Mieli odpracować wyroki sądowe w lubińskim MPO. Dawali łapówki pracownikom spółki za wystawienie zaświadczenia

Za swoje przewinienia, decyzją sądu, mieli społecznie pracować. Wystarczyła jednak 50 złotych, albo butelka wódki, by pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania w Lubinie potwierdzili ich fikcyjne dniówki. W tej sprawie zarzuty usłyszało już ponad 30 osób. - Lista podejrzanych może być jednak znacznie dłuższa - zastrzega Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy:
- Co najmniej 27 skazanych zgłosiło się do brygadzistów MPO, co najmniej 167 razy, bo taka liczba zaświadczeń została przedstawiona. Mamy tu do czynienia z siedmioma brygadzistami, którzy sprawowali nadzór nad wykonaniem tej kary.
Zobacz: Awantura we Wrocławiu. Squattersi nie chcieli opuścić budynku. Policjanci musieli użyć siły [WIDEO]
Podejrzanym grozi do 10 lat więzienia
Rekordzistą jest Dariusz Z., który w ciągu dwóch lat przyjął łapówki od ponad stu skazańców. W kilku przypadkach osoby były to kwoty przekraczające 700 złotych. Podejrzanym pracownikom MPO grozi kara do 10 lat więzienia. Osoby wręczające łapówki mogą spędzić za kraty nawet na osiem lat. Prokurator widzi możliwość odstąpienia od postępowania sądowego wobec tych, którzy posłużyli się łapówką, nie usłyszeli jeszcze zarzutów i sami zgłoszą się do policjantów. - Na ten moment mamy dowody, że łapówki wręczyło przynajmniej 27 skazańców - dodaje Liliana Łukasiewicz z legnickiej prokuratury:
- Prosili o to, aby im - w zamian za korzyść majątkową - wystawiać zaświadczenie, że osoby te danego dnia odpracowały zazwyczaj 8 godzin, mimo że praca ta nie była wykonywana.
Większość funkcyjnych pracowników MPO przyznało się do winy. Podejrzani zastrzegają, że były to przypadki incydentalne. Z materiałów procesowych faktycznie wynika, że najczęściej łapówki brał brygadzista - Dariusz Z.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

