Śmierć 6-miesięcznego Piotrusia z Przemkowa. Pracownicy socjalni, policjanci i kuratorzy nie staną przed sądem - Radio Wrocław

Śmierć 6-miesięcznego Piotrusia z Przemkowa. Pracownicy socjalni, policjanci i kuratorzy nie staną przed sądem

Ewa Gazda
Ewa Gazda
| 11 miesiecy temu, 2025-07-02, 15:16
Śmierć 6-miesięcznego Piotrusia z Przemkowa. Pracownicy socjalni, policjanci i kuratorzy nie staną przed sądem - Czy śmierci półrocznego Piotrusia można było uniknąć? fot. Pixabay
Czy śmierci półrocznego Piotrusia można było uniknąć? fot. Pixabay

Piotruś miał zaledwie 11 tygodni, kiedy trafił do szpitala. Dziecko miało obrażenia na całym ciele. Jak ustalili śledczy, ojciec bił, kopał po plecach, rzucał Piotrusiem o podłogę. Ofiarą znęcania był również jego starszy brat, wtedy zaledwie 1,5-roczny Filip, a zdaniem prokuratury matka nie reagowała.

Piotruś doznał złamania obu kości ciemieniowych czaszki. Uraz był na tyle poważny, że u dziecka doszło do zatrzymania krążenia i oddechu. Wówczas ratownikom udało się przywrócić Piotrusiowi funkcje życiowe, ale jego stan jak się później okazało był krytyczny. Walka o jego życie trwała tygodniami - niestety, w maju 2024 roku chłopczyk zmarł.

Rodzice usłyszeli zarzuty. Marcin G. został oskarżony o długotrwałe znęcanie nad Filipem i doprowadzenie do powstania choroby zagrażającej życiu, a także o znęcanie, które doprowadziło do śmierci Piotrusia, a zatem o zabójstwo popełnione w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie - informowała wówczas prokuratura.

Przeczytaj też: Przedszkolanka zapomniała zabrać dziecko na wycieczkę. Rodzicom powiedziała, że dobrze się bawi. Dziewczynka była sama przez kilka godzin

Matka chłopców, Monika M., została oskarżona o znęcanie, które polegało nie tylko na fizycznej przemocy, ale również na pozostawianiu dzieci bez opieki. Prokuratura oskarżyła ją również o udzielenie ojcu dzieci, poprzez zaniechanie, pomocy w znęcaniu się nad nimi. Kobieta zatajała również przed przedstawicielami służby zdrowia i policji faktyczne przyczyny stanu zdrowia dziecka. Proces w tej sprawie rozpoczął się w marcu.

Czy śmierci Piotrusia można było zapobiec?

Jednocześnie prokuratura wszczęła postępowanie wobec funkcjonariuszy publicznych, którzy mieli do czynienia z rodziną Marcina G. i Moniki M. - byli to kuratorzy, pracownicy socjalni i policjanci. Sprawa była badana pod kątem niedopełnienia obowiązków. Śledczy sprawdzali, czy śmierci Piotrusia można było zapobiec gdyby służby odpowiednio wcześnie zareagowały na akty znęcania się nad dziećmi w tej rodzinie.

Prokuratura zdecydowała się umorzyć postępowanie, bo jak uznali śledczy działanie funkcjonariuszy publicznych mieściło się w granicach udzielonych im uprawnień.

- Nie ma wystarczających przesłanek do oceny prawnej, aby którykolwiek z ww. funkcjonariuszy publicznych był świadomy istnienia u któregokolwiek z dwójki dzieci takich obrażeń wewnętrznych, jakie ostatecznie u tych dzieci zdiagnozowano w warunkach szpitalnych w wyniku pogłębionej, specjalistycznej diagnostyki medycznej, a tym samym, że którykolwiek z tych funkcjonariuszy publicznych był świadomy występowania zagrożeń dla zdrowia i życia tych dzieci w czasie wykonywania swoich czynności służbowych i w takiej sytuacji z zamiarem bezpośrednim lub choćby zamiarem ewentualnym nie dopełnił swoich obowiązków służbowych - wyjaśnia Liliana Łukasiewicz z Prokuratury Okręgowej w Legnicy. Decyzja ta nie jest prawomocna.

Czytaj także: Szokujące szczegóły w sprawie uprowadzonych Etiopczyków. Porywacze z Ukrainy nie mieli litości dla swoich ofiar


Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.