Problem dzikich zwierząt w dużych miastach. "Sami zwabiamy je pod domy"

Justyna Kościelna, BT | Utworzono: 2021-02-09 14:33 | Zmodyfikowano: 2021-02-09 14:37
A|A|A

fot. Patrycja Dzwonkowska

- Od lat z tym walczę, ale prośby niewiele dają - przyznaje Grażyna Lange z rady osiedla Maślice:

Dzika, który poturbował mieszkankę osiedla, do przydomowego ogródka zwabił prawdopodobnie zapach karmy. - Po tym starciu mama trafiła do szpitala. Ma złamany nos i głębokie rany, które trzeba było szyć - mówi Jakub Sobieralski, syn poszkodowanej:

Sami zwabiamy dzikie zwierzęta pod swoje domy - mówią specjaliści komentując wypadek. - To był nieszczęśliwy wypadek, pierwszy taki we Wrocławiu - podkreśla Krzysztof Żurek, który od 10 lat odławia dziki we Wrocławiu:

Wczoraj dużych rozmiarów dzik został odłowiony i trafił do ośrodka dla dzikich zwierząt w Złotówku. Prawdopodobnie było to ten sam, który zaatakował mieszkankę Maślic. W przypadku kontaktu z dziką zwierzyną, należy dzwonić do Centrum Zarządzania Kryzysowego, które przyjmuje zgłoszenia przez całą dobę.

Statystyki nie pozostawiają złudzeń - dzikiej zwierzyny jest w mieście coraz więcej. W 2019 odłowiono 32 sztuki, a w ubiegłym, który był rekordowy pod tym względem - aż 222 sztuki. Ich częstsza obecność, jak mówią specjaliści, spowodowana jest pandemią i mniejszą aktywnością ludzi.

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~eles1949
2021-02-09 16:01:21
z adresu IP: (5.173.xxx.xxx)
Ocena: 7
Działkowicze wyrzucają tuż za płot ubiegłoroczne buraki, marchew czy owoce - dziki (i nie tylko) korzystają ze szwedzkiego stołu. Takie obrazki widuję w okolicach Lasu Pilczyckiego.
Reklama