Tragedia w Przemkowie - zginął kilkumiesięczny chłopiec. Proces rodziców dobiegł końca, przed sędziami trudna decyzja

Dożywocie dla Marcina G. i 12 lat więzienia dla Moniki M. - takich kar domaga się prokurator w procesie "rodziców z Przemkowa". Oskarżeni odpowiadają za znęcanie się i zabójstwo swojego 3-miesięcznego syna. Dziecko - na skutek licznych obrażeń, w tym złamania kości czaszki - zmarło w głogowskim szpitalu. 1,5-roczny brat ofiary obecnie jest pod opieką rodziny zastępczej, ale ze względu na podobne urazy już zawsze będzie potrzebował pomocy asystenta.
Proces przed Sądem Okręgowym w Legnicy właśnie został zakończony. W mowie oskarżycielskiej prokurator zwróciła szczególną uwagę na tragedię, jaką dzieci przeżywały każdego dnia:
- Padały tam słowa względem dzieci, które znajdowały się na krawędzi łóżka bądź stołu. Tu pozwolę sobie na cytat: "pier..., to pier... , to się nauczy". I tu mówimy o tym, że nauczyć ma się 3-miesięczne dziecko tego, żeby nie spadało.
Wcześniej pisaliśmy: Tragedia w Przemkowie. Rodzice pastwili się nad synami, półroczny Piotruś zmarł. Dlaczego pomoc społeczna nie zareagowała?
Obrońcy domagają się uniewinnienia matki i niskiej kary dla ojca
Proces budzi wiele kontrowersji nie tylko ze względu na dramat dzieci. Oskarżeni nie są do końca sprawni intelektualnie - między innymi dlatego obrońcy domagają się uniewinnienia matki i najniższej możliwej kary dla ojca. Mężczyzna w 2003 roku - jako 18-latek - zamordował swoją matkę. Został wtedy uznany za niepoczytalnego i trafił na leczenie. - Wyszedł ze szpitala psychiatrycznego, założył rodzinę, ale system pomocy i kontroli socjalnej nad tą rodziną zupełnie nie zadziałał - podkreślała adwokat Ewa Tomkowiak-Góryl:
- Pan Marcin od dłuższego czasu nie przyjmował żadnych leków, nie był konsultowany, nie odbywał żadnych wizyt lekarskich, nie przechodził żadnej terapii. Kilka dni przed tym, kiedy doszło do tego newralgicznego zdarzenia, udał się do szpitala, od którego tak naprawdę się odbił i nie został zaopiekowany w żaden sposób pod kątem psychiatrycznym.
W tym procesie na ławie oskarżonych zasiada też matka obu chłopców. Zdaniem obrony kobieta ze względu na dysfunkcje umysłowe jest bezwolna i nigdy nie potrafiła się przeciwstawić swojemu partnerowi. Sędziowie zapowiedzieli, że wyrok ogłoszą 3 marca.
Prokuratura prowadziła też śledztwo w sprawie zaniechań obowiązków przez pracowników pomocy społecznej. Postępowanie to zostało jednak umorzone.
Przeczytaj też: Pęknięcie tamy w Stroniu Śląskim. Na opinię biegłych poczekamy aż do czerwca
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

