Rodzice z Przemkowa usłyszeli wyrok. Sąd skazał ich na bezwzględne więzienie - Radio Wrocław

Rodzice z Przemkowa usłyszeli wyrok. Sąd skazał ich na bezwzględne więzienie

Karolina Bieniek
Karolina Bieniek, Dawid Podsiadło
| Ćwierć roku temu, 2026-03-03, 10:37
Rodzice z Przemkowa usłyszeli wyrok. Sąd skazał ich na bezwzględne więzienie - Rodzice z Przemkowa usłyszeli wyrok. Marcin G. nie został we wtorek doprowadzony do sądu.
Rodzice z Przemkowa usłyszeli wyrok. Marcin G. nie został we wtorek doprowadzony do sądu.
Fot. Karolina Bieniek

Zapadł wyrok w głośnej sprawie rodziców z Przemkowa. Marcin G. został skazany na 30 lat więzienia, a Monika M. na 1,5 roku pozbawienia wolności. Ponadto oboje przez 15 lat nie mogą kontaktować się ze starszym synem. Młodszy zmarł w maju 2024 roku po trzech miesiącach w szpitalu.

Sąd uznał oboje winnych znęcania się nad dziećmi. Po analizie materiału dowodowego zmienił jednak kwalifikację czynu i uznał, że zamiarem Marcina G. nie było zabójstwo 3-miesięcznego Piotrusia, który zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.

- Do śmierci małoletniego doszło kilka miesięcy po tym zdarzeniu. Dlaczego sąd tutaj uznał, że nie ma mowy o zabójstwie? Mamy do czynienia z jednym uderzeniem. Mało tego - jak rodzice zorientowali się, że z dzieckiem zaczyna się coś dziać niepokojącego, wezwali pomoc medyczną. Zamiarem nie było spowodowanie śmierci - mówił sędzia Bartłomiej Treter.

W uzasadnieniu wyroku podkreślał też, że matka jest bezwolna i ma znaczne deficyty intelektualne. Sąd nie miał wątpliwości, że Monika M. brała udział w znęcaniu i narażaniu dzieci. Równocześnie jednak uznał, że choć nieporadnie, to opiekowała się dziećmi. Wskazywał, że są dowody na to, że dzieci były objęte opieką lekarską, a jej zachowania wobec dzieci mogą wynikać właśnie z jej sprawności intelektualnej. Matka chłopców w przeciwieństwie do ojca pojawiła się na ogłoszeniu wyroku:

- Bardzo mi przykro, że się tak stało i że nie mogę mieć syna koło siebie. On go uderzył, nie ja. Ja jestem niewinna, a muszę iść do więzienia na rok i sześć miesięcy. Tęsknię za dziećmi.

Wyrok jest nieprawomocny - będzie apelacja. Prokuratura nie jest zadowolona z wymierzonej kary, zwłaszcza wobec Moniki M. Obrońca też zapowiada apelację - nie zgadza się z opinią biegłych, że Marcin G. jest poczytalny. Wskazuje, że stwierdzono u niego schizofrenię i nie powinien odpowiadać karnie za ten czyn.

Koszmar Piotrusia i Filipa trwał przez wiele miesięcy

Szczegóły ujawnione wcześniej przez prokuraturę są wstrząsające. Pod koniec lutego 2024 roku Piotruś został uderzony przez ojca w głowę tak mocno, że doszło do złamania obu kości ciemieniowych czaszki, czego efektem było zatrzymanie oddechu i krążenia.

Rodziców zatrzymano i postawiono im zarzuty. W toku śledztwa ujawniono, że również 1,5-roczny Filip doznawał licznych krzywd ze strony rodziców. Koszmar chłopców trwał przez wiele miesięcy - to między innymi krzyczenie, popychanie, uderzanie dłonią i pięścią po głowie i plecach, kopanie w tułów, a także rzucanie o łóżko, jak też wielokrotne pozostawianie dzieci bez opieki.

Chłopcy po zatrzymaniu rodziców trafili do pieczy zastępczej. Niestety, Piotruś zmarł 20 maja 2024 roku po trzech miesiącach walki o jego życie w szpitalu. Opinie biegłych potwierdziły z kolei, że starszy Filip w wyniku obrażeń, jakich doznawał na przestrzeni miesięcy znęcania, zapadł na ciężką, długotrwałą chorobę. Ze względu na urazy już zawsze będzie potrzebował pomocy asystenta.

Proces rodziców z Przemkowa budzi wiele kontrowersji

Proces budzi kontrowersje nie tylko ze względu na dramat dzieci. Oskarżeni nie są do końca sprawni intelektualnie - między innymi dlatego obrońcy domagali się uniewinnienia matki i najniższej możliwej kary dla ojca. Prokurator z kolei chciał dożywocia dla Marcina G. i 12 lat więzienia dla Moniki M.

Marcin G. w 2003 roku - jako 18-latek - zamordował swoją matkę. Został wtedy uznany za niepoczytalnego i trafił na leczenie. Z kolei Monika M. - zdaniem obrony - ze względu na dysfunkcje umysłowe jest bezwolna i nigdy nie potrafiła się przeciwstawić swojemu partnerowi.

W lipcu 2025 roku prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych w sprawie maltretowania dzieci - byli to kuratorzy, pracownicy socjalni i policjanci. Śledczy sprawdzali, czy śmierci Piotrusia można było zapobiec, gdyby służby odpowiednio wcześnie zareagowały na akty znęcania się nad dziećmi w tej rodzinie. Ostatecznie uznali, że działanie funkcjonariuszy publicznych mieściło się w granicach udzielonych im uprawnień.

Przeczytaj też: Znęcanie, przemoc i próba samobójcza. Rusza proces wychowawców z Jerzmanic-Zdroju


Komentarze (2)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Hr k 2026-03-12 08:37:06 z adresu IP: (2a00:f41:2cad:eeb8:5ef7:x:x:x)
Byli razem z moja partnerka w pracy w Niemczech.on od samego poczatku sprawiał problemy biegał z nozem ubliżał tej dziewczynie a ona wyjadala ze śmietnika bo jej zakazywał wydawania pieniedzy.masakra
~Szarak 2026-03-03 22:01:00 z adresu IP: (185.32.xxx.xxx)
Jak zawsze nie bylo opieki spolecznej 2 ludzi z olbrzymi problemami i 2 malutkich dzieci im pozosawione... I ani w szpitalu ani w urzędach nikomu sie nie zapaliła czerwona lampka ze nie sa zdolni do opieki nad dziećmi. Zawsze mnie ciekawi ze niby osoby popełniające takie czyny sa niezaradne życiowo, problemy intelektualne itp a po drugiej stronie pani wyplaca zasiłek z dyplomem i jakby kazdy wypełnia swoje obowiązki a kilku miesieczne dziecko kończy w trumnie