Żałoba w Klekusiowie. "To był wyjątkowy bocian, nie da się tego opisać"

- Była u nas 14 sezonów. To wielka tragedia dla Ośrodka - tak o stracie jednego z bocianów mówi Mieczysław Żuraw, właściciel Klekusiowa w Tomaszowie Bolesławieckim. Kropeczka nie przeżyła operacji po dramatycznym wypadku, do którego doszło w ostatnich dniach.
- Nie mamy pewności w 100%, czy to była linia wysokiego napięcia, czy to był jakiś nieszczęśliwy wypadek, czy ona się zaplątała w coś. Najgorsze to, że już jej nie ma. Nie do opisania, co przeżyliśmy po jej utracie, to członek naszej rodziny był.
Przeczytaj: Świdnica dopłaci do kastracji zwierząt domowych. Właściciele mogą liczyć na pokrycie połowy kosztów
Kropeczka wychowywała obce młode
Kropeczka przez lata była gospodynią głównego gniazda w Ośrodku Rehabilitacji Dzikich Zwierząt:
- W tamtym roku podrzuciliśmy jej 6 bocianów młodych, całkiem obcych, ona wszystkie wychowała. Wychowała swoje i wychowała całą tą szóstkę. To był bocian wyjątkowy, tego się nie da opisać - mówi Mieczysław Żuraw.
Śmierć Kropeczki to ogromny cios nie tylko dla opiekunów ośrodka, ale też dla wszystkich, którzy przez lata śledzili jej życie. Pod postem z informacją o odejściu bocianicy pojawiły się tysiące komentarzy internautów.
Posłuchaj całej rozmowy Jakuba Thauera z Mieczysławem Żurawiem, właścicielem Klekusiowa:
Zobacz też: Nowe pokazy we wrocławskim zoo. Sprawdź, które zwierzęta możesz zobaczyć podczas karmienia
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

