„Bowie w Warszawie", ale we Wrocławiu

Ewa Zając, WK | Utworzono: 2024-01-13 08:16 | Zmodyfikowano: 2024-01-13 08:17
„Bowie w Warszawie", ale we Wrocławiu - fot. Akademia Sztuk Teatralnych
fot. Akademia Sztuk Teatralnych

Artysta podróżując z Moskwy do Berlina Zachodniego zatrzymał się na stacji Warszawa Gdańska, skąd wybrał się na spacer po okolicy. Sam spektakl to wielowątkowa podróż przez stolicę roku 1976, mówi reżyser Jarosław Tumidajski:

- Bardzo czytelne jest w tym tekście to, że jest to jednak czas sprzed dominacji poprawności politycznej. Obcujemy wiec z tym światem jaki był. Oczywiście w pewnym przerysowaniu, ale bez tego filtra poprawności. Stąd też w opisie spektaklu ostrzegamy, że zapraszamy na spektakl w którym są papierosy, alkohol i absolutny brak poprawnością politycznej.

W jedną z ról wcieliła się Julia Nawrocka się, studentka Akademii, sama już urodzona w XXI wieku. W pracy nad spektaklem wykorzystała swoje obserwacje:

- Są to obserwacje zebrane tak naprawdę przez cale moje życie i całe wychowanie, bo miałam po postu styczność z ludźmi, którzy byli w latach 70. Jakieś ich zachowania, czy wady i zalety można było podpatrzeć i artystycznie przetworzyć na groteskę i włożyć to w postaci, które gramy.

Premiera dziś, spektakl będzie można zobaczyć też w przyszłym tygodniu od poniedziałku do piątku o godz. 18 w Sali Czarnej Akademii Sztuk Teatralnych przy ul. Braniborskiej.

Reklama