skrzyński | Utworzono: 2020-12-03 21:45 | Zmodyfikowano: 2020-12-03 21:45
A|A|A

fot. wks-slask.eu

Pierwsi punkty w zaległym meczu ekstraklasy zdobyli koszykarze Anwilu. Rzutem zza linii 6,75 popisał się Przemysław Zamojski. Kolejnych siedem punktów z rzędu zdobyli zawodnicy Śląska. Po rzucie Ivana Ramljaka było 7:3 dla wrocławskiej drużyny. Po upływie 5. minut i trafieniu Ivana Radicia Anwil prowadził 11:10. Gospodarze uzyskali przewagę i po kolejnych dwóch minutach wygrywali 18:12. Śląsk się nie poddawał. Ciężar zdobywania punktów wziął na siebie Aleksander Dziewa. Po jego rzucie był remis 21:21. Ostatecznie po pierwszej kwarcie było 23:21 dla Śląska.

Początek drugiej kwarty był korzystny dla Śląska. Po upływie dwóch minut i rzucie Ramljaka było 29:23. Kolejny fragment to jednak dominacja Anwilu. Po upływie niespełna czterech minut i trafieniu Ivana Almeidy oraz skutecznym rzucie wolnym Adriana Boguckiego to Anwil wygrywał 33:32. Żadnej z drużyn nie udało się uzyskać przewagi, a prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Na nieco ponad minutę przed końcem tej części gry do kosza trafił Kyle Gibson i Śląsk wyszedł na prowadzenie 45:41. Gibson trafił jeszcze raz a z linii rzutów wolnych nie pomylił się Strahinja Jovanović i do przerwy było 49:41 dla Śląska.

Trzecia kwarta rozpoczęła się od niecelnego rzutu za 3 punkty McKenzie Moore. Za chwilę poprawił jednak Radić, ale szybko odpowiedział Dziewa. Po rzucie za 3 Ramljaka na 7 minut i 43 sekundy przed końcem było 54:46 dla Śląska. Chwilę później także za 3 trafił jednak Rotnei Clarke. Punkty i to dwukrotnie dołożył Radić i na tablicy wyników było już tylko 54:53 dla gości. Do zakończenia trzeciej kwarty pozostawało 6 minut. O przerwę poprosił trener Oliver Vidin, ale Śląsk wciąż nie potrafił odnaleźć skuteczności. Ponownie trafił Radić i to Anwil wyszedł na prowadzenie 55:54. To oznaczało, że ostatni fragment gospodarze wygrali 9:0. Wreszcie za trzy trafił Gibson i przerwał ponad pięciominutowy strzelecki impas Śląska. Po kolejnych rzutach za trzy Zamojskiego i Almeidy Anwil na minutę przed końcem prowadził 63:57. Gospodarze wygrali tę kwartę 22:10 i po trzydziestu minutach gry prowadzili 63:59.

Pierwsze punkty w czwartej kwarcie zdobył z linii rzutów wolnych Jovanović, ale chwilę później za trzy trafił Almeida. Ten sam koszykarz podwyższył prowadzenie Anwilu na 68:61. Do końca spotkania pozostawało 8 minut. Na linii rzutów wolnych jeden punkt zdobył Dziewa, dodatkowo za trzy trafił Gibson i wrocławski zespół przegrywał 65:68. Dziewa zmniejszył różnicę do jednego punktu, ale kolejnych 5 dla Anwilu zdobył Moore. Na 6 minut przed końcem było 73:67 dla zespołu z Włocławka. Sytuacja Śląska zrobiła się jeszcze trudniejsza gdy za trzy trafił Walerij Lichodiej i na tablicy wyników było 78:69. Niestety w ataku wciąż szaleli Radić i Almeida (obaj mieli już na koncie po ponad 20 punktów) i na dwie minuty przed końcem było już 85:74. Gospodarze podwyższali przewagę, a zespół Śląska nie potrafił już odwrócić losów meczu. Ostatecznie Anwil wygrał ze Śląskiem 93:78.

 

Anwil Włocławek - Śląsk Wrocław 93:78 (21:23, 20:26, 22:10, 30:19)

Anwil: Ivica Radic 24, Ivan Almeida 22, Przemysław Zamojski 11, Walerij Lichodiej 9, McKenzie Moore 8, Rotnei Clarke 6, Krzysztof Sulima 6, Adrian Bogucki 5, Garlon Green 2, Andrzej Pluta 0, Wojciech Tomaszewski 0, Artur Mielczarek 0.

Śląsk: Aleksander Dziewa 16, Kyle Gibson 15, Strahinja Jovanovic 13, Michał Gabiński 9, Ivan Ramljak 9, Elijah Stewart 7, Akos Keller 5, Mateusz Szlachetka 4.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama