Polski finał TAURON Gigantów Siatkówki

BT, materiały prasowe | Utworzono: 2023-10-14 19:03 | Zmodyfikowano: 2023-10-14 21:58
Polski finał TAURON Gigantów Siatkówki - fot. Justyna Szymczyk dla Gigantów Siatkówki
fot. Justyna Szymczyk dla Gigantów Siatkówki

Aluron CMC Warta Zawiercie do meczu z Paris Volley wyszła bez Trevora Clevenota, który przeziębiony został w hotelu. W koszulce przyjmującego był zatem nominalny libero Szymon Gregorowicz, a na środku wsparciem miał być Mariusz Schamlewski. Mocnym wsparciem był też klub kibiców z Zawiercia, który przyjechał do Twardogóry w silnym składzie kilkudziesięciu osób. W rezerwie spotkanie rozpoczął także Mateusz Bieniek.

Może właśnie te problemy kadrowe sprawiły, że w pierwszym secie warunki dyktował Paryż. Początkowo graliśmy punkt za punkt, lecz gdy Francuzi zyskali trzy oczka przewagi (18:15), to Michał Winiarski poprosił o czas. Paryżanie grali jednak swoje. Dynamiczne ataki, poświecenie w obronie i niezła zagrywka sprawiały, że utrzymywali przewagę i mieli pierwszą piłkę setową (24:19). Zablokowany został jednak Japończyk Miyaura, a potem zawiercianie dołożyli jeszcze jeden punkt. Niestety - w siatkę zaserwował Kalembka (21:25).

W drugiej partii przy wyniku 6:4 dla polskiego zespołu, sędzia najpierw odgwizdał asa z czym nie zgodzili się Francuzi, a za chwilę błąd odbicia paryskiego libero. Goście przegrywali więc 4:8 i poprosili o czas. Zawiercianie grali dużo lepiej niż na inaugurację tego meczu. Po bloku na Amerykaninie Cowellu przewaga wzrosła do sześciu punktów (16:10) i trener Fabio Storti poprosił o drugą przerwę. Ściana bloku działała jednak skutecznie i w kolejnej akcji zablokowany został na prawym skrzydle Miyaura. W pewnym momencie przewaga urosła do 10 punktów i stało się jasne, że Aluron CMC Warta Zawiercie wyrówna stan meczu (25:16).

Trzecia odsłona to prowadzenie Zawiercia 6:3, 10:8 i 12:8 po potężnym ataku Karola Butryma. Polska ekipa czujnie wciąż grała na siatce, a to sprawiało spore problemy Paris Volley. Aktywny był zwłaszcza Miłosz Zniszczoł. Do bardzo długiej wymiany doszło przy stanie 15:10. Dwa razy piłkę dostał Bartosz Kwolek i za drugim razem wróciła mu pod nogi (15:11). To był jednak tylko wypadek przy pracy, bo przewaga drużyny Michała Winiarskiego rosła. Swoje punkty zdobywał Karol Butrym, ale set zakończył się autowym serwisem Paris Volley (25:18).

Ciekawiej - przynajmniej na początku - było w czwartym secie. Po wyrównanej grze (8:8) punkt serwisem najpierw zdobył Paes, a potem zablokowano na skrzydle Kwolka (8:10). Aluron CMC Warta szybko odrobiła stratę i zaczęła się gra punkt za punkt (17:17, 18:18). Wkrótce jednak Winiarski musiał poprosić o czas, bo gdy Kwolek posłał atak w aut zrobiło się 18:20, a nie od dziś wiadomo, że prawdziwa siatkówka zaczyna się od 20 punktów. Paris Volley miało trzy punty przewagi (24:21), ale pierwszą piłkę setową uratował atak Łaby. Po tej akcji potężny serwis posłał Karol Butrym i Paryż wziął czas (23:24). Następna zagrywka Butryma też była mocna, więc udało się postawić potrójny blok na Focardzie. Mecz przekształci się w Butrym-show. Jego ataki na prawym skrzydle były potężne, nie do zatrzymania i to właśnie Butrym zakończył ten mecz. Aluron CMC Warta Zawiercie została pierwszym finalistą TAURON Gigantów Siatkówki.

Aluron CMC Warta Zawiercie - Paris Volley 3:1 (21:25, 25:16, 25:18, 27:25)

Aluron CMC: Kwolek 17, Zniszczoł 13, Schamlewski 5, Tavares 6, Butrym 19, Łaba 6, Perry (libero) oraz Gąsior, Kozłowski i Gregorowicz (libero).

Paris: Paes 1, Miyaura 24, Maase 8, Panou 12, Cowel 3, Wetter 4, Kapur (libero) oraz Focard 1, Jurkovics 2 i Dimitri (libero).

Mistrzowie Słowenii zaczęli ten mecz z wysokiego 'C'. Zanim Trefl się obejrzał to już przegrywał 3:10 i 6:13. Właśnie przy takim wyniku ekipa z Gdańska wzięła już drugi czas, wciąż licząc na to, że można jeszcze odrobić straty. Szło mozolnie, ale z czasem udało się nieco zbliżyć do rywali. Po ataku z prawego skrzydła Kewina Sasaka zrobiło się tylko 16:19, ale gdańszczanie nie zdołali już odrobić tych strat i przegrali pierwszego seta 20:25.

Znacznie lepiej - i to już od samego początku - wyglądała druga partia. Po ataku Karola Urbanowicza i udanym bloku był 5:2. Trefl odjeżdżał. Kolejny blok Patryka Niemca zakończył się czasem dla Ljubljany (14:9). Punkty zdobywała właściwie cała drużyna a przewaga rosła. Po zbiciu Mikołaja Sawickiego tablica z wynikami pokazała 17:10. Za chwilę - 19:11, a następnie 23:13. Słoweńcy jednak nie zamierzali składać broni i to nawet, gdy bronili piłek meczowych. Sporo krwi naspół Treflowi serwis Danijela Koncilji, ale w końcu atakiem ze środka seta skończył Niemiec (25:17)

Przez większość trzeciej odsłony trzy-cztery punkty przewagi miał Vollej Ljubljana (14:11). Dobry czas gry miał Macedończyk Nikola Gjorgiev, który jest jedynym obcokrajowcem w słoweńskiej drużynie. Trefl trzymał jednak kontakt z przeciwnikiem i gdy miało dojść do decydującej rozgrywki, doprowadził do remisu (19:19). Trener Radovan Gaćić poprosił o czas. Przy wyniku 20:20 i serwisie Ljubljany piłka wróciła na stronę zagranicznych gości i ze środka akcję zakończył Koncilija. Volley prowadził 21:20, a potem 22:21. Koncilija wszedł na serwis. Z jego zagrywką nie mógł poradzić sobie Voitto Koykka i akcję setową mieli Słoweńcy. W niej sprytnie piłkę o blok oparł Aliaksei Nasevich (25:21).

Trefl dobrze zaczął kolejnego seta, ale spora w tym zasługa rywali, którzy dwa razy zaatakowali w aut (8:4). Tę różnicę udało się długo utrzymać (16:12, 20:16) i wydawało się, że drużyna z Gdańska dość łatwo doprowadzi do tie-breaka. Najpierw jednak mieliśmy blok (20:18), a potem jedną z dłuższych akcji tego meczu, którą to atakiem po palcach zakończył Volley Ljubljana (20:19). W końcówce było trochę nerwów (24:23), ale wszystko wyjaśnił atakiem ze środka Urbanowicz (25:23).

As Sasaka w sam narożnik boiska dał Treflowi nadzieję, że wygra piątego seta (3:2). Kolejną punktową zagrywkę zanotował Sawickiego - mieliśmy 5:3 i czas dla Volley’a Ljubljana, który też odpowiedział asem (5:5). Gdańsk miał niewielką przewagę, ale punkt czy dwa to było mało (10:9, 11:9). Trefl jednak pierwszy miał piłkę meczową, gdy skutecznie zaatakował Kewin Sasak. Volley odpowiedział punktowym serwisem Klemena Seny. Potem atak w aut i remis! 14:14! W końcu zakończył to Sasak, ale wcześniej Trefl świetnie podbił atak rywali.

Mamy zatem w niedzielę polski finał: Aluron CMC Warta Zawiercie – Trefl Gdańsk.

Trefl Gdańsk - Volley Ljubljana 3:2 (20:25, 25:17, 21:25, 25:23, 16:14)

Trefl: Niemiec 13, Droszyński 3, Urbanowicz 13, Sawicki 15, Orczyk 14, Sasak 24, Voitto (libero) oraz Gałązka, Czerwiński i Nasevich.

Volley: Krzic 1, Sket 8, Najdic 5, Sen20, Koncilija 13, Gjorgiev 17, Kovavic (libero) oraz Mejal, Marovt i Sesek 1

Reklama

Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.